Wikingowie przedawkowali kryształy

Opublikowano Luty 21, 2014 | przez Pato

wiking

Coś złego dzieje się ostatnio ze światem. W Szwecji ośmiolatki handlują narkotykami. W Polsce skończone debile zachwycają się domowym BigBrotherem Natalii Siwiec, a w Ameryce Południowej ktoś zastrzelił miss Wenezueli. Smutne i przerażające. Czasem czuję się, jakbym wylądował w pokoju bez klamek. Na szczęście zbliża się wybawienie. Już zaraz, już jutro. Jeśli wierzyć Wikingom, wszystko pierdolnie dokładnie 22 lutego.

Ostatnia prosta, końcowe odliczanie. Apokalipsa według skandynawskich troglodytów, którzy w historii zapisali się gwałtami, a dziś okazuje się, że w międzyczasie bazgrali w jakichś księgach. No i nabazgrali. Koniec świata. 22 luty. Sobota…

Sam nie wiem, co o tym myśleć. Pójść na wódkę? Obdzwonić przyjaciół? Ruszyć w daleką podróż? A może wykopać głęboki bunkier? Wikingowie napisali: będą trzy ostrzeżenia. No i coś tam rzeczywiście jest. W takiej Kalifornii niedawno wyłowiono jakiegoś pięciometrowego gada, który żywcem przypomina mitycznego Midgarda. Niestety, już po nas.

Ragnarok!

Zmierzch Bogów!

Koniec!

Zamykam oczy i nie wiem, co chodzi. Niespełnieni artyści właśnie zamykają balkon. Wykluczeni odkładają żyletki.

Wahanie ustaje.

Nieuchronne jest coraz bliżej. Ale co dalej? Co z nami jak już wilk pożre słońce, a z nieba znikną gwiazdy? Podobno po kataklizmach na Ziemi mają zostać tylko jedne kobieta i jeden mężczyzna. Że niby od nowa zaczną budować cywilizację. Czy uda im się dopasować? Nie wiem.

Przecieram oczy i zaczynają się pierwsze pytania. Jaki koniec świata? Jacy Wikingowie? Mityczne węże? Sorry, ale żyjemy w świecie, gdzie pierwszy lepszy dwulatek jeszcze zanim zaczął chodzić przeżył już cztery apokalipsy. Przepowiednia ojca Pio, niemiecki wulkan, wszelkiej maści meteoryty, no i standardowo Majowie. Klasyka gatunku, po której najchętniej walnąłbym bełta, trzasnął klapą i powiedział: dość.

To naprawdę staje się nudne. Te ciągłe pieprzenie o końcu świata i wmyślanie coraz to nowych historyjek. Jakieś kalendarze, jakieś węże. Kurwa, zaraz nawet buszmeni z lepianek zaczną mówić o kościach słoniowych, o pustynnych burzach i o tym, że czas iść do ostatniej spowiedzi. ZzzZzzzZ. Ziew. Chyba postawię tu kropkę, bo szkoda palców i klawiatury.

Wikingowie i ich przepowiednie… Za dużo kryształów, panowie.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑