„Wiek Adaline”, czyli wieczna młodość jest przereklamowana

Opublikowano Maj 17, 2015 | przez lucky bastard

Lubimy historie, które skłaniają nas do odmiennego spojrzenia na upływający czas. Lubimy też, gdy zawiązanie akcji – nawet tej zupełnie fantastycznej – następuje w sposób przekonywujący dla widza. I chociażby dla tych dwóch aspektów warto wybrać się do kina na „Wiek Adaline”.

Jaki jest to film? Nasuwa nam się porównanie do historii Benjamina Buttona. Co prawda Adaline nie staje się coraz młodsza, ale w okolicach trzydziestego roku życia przestaje się starzeć. Czyli, podobnie jak w filmie Davida Finchera, tytułowa postać musi się zmierzyć z wielkim paradoksem, a najprostsze aspekty życia – które dla normalnych ludzi są chlebem powszednim – sprawiają wiele trudności.

Główna bohaterka od lat tkwi w swoistym zawieszeniu. Wciąż jest młoda i atrakcyjna, ale – oprócz niej samej – zmienia się wszystko wokół. Nawet jej córka zestarzała się do tego stopnia, że u boku Adaline wygląda jak babcia. Film skłania więc do refleksji, czy wieczna młodość – dla wielu wielkie marzenie – to na pewno fajna sprawa. Chyba jednak nie do końca, bo prędzej czy później długowieczność po prostu musi przerodzić się w samotność.

Podoba nam się, że „Wiek Adaline” to historia osadzona w czasach współczesnych, a odmienność głównej bohaterki jest tu tylko tłem. Reżyser nie serwuje nam pełnej historii Adaline, a do jej ponad stuletniej przeszłości cofa się tylko wtedy, kiedy jest to absolutnie konieczne. Można więc czytać ten film, jako opowieść o kobiecie z poprzedniej epoki – mądrej i doświadczonej – próbującej przetrwać w drapieżnym świecie XXI wieku.

Nie bez znaczenia jest tu pierwszoplanowa rola Blake Lively, wcześniej kojarzonej głównie z głupawych komedii i seriali dla nastolatek. Ta ledwie 27-letnia aktorka wcieliła się rolę dojrzałej i wyrafinowanej kobiety. Musiała odpowiednio odegrać wielką wrażliwość i mądrość, by widzowie jej uwierzyli. By zobaczyli, że pod jej gładką buzią i smukłą sylwetką kryje się osoba, która urodziła się na początku XX wieku, i która widziała już dosłownie wszystko.

Jakiś kamyczek do ogródka? Lekko zawiodła nas fabuła. By zamknąć film klamrą i osiągnąć zamierzone zakończenie, twórcy odbiegli trochę od zasady prawdopodobieństwa. Być może oczekiwanie większej wiarygodności od tego typu filmu jest szaleństwem, ale w naszym odczuciu pewne aspekty dałoby się rozwiązać lepiej.

Nie narzekajmy jednak, bo „Wiek Adaline” naprawdę dobrze się ogląda. To oryginalna i przejmująca historia o miłości oraz o szaleńczym pragnieniu normalności. Czyli to jeden z tych filmów, który idealnie sprawdza się na randkach. Z pewnością warto wybrać się na niego do kina.

Komentarze

Rola Blake Lively
Wiarygodność filmu
Wieczna młodość
Kunszt Harrisona Forda

Podsumowanie: Wszyscy marzymy o wiecznej młodości, a mało kto rozważa jej konsekwencje. "Wiek Adaline" pozwala nieco cieplej spojrzeć na starość i przemijanie. I zmusza do refleksji.

4


Ocena użytkowników: 3.5 (11 głosów)

Tagi: , ,



Back to Top ↑