W co wierzy polski mężczyzna. I czym lubi się pochwalić

Opublikowano Lipiec 7, 2015 | przez ZP

man-watching-tv

Drogie panie, zdradzę wam ważną rzecz: wielu Polaków to romantycy. Nie znaczy to oczywiście, że znają na pamięć teksty wszystkich piosenek Norah Jones i obdarowują swoją lubą kwiatami bez okazji trzy razy w miesiącu, nie, mi chodzi o inny rodzaj romantyzmu. Taki, kiedy człowiek irracjonalnie wierzy w rzeczy, które nigdy się nie spełnią, lub też ma w głowie zupełnie nierealną wizję własnej osoby.

Przykład ze świata sportu: większość facetów w naszym kraju jest święcie przekonana, że polska drużyna w końcu awansuje do piłkarskiej Ligi Mistrzów. Mimo że ta sztuka nie udała nam się od 1996 roku (!), co roku setki tysięcy polskich mężczyzn siada latem przed ekranem telewizji z piwem i chipsami, i ściska kciuki za mistrza Polski licząc, że właśnie teraz uda mu się otworzyć bramy raju. Naturalnie całe to kibicowanie kończy się stekiem wyzwisk i rozbiciem butelki od browaru o ścianę.

Dwanaście miesięcy później Polak nie pamięta już o całkiem niedawnym ataku szału i frustracji, i znów, z godną podziwu wiarą, dopinguje skazaną na porażkę drużynę.

Skoro już zahaczyłem o alkohol, warto przytoczyć krótkie zdanie:

Nikt na imprezie nie był w stanie wypić tyle, co ja.

Te słowa idealnie pasują do 50 procent znanych mi mężczyzn. Z ich opowieści wynika, że kiedy około 5 nad rano kumple rzygali na ścianę pod klubem lub próbowali się wysikać bez ochlapania sobie spodni i butów, nasz bohater nadal pił. Naturalnie z klasą, siedząc wyprostowany na barowym krześle. Te sześćdziesiąt pięć poprzednich shotów cytrynówki zupełnie nie zrobiło na nim wrażenia, dlatego ze stoickim spokojem przyjął sześćdziesiąty szósty. A kiedy koledzy skończyli haftować i sikać, zaprowadził każdego z nich do taksówki. Sam do niej nie wsiadł, przecież 5 to młoda godzina, można jeszcze poszaleć.

Jestem pewien, że też kojarzycie podobnych gości. Facetów, którzy opowiadają takie cuda, że nawet Zagłoba i jego bajeczki mogą się schować, podczas gdy tak naprawdę po pięciu głębszych ci kolesie podpierają już ścianę marząc o walnięciu się do łóżka.

Oczywiście nasz romantyzm przejawia się także w innych dziedzinach życia, ot choćby w… modzie. Mam kilku kolegów, którzy ważą zdecydowanie za dużo. Ten smutny dla nich stan rzeczy trwa od ładnych paru lat.

Czy choć jeden oddał swoje przymałe ciuchy młodszemu bratu/chrześniakowi/organizacji charytatywnej? Skądże! Panowie ciągle trzymają koszule i polówki w szafach, ponieważ są przekonani, że za jakiś czas, zapewne prędzej niż później, nadejdzie ten WIELKI dzień podczas którego znów wejdą w rozmiar M.

Prawda jest inna: prędzej mole zeżrą ich ubrania, niż schudną.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑