Wiemy jak pogodzić kościół i klub ze striptizem, które funkcjonują naprzeciwko siebie!

Opublikowano Styczeń 8, 2014 | przez ZP

strip

Tego jeszcze nie było – po jednej stronie ulicy w centrum Warszawy mamy kościół, a po drugiej… klub go go. Po jednej stronie wierni klęczą i modlą się z odpowiednio ułożonymi dłońmi o życie wieczne, po drugiej faceci siedzą na kanapach trzymając łapy na dupie, a twarz między silikonowymi cyckami.

Naturalnie katolików oburzył tak stan rzeczy. Upadek jakichkolwiek zasad moralnych, skandal, granda – z ich ust padło wiele tego typu zdań. Wkurwieni są nie tylko wierni, ale i księża. Proboszcz św. Anny Bogdan Bartołd mówi, że czuje się jakby ktoś „napluł nam w twarz”.

Nie rozumiem tego oburzenia ludzi wierzących. Nie łapię dlaczego zamiast lamentować nie zaczną po prostu działać. I nie chodzi mi tu o podejście pod striptizownię w pięćdziesięciu chłopa z bejsbolem każdy, a o… nawracanie.

Drogi  katoliku, nie podoba ci się obecność gołych dup w okolicy świątyni? To zrób coś z tym – idź pod klub go go w piątek i sobotę w nocy z dobrym słowem i pomysłem na to jak nawrócić ludzi wg ciebie zagubionych. Oczywiście musisz liczyć się z tym, że dostaniesz od jakiegoś wstawionego biznesmana po pysku, ale kto powiedział, że wiara jest łatwą sprawą? Poza tym wiadomo, że czasem trzeba nadstawić policzek lub dwa, no ale przecież jak na dziesięciu nieprzekonanych uda ci się zasiać ziarenko wątpliwości choć w jednym miłośniku dup, to już będzie coś, prawda?

O zbłąkane owieczki powinni też zadbać księża. Chodziłem kiedyś do św. Anny i powiem wam, że NIGDY nie spotkałem się z lepszymi duszpasterzami niż ci z tej świątyni. To dowcipni, błyskotliwi, mądrzy faceci. Najlepsze wrażenie z nich sprawia właśnie Bartołd. W związku ze swoim olbrzymi potencjałem nie powinien publicznie się oburzać, tylko zrobić to, co umie najlepiej – zacząć działać.

Na początek proponuję zrobić w soboty i niedzielę pierwszą mszę świętą o 6 rano. To pora o której niejeden fan striptizu wychodzi z tanecznego przybytku. Kto wie, może kiedy zobaczy dosłownie o krok od siebie otwarty akurat kościół i zmierzających do niego wiernych, może kiedy padną na niego pierwsze promienie słońca, to się nad sobą zastanowi? Albo przynajmniej uzna, że warto wpaść do świątyni, bo przecież jest tam przy wejściu woda, a go akurat suszy? Ten pierwszy, drobny krok może być początkiem nowej, pięknej drogi.

Na sprawę można też spojrzeć z drugiej strony – klub go go to szansa dla tych, którzy za mocno poszli w religię. Stali się dewotami, którzy żyją od mszy do mszy, od modlitwy do modlitwy, od spowiedzi do spowiedzi. Przeginają pałę i chcą być świętsi od papieża, więc może właściciele striptizowni powinni ich jakoś zmobilizować do popełnienia małego grzeszku od czasu do czasu? Przecież jeden niewinny, pięciominutowy taniec raz na miesiąc to żadna zbrodnia. Co najwyżej delikatne wykroczenie, które ksiądz oceni na maks dziesięć zdrowasiek. Czyli dwie za minutę macania cycek, dobry przelicznik, nie?

Sugerujemy właścicielom przybytku, żeby poszli śladami Pragi, w której swego czasu było więcej go go niż fanów Jaromira Jagra, i wystawili przed klubem w jakieś klatce* jedną ponętną dupeczkę gdzieś koło 22.30 w każdy pierwszy piątek miesiąca. Albowiem mniej więcej wtedy kończy się w św. Annie wieczorna msza, z której będzie wychodził zapewne niejeden wygłodniały damskiego ciała chłop, oddający się modlitwie w ostatnich latach tak zagorzale, że zapomniał już o istnieniu kobiet.

*Uważamy, że dziewczyna powinna tańczyć za kulo oraz laskoodporno szybą, ponieważ naturalnie nie każdej moherowej babci/prawicowcowi w sile wieku musi spodobać się nasz niebanalny pomysł marketingowy.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑