W obronie męskich przyzwyczajeń. Odpowiadamy dziewczynom z serwisu foch.pl

Opublikowano Maj 10, 2013 | przez ZP

gacie

 

My faceci jesteśmy beznadziejni. Flejowaci. Pozbawieni wyobraźni. Poczucia smaku. Estetyki. Taki wniosek płynie z tekstu dziewczyn z serwisu foch.pl, które nie mogą przeżyć tego, że lubimy sobie pochodzić po domu w gaciach.

Każdy mężczyzna ma swoją granicę wytrzymałości. Marty z kultowego „Powrotu do przyszłości” był spokojny do czasu, gdy ktoś krzyczał w jego stronę „chicken, chicken, chicken”. Po tych słowach w niepozornym chłopcu budził się demon. Chłopak wkurwiał się wówczas tak, że był w stanie nawet stracić życie, byle tylko bronić własnego honoru.

Koleżanki z foch.pl co prawda aż tak mnie nie wkurzyły – bez przesady, chodzi tylko o kawałek materiału, który mam na dupie i lubię nim szpanować w mieszkaniu – ale jednak trochę się poirytowałem. Dlatego też spinam swoje ładne, wytrenowane pośladki, siadam przy biurku, naturalnie w t-shircie i samych bokserkach, i już za momencik będę uświadamiał szanowne redaktorki.

Zanim jednak wypunktuję najważniejsze powody, dla których uprawiam tzw. gacing, chciałem tylko napomknąć, że w życiu dzieliłem kwadrat z trzema niewiastami (naturalnie nie jednocześnie, aż tak dobrze nie było). Każda z nich wywracała początkowo oczami, gdy tuż po przyjściu do domu zdejmowałem z szanownej dupy spodnie.

Po jakimś czasie panny przyjmowały jednak mój rytuał bez szemrania. Dlaczego? Oto dwa główne powody:

a) mam zgrabne, umięśnione nogi. Godziny trenowania sportów różnorakich sprawiły, że uda i łydki wyglądają tak, a nie inaczej, dziewczynom podobało się to, że mogły je podziwiać w ciągu wieczoru wielokrotnie, kiedy szlajałem się po mieszkaniu, np. z kuchni do salonu z herbatą w ręce.

b) poprzez permanentne paradowanie w bokserkach ułatwiałem swoim partnerkom pożycie z moją skromną osobą. Jeśli dziewczyna miała ochotę mi obciągnąć albo po prostu zrobić handjoba będącego jak wiadomo miłym preludium do bardziej wysublimowanych zabaw, od pomysłu do jego realizacji mijały dwie sekundy. Gdybym siedział w jeansach z konkretnym, skórzanym pasem, a zimą miał jeszcze pod nimi kalesony, biedna niewiasta spędziłaby całe wieki na próbie dostania się do członka. W efekcie zanim ułożyłaby tę erotyczną kostkę Rubika, napięcie seksualne mogłoby już z niej opaść.

Idźmy dalej: nie wiem w jakich majtach paradują partnerzy dziewcząt z foch.pl –  mam nadzieję, że nie są to galoty z Bazaru Różyckiego – ale ja mam na sobie ZAWSZE bieliznę dobrej jakości. Armani, Calvin Klein, D&G – generalnie luksus rules, jebać biedę.

I teraz tak – wiadomo, że człowiek jest próżny i lubi być podziwiany w swoim ładnym stroju, nawet wtedy, gdy chodzi tylko o potrzebę świecenia tyłkiem w lanserskich majtkach. Kotek, przed kim mam to robić, jeśli nie przed tobą? Nie chcę cię zdradzać, więc przyjmij do wiadomości, że jesteś jedyną osobą, która może mnie w nich oglądać i powiedzieć: wow, fajne to. Przecież nie rozbiorę się niemalże do rosołu podczas niedzielnego… rosołu u mamusi, nie?

Dobra, trochę sobie pożartowałem, trochę popisałem poważnie, a teraz czas na brutalną prawdę: dziewczyno, to, że krytykujesz swojego partnera (lub jak pisze autorka z foch.pl konkubenta, fu, straszne słowo, kojarzy mi się z patologią, mieszkaniem socjalnym, tanim winem i paprykarzem), to największa hipokryzja ever. Zanim zjedziesz gacing, zastanów się nad sobą. Przychodzisz do domu, w eleganckim kostiumie/ innym ładnym stroju, na szpilkach, w makijażu. Pierwsze co robisz to zdejmujesz ciuchy i zakładasz dres. Tak stary, że pamięta jeszcze czasy upadku Muru berlińskiego. A w związku z tym rozciągniety tak mocno, iż poza tobą weszłyby w niego jeszcze ze trzy twoje przyjaciółki.

Ewentualnie zamiennie wkładasz szlafrok. Sfatygowany jakbyś otrzymała go w spadku po ukochanej babuni. Powiedzieć, że jest zmechacony to nic nie powiedzieć, to zupełnie jakby stwierdzić, że Karol Strasburger nie ma na głowie imponującej burzy loków.

Może i bym to wszystko jakoś przeżył, ale nie, ty musisz pójść o krok dalej. I zmyć wszystko to, co z taką starannością zafundowałaś sobie rano na twarzy. W związku z tym widzę każdą twoją zmarszczkę, a usta, miast mienić się seksowną czerwienią, stają się bardziej blade niz wystraszona Nicole Kidman.

Czy naprawdę myślisz, że kiedy zasiadamy do kolacji o 20 to wyglądasz super seksi? Niestety – NIE. Zamiast widzieć w tobie elegancką damę z klasą, dostrzegam coś na kształt praskiej dresiary. Ale nie narzekam, choć chce mi się wyć, bo cię kocham. I akceptuję to, że potrzebujesz wieczornego luzu. Więc i ty przestań wierzgać. Zamiast tego zrozum moją potrzebę oswobodzenia małego i pary kulek na kilka godzin z tego spodnianego uścisku. Nie tylko łeb potrzebuje czasem powietrza, ta mniejsza główka też lubi się co i raz dotlenić.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑