Wakacyjna kopalnia miedziaków. Nowa zabawa dla idiotów

Opublikowano Lipiec 26, 2014 | przez Pato

wisielec-banner

Byłem wczoraj świadkiem dziwacznych scen. Nad Wisłą ktoś postawił stelażową konstrukcję w stylu szubienicy i obiecał wypłacić 100 złotych każdemu, kto powisi na niej dwie minuty. Chętnych mnóstwo. Próbują najebani i naćpani (bo przecież po używkach są tacy hardzi), próbują gagatki z siłowni (bo kto jak nie oni), czasem powisi też jakaś dziewczyna (może dlatego, że chce zwrócić na siebie uwagę). Niestety – nie udaje się nikomu.

Podobno to patent z Odessy. Ostatnio taki wisielec pojawił się też na Monciaku. Teraz do gry wchodzi Warszawa i generalnie jestem zachwycony przedsiębiorczością ludzi, ale gdzieś z przodu głowy mam też ich głupotę. Jeden facet z telefonem w ręku odmierza czas, a reszta gapi się i mówi „teraz ja, teraz ja!”. Podniecają się jak dzieci. Przepychają jak staruszki w autobusach. Generalnie jedna wielka gimbaza. A pieniądze lecą. 15 złotych tu, 15 złotych tam. Stoję piętnaście minut, a w tym czasie zawisło osiem osób. Jak łatwo policzyć – zysk to 120 złotych.

Oklaski. Dla tego, co to wymyślił i dla bandy gamoni, która regularnie daje się na to nabierać. Kiedy kilka dni temu widziałem tego wisielca pod Metrem Centrum, większość zdawała się go nie zauważać. Wszyscy byli w takim pośpiechu, że w głowie mieli tramwaje i autobusy, a nie jakiś tłum gapiów. Wczoraj – inaczej. Mnóstwo pijanych ludzi nad Wisłą wydaje 19 złotych na hamburgera, kupuje piwo za 12, więc nawet nie zastanawiają się, czy warto wydać te 15 złotych, czy nie. Każdy ma niby jakieś sposoby. Każdy wierzy, że się uda. A na końcu ciągle to samo. Na osiem osób, które widziałem nikt nie dociągnął do 90 sekund…

– Komuś się udało? – pytam gościa, który to ogarnia. – Tak, było kilku kozaków – odpowiada, choć jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Czytałem na ten temat kilka tekstów i podobno na Monciaku nie udało się nikomu. Nie wiem – może to kwestia cienkiego drążka. Tak czy siak – gdyby ktoś znalazł na to sposób, interes już dawno by zamknięto. A nie zamykają. Stawiam, że za chwilę takich wisielców zobaczę w Warszawie jeszcze kilka.

– 120 sekund? Bez jaj – przepycha się znowu jakiś gagatek. – Bez zmiany ułożenia rąk – instruuje go facet z telefonem, na którym odmierza czas. I znowu to samo. Wytrzymał 74 sekundy. Mówi, że to przez ślizgający się drążek…

Wymówka za wymówką. Hajs za hajsem. Jak na automatach, gdzie wiesz, że na dłuższą metę niczego nie wygrasz, ale naiwnie i tak wrzucasz miedziaki.

Bez sensu. Zabawa dla idiotów.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑