W Arabii deportowali przystojniaka, w Polsce też mamy kogo się pozbyć

Opublikowano Czerwiec 19, 2013 | przez ZP

Borkan

Szybkie pytanie do kobiet: czy ten facet wam się podoba? Jeśli nie, to chyba musicie się nad sobą zastanowić – w Arabii Saudyjskiej uznano, że jest tak ładny, iż trzeba go… deportować.

Gość nazywa się Omar Borkan al Gala. Wraz z dwoma kumplami przyjechał ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do wspomnianego państwa na festiwal kultury religijnej. Panowie wyróżniali się urodą na tyle, że przydybali ich strażnicy szarijatu, którzy uznali, że chłopaki niechybnie zaczną siać spustoszenie wśród lokalnych ślicznotek. A że w AS dbają o cnotę swoich panienek, jak w Googlu o pracowników, to naszym pięknisiom zasadniczo kazano wypierdalać poza granicę kraju.

Oczywiście całą sprawę podchwyciły światowe media dzięki którym przystojniak ze zdjęcia stał się sławny. Tak więc chłopaczyna wyszedł na tym wszystkim generalnie zajebiście – pewnie dostał setki ofert szybkiego seksu z atrakcyjnymi dziewczynami i jeszcze jakieś propozycje reklamowe, które zapewnią mu kasę o jakiej nie miał co wcześniej marzyć.

W tym miejscu definitywnie kończę temat urody Omara, a rozwijam inny, zainspirowany opisanymi powyżej wydarzeniami, mianowicie deportacji właśnie. Chociaż może to nieodpowiednie słowo – wiadomo, że takowa tyczy się obcokrajowców, my tymczasem chcieliśmy napisać o kilku osobach w Polsce, które ze względu na swoją zajebistość niechybnie powinny opuścić kraj, by dać cząstke siebie także innym mieszkańcom planety.

– Pikej. Chłopak jeszcze nie nagrał płyty, a już przerósł polskich raperów o głowę. Pezet, Eldo, Tede i cała reszta śmietanki naszych gwiazd hip-hopu powinni szukać na gwałt u dziennikarzy muzycznych numeru telefonu do Kukulskiego, a następnie poprosić go, żeby przyjął ich na… korepetycje z rymów. Nasze tuzy muszą się jednak pospieszyć, ponieważ Piotruś niebawem może zostać wysłany przez rządzących poza granicę naszego kraju, by godnie reprezentować go w Ameryce. A konkretnie w Hollywood. Coś czujemy, że jakby chłopak tam poleciał i dał jeden głupi koncert, to 50 Cent, Snoop Dogg i cała ta banda odeszliby naprędce na emeryturę, ponieważ uznaliby, że z Pikejem nie ma co rywalizować.

– Natalia Siwiec. Polska, ba Europa, jest już dla niej za mała. Dziewczyna potrzebuje wyzwania na miarę wielkości jej silikonów, dlatego powinna zostać karnie wypierdolona z kraju. Gdzie? W pakiecie z Pikiejem, do Ameryki. Wydaje się, że tylko doświadczeni producenci filmów, i to wcale nie tych pornograficznych, nakłoniliby Siwiec do tego, żeby znów publicznie się rozebrała.

– Antoni Macierewicz.  Od x lat po świecie niesie się opinia, że izraelski wywiad jest najlepszy. Gówno prawda. Mosad nie ma się co równać z jednoosobym, polskim wywiadem w postaci dynamicznego Antka, węszącego spisek nawet na klatce schodowej swojego bloku, kiedy gosposia zbyt mocno ją wysprząta. Idziemy o zakład, że gdy Macierewicz widzi wypolerowaną na błysk podłogę, ma myśli w stylu: oho, ci cholerni Ruscy chcą, żebym się pośliznął i zabił.

Taki człowiek dla Izraelczyków to skarb, dlatego powinniśmy niezwłocznie im go oddać.

– Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wszechmocny Donald mógłby ją podrzucić londyńczykom na burmistrza. Dzięki niej życie w angielskiej stolicy byłoby pełne zwrotów akcji godnych filmu z Jamesem Bondem: po kilku miesiącach rządzenia bufetowej połowa miasta byłaby rozkopana, a tak w ogóle to działałaby tylko jedna linia metra.

 Ilona Felicjańska. Ją oddalibyśmy Rosjanom. Od czasów Fiodora Dostojewskiego czy Lwa Tołstoja nasi wschodni sąsiedzi mają problemy z tym, żeby kolejni pisarze dorównali dawnym mistrzom. Poza Wiktorem Suworowem nie widzimy zbyt wielu ich godnych następców, ale sądzimy, że Ilonka ze swoim talentem językowym (hehe) mogłaby odpowiednio zająć się kilkoma młodymi-zdolnymi piórami (hehe).

 Anna Powierza (jakby kto nie kojarzył – Czesia z Klanu). Francuzi ostatnio coś tam narzekali, że od czasu emigracji Gerarda Depardieu nie ma nad Sekwaną artysty, który mógłby szkolić młode pokolenia aktorów. Ania, z całym swoim talentem i temperamentem, którym czaruje od lat widzów w Polsce, byłaby według nas idealnym sukcesorem tego przygrubego zakapiora. Oczywiście pod warunkiem, że nie zostałaby… zabita zanim zabrałaby się do roboty. Istnieje obawa, że kiedy ludzie w Paryżu ropoznają w Powierzy autorkę kultowej pozycji pt. „Jak zostać sławną”, to stratują ją walcząc o autografy dla siebie i swojego potomostwa.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑