W sieciach GSM pracują łebscy goście. A wy dalej myślcie, że trafiła się okazja…

Opublikowano Sierpień 28, 2014 | przez lucky bastard

10620573_10152651779984231_9069635258657270753_n

Przechodząc ostatnio obok salonu jednej z sieci komórkowych, przypomniałem sobie, że za moment wygasa mi umowa. Można by  to  oczywiście całkiem zignorować i  jak zwykle odrzucać wszystkie połączenia od natrętów pracujących „na słuchawkach. Nic by się nie stało.

Ale że wszedłem i sprawdziłem co jest grane, to jedną rzecz chciałbym przy okazji udowodnić. Sieci komórkowe non stop bombardują nas reklamami super-telefonów za darmoszkę, no najwyżej za złotówkę. Choć w dzisiejszych czasach za darmo to można dostać najwyżej… (sami wiecie). Po prostu nie ma czegoś takiego jak „super-telefon za złotówkę”. Za tyle to można dostać najwyżej średnią półkę. Coś, co może było kiedyś super, ale raczej dwa, trzy lata temu. A w technologiach to jak wieczność.

Dobra, żeby nie przedłużać: o co chodzi? Jedni biorą te telefony za złotówkę, inni dopłacają. Tylko – tak brzmi moje pytanie (retoryczne) – czy to w ogóle się opłaca? Retoryczne, bo od od razu odpowiem: w żaden sposób. Wielu ludzi o tym nie wie. Im wydaje się, że coś zyskują, że są stałymi klientami, więc firma ich docenia – ktoś coś zrobi dla nich gratis albo chociaż w preferencyjnej cenie. Nawet te tak zwane „darmowe minuty” nie wiadomo czemu traktują jakby ktoś naprawdę przyznał im je w prezencie, zapominając, że de facto za nie płacą. Co miesiąc, wraz z rachunkiem.

Ale posłużmy się kilkoma przykładami, bo na nich najlepiej widać o co chodzi. Będą pochodzić akurat z sieci Play, ale uwierzcie, że to bez znaczenia, bo wszędzie jest tak samo.

Moje przykładowe założenia: chcę przedłużyć umowę. Mieć dużo minut do przegadania – tyle żeby nigdy nie zawracać sobie nimi głowy, a najlepiej to w ogóle nielimitowane połączenia. Aha, i do tego jakiś solidny pakiet internetowy. SMS-y dawno wyszły z mody, więc mi wszystko jedno. Szukam, szukam, jest. Już za  49 zł miesięcznie znajduję wszystko, co potrzeba. To nie reklama, tylko przykład:

– nielimitowane rozmowy i SMS-y do wszystkich sieci
– pakiet internetowy 2 GB
– umowa BEZ TELEFONU na 15 miesięcy.

Podpisuję, zabieram papiery i idę do domu. Ale… Co gdybym jednak zechciał ten telefon? Czy bardziej opłaca mi się kupić go gdziekolwiek indziej, czy sieć coś mi zaoferuje?

Interesują mnie tylko te z górnej półki, żadne śmieci. iPhone albo Samsung Galaxy S5 – przynajmniej miła pani mówi, że niczego lepszego nie może mi polecić. W porządku. Na jakich warunkach? Abonament 59 złotych – wtedy oferta jest identyczna jak powyższa bez telefonu: nielimitowane rozmowy + internet. Subtelna różnica to okres trwania umowy: 25 miesięcy. I jednorazowa dopłaca za Samsunga: 1729 złotych.

Krótko mówiąc: żeby dostać ten telefon, muszę zapłacić 1729 złotych, a także zdecydować się na 10 zł wyższy abonament i to z umową dłuższą o 10 miesięcy. Płacę 1729 zł + 25 razy 10 złotych = 1979 zł. Mój wspaniały telefon kosztuje już prawie 2 tysiące, a do tego przecież firma zatrzymuje mnie przy sobie o blisko rok dłużej. Płacę na jej konto kolejne rachunki – łącznie 590 zł. Na wolnym rynku taki sam telefon swobodnie znajdę za 1899 złotych – nowy, z absolutnie pewnego źródła. A jeśli poszperam na serwisach aukcyjnych to i na 1600 też jest szansa. To jak lepiej?

Przykład drugi: żeby nie było, że wyszperałem jakąś tendencyjną historyjkę. A co gdybym chciał „dostać” najnowszego iPhone’a 5S za tą popularną złotówkę? Wówczas musiałbym się zdecydować na abonament wysokości 189,90 zł, otrzymując mniej więcej to samo, co za… 49,90 (nielimitowane rozmowy + pakiet  internetu 2 GB). Podstawową różnicą jest telefon. Miesięcznie dokładam więc już 140 złotych, razy 24 miesiące trwania umowy  – równa się 3360 zł. No, proszę państwa, mój iPhone robi się już naprawdę drogi. Wygląda na to, że ja go wcale nie dostaję taniej. Ja de facto biorę go na raty w mojej sieci. W sklepie Apple zgarnę go za 2900, na Allegro za 2200 zł!

Wiem, że można było puścić pawia od nadmiaru liczb, ale chyba łapiecie o co chodzi. Nie, nie o to, żeby pocić się o te parę stówek i wyliczać wszystko co do grosza. Tylko o to, że warto sobie uświadomić, że jeśli mówią, że coś wam DAJĄ, że dzięki temu będziecie mieć taniej, że to najkorzystniejsza opcja – po prostu pomyślcie przez chwilę. Dodajcie sobie dwa plus dwa. Sieć nie robi żadnych ukłonów w naszą stronę. Żadnych telefonów nam nie daje gratis. Ona sobie to odbierze, tylko w swoim czasie. Prawie niepostrzeżenie, miesiąc w miesiąc – aż wyjdzie na swoje.

Oni tam naprawdę potrafią dobrze liczyć. I może dlatego zarabiają miliony i miliardy złotych, a wy (no dobra, my) chętnie im w tym pomagamy.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑