Uwaga na dopalacze. Radiowozy-teleporty czuwają

Opublikowano Lipiec 17, 2015 | przez ZP

Screen Shot 07-17-15 at 10.59 AM

Obejrzeliśmy dziś rządowy spot dotyczący walki z dopalaczami i od razu poczuliśmy się bezpieczniejsi. Nie przypuszczaliśmy nawet, że polska policja jest wyposażona w tak światowej klasy sprzęt.

Jeśli na naszym wyposażeniu są teleportujące się radiowozy, w dodatku teleportacji dokonujące w tak cichy sposób, że biedny złoczyńca nie jest w stanie zjawiającego się znikąd samochodu zauważyć, no to czas raz na zawsze pożegnać wszelkie zło. Brawo Polska, brawo Główny Inspektorat Sanitarny, brawo świat.

Dealer z mikrofonem w kapturze pokazuje dzieciakom, jak chore akcje robisz po dopalaczach. Radiowóz bez kierowcy pokazuje jak wielki skok technologiczny miał miejsce w naszym kraju. Wreszcie twarde aresztowanie dopalaczo-dilera jasno i klarownie wysyła w świat przekaz: nie ma zgody na tego typu zabaweczki. Jesteśmy w szoku, jak kapitalnie poradzono sobie z dotarciem do tak trudnej grupy, jak wiecznie rozbawiona młodzież.

A teraz na poważnie: ten filmik to tak bardzo parująca kupa, że aż nie możemy wyjść z podziwu. Chciałbyś nakręcić gorszy, a miałbyś problem. Jeśli w tym roku będą wręczane nagrody za najbardziej na odpierdol wykonaną robotę, to spot „Dopalacze” już dziś jest faworytem bukmacherów. Nie przejawia jakiejkolwiek wartości edukacyjnej – no, chyba, że edukuje jak nie kręcić edukacyjnych spotów. Powiedzieć, że sytuacja przedstawiona jest nierealistyczna, a postacie wiarygodne jak kartonowe figurki (ODDALAM TO PYTANIE! – for real!? Nawiązania do politycznych frazesów!?), to nic nie powiedzieć – więcej realizmu mają „Gumisie” i „Smerfy”. Technicznie to nawet nie telewizja gminna, nie powiatowa – w najlepszym wypadku transmisja wesela córki sołtysa. Przez operatora, który przy toastach dziarsko dotrzymywał kroku gościom.

Problem w tym, że na tę fuszerkę, pozbawioną jakiejkolwiek jakości, jakiegokolwiek pozytywnego oddziaływania na palący problem, ktoś wyłożył jakieś pieniądze. Gdzieś ktoś za to wziął dotację, przytulił hajs. Na pierwszy rzut oka aż chce się podejrzewać, że budżet na spot gdzieś został po drodze okrojony, i na przykład zamiast scenarzysty został za paczkę Viceroyów zatrudniony palacz Mieczysław. Tym niech się może jakiś inspektorat zajmie czym prędzej, bo to robienie sobie jaj z pogrzebu. Jest poważna sytuacja, ludzie trafiają przez dopalacze do szpitala, a tutaj totalna fuszerka, pośmiewisko, śmianie się ludziom w twarz.

Jest tylko jedna interpretacja ratująca ten spot. Może to jakiś przekaz podprogowy. Pokazuje jak zrujnowany jest umysł biorącego dopalacze. Po dopalaczach będziesz kręcił takie chujowe filmy, więcej – będziesz uważał, że kręcenie takiego badziewia ma sens. Jeśli to był zamiar, no to czapki z głów. Faktycznie, strach nas zwala z nóg, perspektywa głowy wyjałowionej z inteligencji do zera mrozi krew w żyłach. Albo myślenie w stylu: zrobimy to tak idiotycznie, że dzieciaki będą sobie udostępniać „dla beki”. Problem w tym, że zamiast przestrogi mamy sygnał: może i dopalacze są złe, ale ci, którzy z nimi walczą to już kompletny paździerz i zaginieni przybysze ze swingujących lat sześćdziesiątych.

Jeśli jednak tak nie było, to teleportujący się radiowóz czas wysłać do twórców tej smutnej parodii.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑