Walka z hejtem po brazylijsku. Trafili w dziesiątkę

Opublikowano Grudzień 4, 2015 | przez lucky bastard

10_1

Ostatnimi czasy obserwujemy w polskich mediach wzmożoną walkę z tzw. hejterstwem. Inicjatywa to bez dwóch zdań słuszna i chwalebna, ale mamy poważne wątpliwości np. co do tego, czy Jarosław Kuźniar to odpowiednia osoba do bycia twarzą takiej akcji… No dobra, nie mamy żadnych wątpliwości – wiadomo, że nie. To jak próba gaszenia pożaru benzyną. Umówmy się – na takiej samej zasadzie w kampanii społecznej przeciwko przemocy w rodzinie mógłby wystąpić Josef Fritzl z mamą Madzi. W związku z tym nie wróżymy akcji #HejtStop wielkiego sukcesu, a obawiamy się wręcz, że jest skutek może być odwrotny do zamierzonego.

Ale tak jak wspomnieliśmy – walczyć z internetowymi oszołomami trzeba. W jaki sposób? Na bardzo ciekawy przykład takiego działania natrafiliśmy ostatnio w brazylijskim Rio de Janeiro, można nawet powiedzieć, że jest on genialny w swojej prostocie. Bilboardy. Tak czy siak, szpecą nam one miejski krajobraz, więc można je wykorzystać do pożytecznych celów.

Wyobraźcie sobie taką sytuację – jesteście mendą, która wyrzygała się w internecie, dajmy na to pod zdjęciem, które niedawno zamieścił na swoim Facebooku raper Sobota. Gość ma czarnoskórego synka, chyba nie musimy wam mówić, co działo się pod fotką z nim. No więc wyobraźcie sobie, że jesteście mendą, która pocisnęła Sobocie i jego brzdącowi. W zasadzie już zapomnieliście o sytuacji, wstajecie rano, jakby gdyby nigdy nic ruszacie do pracy, wychodzicie z domu, a przed nim widzicie… swój komentarz. Na bilboardzie, powiększony razy pierdyliard. Widzą go też wasze dzieci, wasi sąsiedzi, w zasadzie każdy, kto pojawia się w tej okolicy wie, że tu mieszka idiota.

Na taki pomysł wpadła organizacja Criola. Przyczyną zamieszania jest dziennikarka Maria Julia Coutinho (na zdjęciu głównym), która swego czasu została zalana falą nienawistnych komentarzy pod swoim adresem. Organizatorzy akcji zebrali je, postarali się jak najprecyzyjniej zlokalizować miejsca zamieszkania ich autorów i przystąpili do ataku.

rio

Oczywiście nie można było nikogo bezpośrednio narażać na lincz, stąd rozmazane profilówki, nazwiska i loginy (co swoją drogą jest łatwe do obejścia, w minutę namierzyliśmy na Twitterze autorkę powyższego komentarza, wpisując w wyszukiwarkę jego treść). Ani  milimetr nie zmienia to jednak faktu, że cała akcja zdecydowanie plus. Działa na wyobraźnię jakieś sto razy niż pseudo mądrości jakiegoś faceta, który – jeśli chodzi o zjawisko, z którym tak walczy – sam ma kilogramy brudu za paznokciami. Menda musi czuć się jak – nie przymierzając – uczniak, który popuścił na oczach całej szkoły w trakcie apelu. Teraz będzie już dbać, by się to nie powtórzyło.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑