Wieczny modowy problem zwykłego Jana Nowaka

Opublikowano Czerwiec 6, 2014 | przez Gofrey

Zimą jest okej – kurtki puchowe, płaszcze, sztormiaki, skóry, grube bluzy, na dole dżinsy, buty też bez większych problemów. Podobnie jesienią i wczesną wiosną – jeśli nie masz ochoty na eksperymenty z bojówkami/szeleszczącymi dresami/bawełnianymi dresami, ani tym bardziej na romans z materiałowymi kraciastymi rurkami – zawsze masz swój ukochany dżins. Góra i stopy – wedle upodobań, reprezentowanej subkultury i charakteru, ale na dupie dżins. Maksymalne odchyły od normy: dżins lekko przetarty albo dżins w kolorze innym, niż odcienie niebieskiego.

Wszystko jest jasne, piękne i klarowne. Jan Nowak taki jak ja wrzuca na siebie dżinsy i ma absolutnie wyjebane na wszelkie kanony, modowe nowości, eleganckie trendy i inne tego typu detale. Jan Nowak jest naprawdę zadowolony, że może prześmigać w tych samych portkach od pierwszych wrześniowych chłodniejszych dni, aż po majowe deszcze i nikt nie zwróci mu uwagi, że wygląda ekstrawagancko/niechlujnie/dziwnie/niedbale. Wygląda normalnie. NOR-MAL-NIE.

Problem dla tegoż Jana Nowaka zaczyna się dopiero, gdy pot na dupie zaczyna powoli przeszkadzać w normalnym egzystowaniu i zamiast długich dżinsów czas założyć coś krótkiego. Jan Nowak (a wraz z nim Jakub Olkiewicz) dostaje wtedy gorączki, nie tylko od wysokich temperatur na rozgrzanych betonowych chodnikach wielkiego miasta. Jasiek musi bowiem wbić się w krótki spodzień i zaczyna się coroczna paranoja – co założyć, by dalej wyglądać normalnie?

Okej, może uogólnienie „Jan Nowak” jest trochę nie na miejscu. Może to tylko moja prywatna paranoja, ale odkąd przestałem pomykać w rajtuzach (jakoś w przedszkolu), mam poważny problem z dobraniem letniego stroju. Z dobraniem krótkich spodenek, w których nie wyglądałbym jak:

a) pieprzone dziecko z Bullerbyn

ciuchy1

b) ciepły Fred

ciuchy2

c) surfer

ciuchy3

d) Pan Janusz na wakacjach w Kołobrzegu

ciuchy4

 

…a mógłbym tak wymieniać dalej i dalej. Nie wiem z czego to się bierze, tym bardziej, że jakieś dwadzieścia lat spędziłem na bieganiu w krótkich spodenkach po różnego rodzaju murawach trawiastych i piaszczystych. Im jednak jestem starszy, tym trudniej mi dobrać jakikolwiek dół do letnich kreacji. Tym bardziej, że krótkie spodenki od razu psują całą resztę – białe „skoki” stają się jakieś dziwnie krzykliwe, polówki wyglądają na zmemłane, o bluzach nawet nie wspominam.

Konieczność zakładania krótkich spodenek krzyżuje szyki i efekt jest taki, że 3/4 lata pomykam w spodenkach piłkarskich pozorując, że niby jestem na joggingu, pozostałą ćwiartkę trwoniąc w krótkich „chinosach”, czy jak to się pisze, w których wyglądam w miarę normalnie.

Nie wiem, czy to tylko mój problem, czy może jest nas, rycerzy zakonu długich dżinsów, nieco więcej. Tak czy owak ja zbliżam się do kresu sił i na poważnie rozważam przejście na tryb nocny ze spędzaniem całego ciepłego dnia w łóżku. Na wyjścia po zmroku doskonale będą się przecież nadawać jesienno-zimowo-letnie granatowe dżinsy…

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑