Wiecie, że ojciec Dr. House’a był mistrzem olimpijskim?!

Opublikowano Maj 16, 2016 | przez ZP

Hugh-Laurie

Jeśli choć trochę interesujecie się otaczającym światem, nie urodziliście się wczoraj, ani też po kilkudziesięciu latach nie porzuciliście życia pustelnika, to na bank kojarzycie Dr. House’a. Ok, może nie wszyscy z was mają w małym palcu fabułę, ale twarz odtwórcy roli głównego bohatera jest już dobrze znana. Hugh Laurie – wybitny aktor, pisarz i wszechstronnie uzdolniony muzyk. Wydawać by się mogło, że na bank pochodzi z rodziny artystycznej. Ojciec wręcz musiał być albo artystą, albo poetą, a ostatecznie grajkiem-hobbystą, choć najlepiej oczywiście mieszanką każdego z nich.

Choćbyśmy mieli zgadywać w nieskończoność kim był nieżyjący już od prawie dwudziestu lat Ran Laurie, prędzej zastałaby nas znów zima, niż trafilibyśmy na właściwy trop. Nie ma co dłużej trzymać w niepewności – filmowy Dr Gregory House wychowywał się w domu… wioślarza. I to nie jakiegoś tam przeciętnego sportowca, który występował co najwyżej w wyścigach między uczelniami, a gościa, który na stałe zapisał się na kartach historii brytyjskiego sportu.

W 1936 roku wystąpił na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie, ale z Niemiec wrócił nie dość, że bez medalu, to jeszcze z ogromnym niedosytem, bo znalazł się tuż za podium. Gdy wybuchła II wojna światowa, zmuszony był przerwać swoją karierę, ale wraz z ustaniem walki powrócił na tor. Dzień w dzień trening, dzień w dzień machanie wiosłami. Aż w końcu upragniony sukces – złoto na igrzyskach z 1948, przed własną publicznością w Londynie. Zawody olimpijskie w angielskiej stolicy były niemalże zwieńczeniem jego kariery, którą zakończył na początku lat 50.

Co może robić wioślarz gdy powie „pas”?? Tutaj znów zabawa w zgaduj-zgadula raczej nie ma sensu. Męska strona rodziny Laurie tak już chyba ma – lubi działać niekonwencjonalnie i nieszablonowo. Ran zamienił sport na… przychodnię, czyli został lekarzem. Z powodzeniem skończył medycynę i przez następny trzydzieści lat pracował w Oksfordzie.

Naturalną koleją rzeczy byłoby oczywiście, gdyby Hugh poszedł śladami ojca. I rzeczywiście – początkowo, zamiast za pianino czy pióro, złapał się za wiosło. I tak jak ojciec – również z sukcesami. W 1977 roku zajął nawet czwarte miejsce na mistrzostwach świata juniorów, ale potem odnalazł jednak swoją, dla świata chyba o wiele właściwszą, drogę. A drogą Rana jeszcze zdążył podążyć, choć już tylko na ekranie. Co ciekawe, aktor utrzymuje, że przez dłuższy czas… nie wiedział o sukcesach taty. Zabawnie opowiadał o tym niedawno u Jimmy’ego Fallona:

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑