„Vinyl”. To może być naprawdę kozacki serial

Opublikowano Luty 10, 2016 | przez lucky bastard

Vinyl (1)

Bardzo rzadko piszemy tu serialach, których jeszcze nie widzieliśmy. Zapowiedzi – szczególnie te najbardziej szumne – bywają złudne, kilka razy przejechaliśmy się na nich tak boleśnie, że w końcu powiedzieliśmy: basta, w ten sposób bawcie się bez nas. Ale dla tej produkcji postanowiliśmy zrobić wyjątek, bo to po prostu musi być hit. Pewnie nie dla wszystkich, nie zdziwimy się nawet, jeśli część z was od razu postawi na niej krzyżyk, bo zarówno tematyka, jak i klimat będą specyficzne, ale u nas już na wstępie ten serial dostaje duży kredyt. Poznajcie „Vinyl”.

Skąd ten entuzjazm? Wynika on przede wszystkim z obecności osób, które stoją za projektem. Wyjątkowy miks, artyści w swoim fachu, którzy wspólnymi siłami spróbują opowiedzieć wyjątkową historię. Dobra, lecimy z nazwiskami.

1. Mick Jagger, którego przedstawiać nawet nie wypada.

2. Martin Scorsese, którego również pewnie znacie doskonale.

3. Terence Winter, scenarzysta, który pracował m.in. przy Wilku z Wall Street, Rodzinie Soprano i Zakazanym Imperium.

Pierwszych dwóch dżentelmenów dawno temu wpadło na pomysł zrobienia filmu o branży muzycznej, w którym przedstawione zostaną szczere kulisy powstawania wielkiego przemysłu. Żadnego stawiania pomników, żadnego polerowania brudnej historii, bo – jak przyznaje Jagger – właśnie takie były początki. Brudne. Cokolwiek miał na myśli, brzmi intrygująco. O dziwo, wielkie wytwórnie nie rozpoczęły licytacji o prawa do pomysłu, uznając, że kosztowna inwestycja może być opłacalna. Jednym z zarzutów była zbyt duża liczba wątków, którą ciężko byłoby zamknąć w nawet trzygodzinnej produkcji.

I wtedy pojawił się Winter i powiedział mniej więcej coś takiego: wykorzystajmy ten potencjał inaczej, zróbmy serial.

Pomysł spodobał się „HBO” i tak narodził się „Vinyl”. Reklamowany jest jako bezkompromisowa podróż do Nowego Jorku lat 70. – inspirującego miejsca, w którym narodziło się wiele gwiazd, ale jeszcze więcej wielkich talentów zostało wchłoniętych i wyplutych. Pewnie domyślacie się, jakie hasła padają w opisie szeroko rozumianego klimatu. Narkotyki, kobiety, muzyka. Pełna dekadencja. Wszystko opowiedziane przez osobę, która widziała i przeżyła pewnie zbyt wiele. Głównym bohaterem jest Richie Finestra (w tę rolę wcielił się  Bobby Cannavale), szef wytwórni płytowej American Century Records. Próbuje on uchronić swoją firmę przed wrogim przejęciem, choć znajduje się w sytuacji, w której pomocna dłoń przydałaby się przede wszystkim jemu. Kokaina – jego główny doradca – pomaga tylko pozornie. W rolę żony głównego bohatera wciela się jak zawsze zjawiskowa Olivia Wilde, na ekranie zobaczymy również m.in. Ray’a Romano i syna Micka Jaggera, Jamesa.

Cóż, spodziewamy się uczty zarówno serialowej, jak i muzycznej. Pierwszy odcinek nakręcił sam Scorsese, ma on trwać blisko dwie godziny. Premiera już 15 lutego. Powinno wbijać w fotel.

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑