W oparach absurdu – co powoduje korki w Łodzi

Opublikowano Kwiecień 15, 2014 | przez Gofrey

Umówmy się – Łódź nie jest zakorkowanym miastem. Teraz, po rozkopaniu wszystkich głównych arterii, ledwie zbliżamy się do zakorkowania znanego z największych metropolii, a przecież trzeba pamiętać, że północ śródmieścia z południem centralnej części miasta łączą ledwie dwie wąskie nitki oddalone od siebie o kilka ładnych kilometrów.

Skoro w takich warunkach jest całkiem znośnie (raptem godzinka w kolejkach, nawet nie da się przesłuchać w całości ulubionej płyty, nie wspominając o wyczyszczeniu całego kokpitu), to po wybudowaniu wszystkich nowych dróg nie będzie mowy o korkach. Dlatego też takie sytuacje jak dziś… Nie, nie uprzedzajmy faktów.

Zaczęło się od tego, że tramwaje zaatakowały przystanek w większej chmarze, niż dotychczas – o ile zazwyczaj jeżdżą parami, tym razem wpadły w kwartecie. Okej, nieważne, wszystkie pasują, jedziemy. Już kwadrans później znaleźliśmy się po drugiej stronie… ronda. Korek nieprzeciętny, dezorientacja, zastój, brakowało jeszcze Michaela Douglasa porzucającego swoje auto. Nic to, wysiadka, drałujemy z buta. Pięć minut – wyprzedzamy wcześniejszy tramwaj. Dziesięć – wyprzedzamy kolejne dwa. Po kilkukilometrowym spacerku zostawiliśmy w pokonanym polu cztery tramwaje, dwa autobusy i niezliczoną ilość aut.

– Co tu się wyprawia!? – szeptane pytania przetaczały się przez kolejne przecznice.

– Tory się na placu wykrzywiły – rzecze pewna siebie kobieta (60 l.) do przechodzącego studenta (24l.).

– Nieee, bankowo wypadek. Policja była.

I faktycznie, policji w całym centrum prawie tyle, co aut. Swoją drogą – może to uzasadnia ten korek? Może obecność policji ukróciła wymuszanie pierwszeństwa, a jak wiadomo – bez naruszania przepisów ruchu drogowego, centrum korkuje się szybciej, niż butle w browarze?

– Nie, kolego. To prezydent Mołdawii do nas przyjechał – wyjaśnia całą sytuację starszy pan, który nie wygląda wcale na wariata. No ale po tym zdaniu wszakże ciężko postrzegać go inaczej. Nic to, pięćdziesiąt minut później opuszczamy centrum i porzucamy próbę poszukiwań rozwiązania zagadki zawalonego autami Śródmieścia.

Do momentu, gdy po oczach uderzył nas nagłówek…

http://imgur.com/1aT66RB

Prezydent Mołdawii. Ot tak, tuż przed Świętami Wielkiej Nocy, w momencie, gdy ludzie zapieprzają trzepać dywany, prezydent Mołdawii odwiedził Łódź, korkując całe miasto.

Puenta? Morał? Pozwolimy sobie na wklejenie sucharka. Który od dziś traktujemy jako rzetelną przestrogę, a nie suchy dowcip…

dowcip

Prezydent Mołdawii w Łodzi. Już prędzej spodziewalibyśmy się morderców jeżdżących karetka…

W sumie. „Łódź moim miastem, gdzie mnie nie zdziwi nic już”.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑