Wdowa-nimfomanka kontra furiat, czyli coś idealnego na… walentynki

Opublikowano Luty 8, 2013 | przez Dżordż

Silver-Linings-Playbook-soundtrack

A gdy się zejdą, raz i drugi, kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością, to dopiero będzie się działo! Kłótnie, wyzwiska, stalking, poszukiwanie spokoju w… tańcu. Dziś do polskich kin wchodzi „Silver Linings Playbook”. Film, który polecam przede wszystkim parom na randkę w walentynki.

Polecam dlatego, że  to nie jest typowa komedia romantyczna, ociekająca lukrem jak pączki w wielki czwartek. Jedna przesłodka scena nie goni tu drugiej. Częściej niż miło i przyjemnie w tym filmie jest smutno i dziwacznie.

Grany przez Bradley’a Coopera koleś nie jest bowiem takim imprezowym lekkoduchem, jak bohater, którym był w  „Kac Vegas”. Pat Solitano dopiero co opuścił szpital psychiatryczny, w którym uczył się panować nad agresją. Co zresztą wychodzi mu nadal średnio – w jednej z niewielu zabawnych scen wypierdala przez okno książkę Ernesta Hemingway’a wściekły na to, że… zakończenie jest jego zdaniem do kitu.

Celem życia Solitano jest odzyskanie miłości żony. Babka za bardzo nie chce go oglądać, ponieważ kiedyś mało nie zatłukł jej kochanka, gdy złapał ich pod prysznicem (w sumie to mu się nie dziwię – sto procent, że zrobiłbym to samo). Jak to bywa w takich historiach, do gry wchodzi nagle ktoś trzeci. Wdowa, tancerka i…nimfomanka. No i dopiero wtedy to się dzieje!

Poza dobrze skrojonym wątkiem damsko-męskim (celowo nie używam tu zwrotu romantycznym, mało tu takowego) „Silver Linings Playbook”  w realistyczny sposób pokazuje, jak ciężko jest wrócić na łono rodziny po poważnym załamaniu nerwowym. Między innymi dzięki Robertowi De Niro. Amerykanin – który to już raz? – zachwyca i wzrusza. Tym razem w roli ojca Solitano – faceta, który ma… totalnego pierdolca na punkcie futbolu amerykańskiego.

To nie jest najlepszy komediodramat w historii amerykańskiego kina. Ale też nie jest to film, który można sobie odpuścić. Bilet na „Silver Linings Playbook” to gwarancja dwugodzinnego, emocjonalnego rollercoastera. W ciągu 120 minut przejdziecie tu przez uczuciowe cztery pory roku. Z sali wyjdziecie więc nieco wyżęci, ale uśmiechnięci.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

De Niro kontra Cooper
Bukmacherka
Wkurw
Jogging

Podsumowanie: Akcja nie toczy się tu w tempie "Szklanej pułapki", bohaterowie nie tańczą na poziomie "Step up", nie wyciskają łez, jak w "The Notebook", ale i tak jest ciekawie.

4.5


Ocena użytkowników: 2.6 (43 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑