Wiemy jak uratować polski futbol. Zamieńmy kobiety w mężczyzn!

Opublikowano Marzec 19, 2014 | przez ZP

To nic, że stoimy u progu światowej wojny. Nieważne jest również to, że  samoloty na naszej planecie znikają bez śladu, a człowiek jest w stanie zabić drugiego za 2 zł.

To wszystko nieistotne, ponieważ ludzkość, a głównie jej polska część, od tygodni zmaga się z innym wielkim tematem (problemem?) = gender. Słowo to atakuje mnie częściej niż lumpy w centrum Warszawy oraz niż internetowe reklamy na jutjubie.

Czym (kim) jest owo gender tłumaczyć już chyba nie muszę, temat został przewałkowany w każdym rodzimym medium, od GW począwszy a na prawicowych gazetach skończywszy. Słyszał o nim każdy z was, choć pewnie ideologię zrozumiał nie więcej niż procent czytelników. Nie zamierzam się nad nią teraz rozwodzić, chcę poruszyć tutaj inny temat, który jednak od razu skojarzył mi się z tym wszechpotężnym wyrazem.

Laska nazywa się Erika Linder. Jest modelką, piszę o tym, ponieważ nie osiągnęła jeszcze rozpoznawalności Kate Moss, dlatego nie każdy musi to wiedzieć. No więc owa dziewczyna ma w sobie coś takiego, że przy odpowiedniej charakteryzacji płynnie… „zmienia płeć”. Bez żadnego problemu potrafi się przepoczwarzyć z kobiety w faceta, co wykorzystali szefowie firmy JC Jeans Company, którzy zrobili ją twarzą swojej kampanii:

 

Na dokładkę rzucam wam dwie fotki Linder w różnych odsłonach, dziewczęcej i chłopięcej:

erika1 erika2

Pomysł niezły i tak sobie myślę, że można by go wykorzystać w Polsce, na sto różnych sposobów, głównie w sporcie, ale nie tylko.

Przykłady? Polskiej reprezentacji piłkarskiej, jak powszechnie wiadomo, brakuje zawodników, którzy potrafią tę nieszczęsną futbolówkę kopać. A skoro tak, dlaczego by na mecze eliminacji Euro 2016 nie zamienić z kobiety w mężczyznę Ewy Pajor?

Gdyby ktoś nie wiedział kto zacz, uprzejmie odpowiadam: nasza młoda, zdolna piłkarka, uważana za nadzieję kadry dziewcząt, która z czasem może stać się jedną z najlepszych zawodniczek na świecie. Ale skoro gender i w ogóle, po co ograniczać się tylko do jednej płci? Dokooptujmy ją do Roberta Lewandowskiego, niech pomoże mu strzelać gole.

Idźmy dalej: Justyna Kowalczyk. Moim zdaniem powinno się z niej zrobić Justina. Może nie Timberlake’a, niech nie tańczy i śpiewa, choć pewnie potrafi to robić bo wiadomo, gorąca, góralska krew.

Nasza znakomita biegaczka mogłaby na ostatnie mecze rundy wiosennej wzmocnić ostatni w tabeli ekstraklasy łódzki Widzew, w którym nie dość, że nikt nie potrafi kopać piłki, to jeszcze prawie żaden zawodnik nie biega. Justyna, pardon, Justin, nie rozwiąże co prawda problemów stricte futbolowych, ale już te wytrzymałościowe – jak najbardziej.

Jestem przekonany, że Kowalczyk zapieprzałaby w środku pola więcej niż trzech nędzników Skworonka (trener Widzewa) razem wziętym. Byłaby bulterierem dla swojego szkoleniowca, zupełnie jak komisarz Ryba dla Nadinspektora, granego przez Jana Machulskiego, w legendarnym „Kilerze”.

 

Jeśli ktoś z łódzkiego klubu czyta ten tekst, niech chwyta błyskawicznie za telefon i dzwoni do Kowalczyk. Jej, a właściwie jego transfer jest o tyle możliwy do przeprowadzenia, że ona, a właściwie on pozostaje przecież wolną zawodniczką, a właściwie zawodnikiem…

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑