„W kontakcie”!

Opublikowano Styczeń 11, 2013 | przez Redakcja

Ustawiłem się na bieg z kolegami. Spotkaliśmy się, zrobiliśmy w śniegu kilka kilometrów, pogadaliśmy o dupach, wróciliśmy. Przybijamy piątki, rozchodzimy się do samochodów, dialog między dwoma kolegami:

„Panowie, to co, za parę dni znowu”?

„No tak, tak, pewnie”

„To co, zdzwonimy się jakoś, w kontakcie”?

„Zdzwonimy? Człowieku, od roku jesteśmy 24 na dobę w na apce”!

Kiedy myślę o tym, że od wielu miesięcy nie ma nocy, żebym się nie obudził rano i nie miał na liczniku 50 albo i więcej nieodebranych wiadomości od swoich ludzi, pogrupowanych w zupełnie odrębne od siebie środowiska, mam ochotę błogosławić ten kawałek softu i wystawiać mu pomnik.

Współczuję czasem ludziom, którzy musza mnie znosić przykutego do telefonu lub sprawdzającego go co minutę, ale nigdy (a byłem i na usenecie, i na IRC-u, i w każdej ważnej sieci społecznościowej w dziejach internetu z wyłączeniem tych, na których pokazuje się własne genitalia) nie czułem się jeszcze ze swoimi znajomymi tak blisko, jak teraz. Nawet Facebook mi tego nie dał.

Czat w telefonie, tysiące zdjęć pijanych ryjów, filmiki z bramek, których nie widzę na żywo, relacje ze stania w kolejce na poczcie – gdyby ktoś zadzwonił do mnie i zaczął o tym opowiadać, powiedziałbym: „człowieku, dobrze się czujesz? Co mnie interesuje, że masz przed sobą jeszcze osiem osób”?!

A tu – temat, jak każdy inny. Ze dwa żarty, komentarz, przejście do kolejnej sprawy. Część z tych komunikatów jest ważna: kolega będzie miał dziecko. Część jest gówno warta: kolega wrzuca ikonkę kupy („Jak to zrobiłeś”? „Włącz sobie”. „O KURWA MAM IKONKI” [seria ikonek: pięści, piwo, kupa, biceps, serce]).

Jakaś siła sprawia jednak, że kiedy mam tych nieodebranych wiadomości 300, siadam w fotelu i zaczynam je przeglądać, jak mój ojciec przeglądał w moim wieku telewizję, a jego ojciec – gazety. Ta rozrywka jest jednak najlepsza, bo pierwszy raz w historii mam wrażenie, że nie tylko mnie bawi, ale pogłębia więzi. Zamiast, o co wielu by się bało, alienować mnie od znajomych, przyciąga mnie do nich mocniej, sprawia, że spotykam się więcej.

Ktoś mi ostatnio powiedział, że whatsapp i podobne aplikacje sprawiają, że wśród ludzi zaczyna się wykształcać ten sam rodzaj relacji, co w zamkniętych, męskich środowiskach: w wojsku, czy w drużynie sportowej. Może. Kiedyś bym się pewnie przestraszył, teraz rzucę najgorszy żart na świecie.

Komentarze


Tagi: ,



Back to Top ↑