W przeciągu 10 lat 4fun.tv stało się komercyjnym bagnem

Opublikowano Czerwiec 30, 2014 | przez MB

4fun

Ogromna ilość mdłej papki, jaką karmi nas telewizja, prawdopodobnie przysłoniła widzom istotne wydarzenie – „upadek” ważnej alternatywnej stacji. Ostatnim gwoździem do trumny 4fun.tv jest zatrudnienie Oli Ciupy.

Śmierć 4fun.tv była procesem długim i płynnym. Prawie niezauważalnym i dalekim od komentarzy. Jednak porównując stację z początków jej działalności a stację dziś, różnica jest kolosalna. W tym momencie to jakościowy kanał. Ciężkostrawny i niedopieczony burger z imitacją wołowiny w środku. Dostawca najgorszego towaru w mieście. Frytki smażone na trzydniowym oleju. Nieschłodzona wódka, Iron Maiden bez Bruce’a Dickinsona, zimny mielony.

Gdy w 2004 r. kanał wystartował oficjalnie, był kapitalną alternatywą dla programów typu reality show, żenująco słabych polskich seriali, festiwalu w Opolu oraz MTV, która już wtedy przepoczwarzała się w monstrum, jakim jest obecnie. Oferował sporo offowej muzyki, rocka, punku, programy o grach komputerowych, własny język, wyrazistych prezenterów, bezkompromisowe poczucie humoru, no i niewybredne w słowach Kartony, z których najwierniejsze grono fanów zdobyły „Kapitan Bomba” i „Pod gradobiciem pytań”. Kojarzył się też z wartościowym kontentem i dobrym gustem. W 2007 r. stacje okrzyknięto kontrowersyjną. Niektóre propozycje programowe okazały się na tyle mocne, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji groziła 4fun.tv odebraniem koncesji.

Przez pewien czas 4fun był więc jak goła dupa wystawiona przez okno samochodu prosto w twarz polskiej telewizji komercyjnej i publicznej.

Aż żal było patrzeć jak stacja podciągała spodnie, zasuwała szyby i zaczęła jechać w jednej linii z VIVĄ Polska.

4fun2

W chwili obecnej jest pewnie pupilkiem KRRiT. Programowo jest poprawna jak Magda Mołek, przewidywalna jak odcinki „Klanu” i absolutnie podporządkowana wyświetleniom na YouTube. Czyli całkowicie bezpieczna. Przed szereg nie wychyla się nawet czubkiem nosa. Antenę zdominował najbardziej komercyjny pop z możliwych. 4fun nakręca teraz popularność Dawidowi Kwiatkowskiemu, Jessice Mercedes, Conradowi Moreno, Ewelinie Lisowskiej i Jonas Brothers. Jeździ z widzami na wakacje, gra w siatkówkę plażową, proponuje quizy wiedzy o Miley Cyrus, rozkręca imprezki a jej hasło brzmi „Nie bawisz się, nie żyjesz”, muzycznie króluje dance. Upadek na samo dno.

Choć finansowo na pewno radzi sobie znacznie lepiej. Nikomu więc nie przeszkadza, że merytorycznie kanał stał się pusty jak urna po ekshumacji. Jest płytko, bez sensu i na siłę rozrywkowo. Wszystko jest wow, boom i yeah. Jakby Radio Eska miało dziecko z Pudelkiem. Albo Sylwester z Dwójką zmutował się  z „Pytaniem na śniadanie”. Główna zasługa leży oczywiście po stronie scenarzystów i producentów, ale swój duży udział w intelektualnej dewastacji 4fun mają także pretensjonalni prezenterzy, do których dołączyła ostatnio Ola Ciupa, czyli dupa Donatana.

ciupa

VIVA Polska dała biuściastej Natalii Siwiec własne reality show, w którym niestety jest po prostu sobą. MTV emituje kolejne edycje Warsaw Shore, których nadzy uczestnicy wyłącznie się pieprzą. Właściciele 4fun.tv mają najwyraźniej nadzieję, że cycki Ciupy potrafią mówić.

Historia 4fun.tv to jeden wielki paradoks. Walcząc żarliwie od 2004 r. o dobry smak, dziesięć lat później przekroczyła jego granicę.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑