Wiosna w Poznaniu należy do polskich zespołów. Trzydniowy karnet za 70 zł

Opublikowano Kwiecień 9, 2014 | przez MB

spring 2

Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak obecnie wygląda polska scena muzyczna i dlaczego nie jest gorsza od zachodniej,  koniecznie wybierzcie się na Spring Break.

Od razu ostrzegamy, że nie będzie tam Jamesa Franco ani nagich nastolatek. Choć właściwie, to kto wie… W każdym razie w Poznaniu powstał festiwal, który na rodzimym rynku jest prawdziwym ewenementem i stanowi mocną przeciwwagę dla mainstreamu proponowanego przez największe imprezy. Bez zagranicznych gwiazd, bez dużego sponsora tytularnego, bez mega pompy. Znakomity line-up uzbierał wyłącznie spośród polskich zespołów i śmiało można powiedzieć, że jest to jeden z najciekawszych festiwalowych zestawów tego roku.

spring 3

Andre’n’Alin, Fair Weather Friends, KAMP!, Kaseciarz, Klara, Klaves, Kumka Olik, Magnificent Muttley, Patrick The Pan, Peter J. Birch, Rasmentalism, Sorry Boys, Tomek Makowiecki – od nagromadzenia najciekawszych polskich wykonawców puchnie głowa. Kiedy przyjrzymy się bliżej ich różnorodnej twórczości dojdziemy do wniosku, że poza krajem, z którego pochodzą, łączy ich jeszcze coś, światowy poziom. Do tego grona organizatorzy dorzucili sporo obiecujących grup (The Dumplings, The Lollipops, XXANAXX, Crab Invasion, Łagodna Pianak, Sambor) a także kilka zupełnie jeszcze nieznanych (Atlas Like, Bixbit, Lola Lynch, Oslo Kill City, Ryba & The Witches). Nad wszystkimi czuwa mentor Artur Rojek, który znany jest z wyłapywania najzdolniejszych.

Tym razem to nie do niego należało to zadanie. Organizatorem festiwalu są Fundacja Fast Forward oraz Centrum Kultury Zamek a partnerują im tak prestiżowe instytucje jak Agencja Go Ahead, Europejskie Targi Co Jest Grane czy blog Don’t Panic! We Are From Poland. Do współpracy udało się zaangażować najlepsze poznańskie miejscówki: Blue Note, Scena Pod Minogą, Meskalina, Dragon i Kawiarnia Nocna Kisielice – to w tych lokalach odbywać się będą koncerty. Pięćdziesiąt zespołów w trakcie trzech dni musi się przecież gdzieś pomieścić.

Pełna nazwa wydarzenia, które odbędzie się między 24 a 26 kwietnia, brzmi Spring Break Showcase Festival & Conference. To dlatego, że oprócz koncertów przygotowane zostały warsztaty artystyczne oraz panele dyskusyjne poświęcone m.in. promocji, dystrybucji i nowych trendów w muzyce cyfrowej.

Czyli wszystko sprowadza się do stwierdzenia, że czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było. Na tak dużą skalę jeszcze żadna agencja koncertowa ani fundacja nie zdecydowała się na promowanie polskich artystów. Okazuje się, że nasze zespoły mogą być gwiazdami nie tylko w Jarocinie albo na Woodstocku, ale także na stylowym festiwalu w dużym mieście, który poświęcony jest wyłącznie im. Poznański festiwal to także dowód na to, że rok rocznie nie trzeba widzów nabijać w butelkę.

Nie potrzeba wielkiej kasy i wielkich koncernów, bo taki Patrick The Pan czy Kumka Olik na pewno biorą dużo mniej niż Timbaland, nie potrzeba kolejnego koncertu Pearl Jam by narobić szumu i nie trzeba ściągać Metronomy, żeby zrobić jakość. Mamy nadzieję, że tego zapału wystarczy organizatorom na długie lata, bo w 2014 Spring Break to zdecydowanie najbardziej interesująca koncertowa inicjatywa w kraju, które pod koniec roku powinna zgarnąć wszystkie lifestyle’owe nagrody.

Na ten moment tylko Off i Opener ze swoim niebywale silnym składem trzymają równy poziom. Spring Break ma nad nimi jedną przewagę: cenę. Za trzydniowy karnet trzeba zapłacić zaledwie 69 zł, czyli wjazd za bezcen zważywszy na liczbę i jakość prezentowanych zespołów.

No i można jeszcze odłożyć na lato.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑