Wirtualna Polska przebija dno

Opublikowano Kwiecień 15, 2015 | przez Gofrey

Do tej pory sądziliśmy, że szczyt medialnej nekrofilii osiągnęły Pudelek oraz Super Express, które w ohydny sposób żerowały na śmierci Anny Przybylskiej. Ci pierwsi – podając wiadomość o jej śmierci, która okazała się nieprawdziwa. Ci drudzy – łamiąc wolę najbliższej rodziny i samej aktorki, którzy prosili o zrezygnowanie z prowadzenia jakichkolwiek fotorelacji z pogrzebu. To wtedy uznaliśmy, że dno zostało z hukiem przebite, a poniżej zjechać się już zwyczajnie nie da. Poziom obrzydlistwa, jakiego dopuściły się te dwie redakcje pozostawał nietknięty, aż do teraz, gdy do duetu dołączył trzeci muszkieter. Wirtualna Polska.

Wirtualna Polska, która w ostatnich tygodniach zapowiadała start na giełdzie, aspirowała do miana portalu najdokładniej odbijającego „stare” dziennikarstwo w warunkach nowych mediów. Te wszystkie akcje marketingowe, „dzieje się w Polsce”, podniosła muzyka przy klipach prezentujących najważniejsze wydarzenia z całego świata. Potem jednak WP zjechało dokładnie do poziomu najohydniejszych tabloidów, które dla kliknięć i lajków są w stanie wystawić niczym na sklepowej wystawie dowolną ludzką tragedię.

Śmierć. Sacrum, którego naruszanie nie jest błędem, ale czymś dużo, dużo gorszym. Największa obelga w dziennikarstwie, „hiena”, została stworzona właśnie na okoliczność tego typu zdarzeń. Hieny. Hieny cmentarne, które żywią się dramatem, które żywią się wciąż świeżą tragedią. Dziś na niektórych stronach mogła nas powitać poniższa reklama.

Znamy wyniki sekcji Leszczyńskiego. Sprawdź. Kliknij. Czarno-białe zdjęcie, chociaż gdybyśmy mogli dalibyśmy jakieś wystrzałowe błyski, które podkreśliłyby bombowość tej informacji. Sprawdź koniecznie, zerknij, zobacz. Niestety, nie mamy zdjęć z tej sekcji, bo walnęlibyśmy je wam zamiast tej czarno-białej twarzy. Ale i tak jest fajnie, dotarliśmy do takich informacji na temat ŚMIERCI drugiego człowieka, że mamy ochotę skakać z radości. Będzie się fantastycznie klikało, choć istotnie, wolelibyśmy foty.

Ludzki dramat a zaraz obok cyniczny żer medialnych hien.

Kto w ogóle pozwolił im na wykorzystywanie wizerunku zmarłego? Kto pozwolił na użycie jego twarzy do reklamy treści na temat sekcji zwłok Roberta Leszczyńskiego? Skoro żywym za użyczenie wizerunku się płaci, dlaczego wykorzystywanie w tak obrzydliwy sposób zmarłych ma być bezpłatne? Ale to tylko boki. Prawdziwa tragedia to wyobrażenie sobie, że ta reklama z google’a wyskakuje komuś z rodziny zmarłego. Że atakuje kogoś, kto właśnie chowa bliskiego. Że ten makabryczny nagłówek: „sprawdź” może wyskoczyć każdemu.

Gdzie jest ta granica? Pudelek doszedł do ściany za co wkrótce zapłaci – właśnie przegrał proces dotyczący fałszywej informacji o śmierci Anny Przybylskiej. Super Express ścianę przebił, pakując się z aparatami na jej pogrzeb. Teraz dostajemy WP, które będzie zarabiać na śmierci Roberta Leszczyńskiego.

Klik, klik, klik. Wspominamy Roberta, galeria. Oto księga kondolencyjna, sprawdź slajdy. Wyniki sekcji zwłok, wejdź, udostępnij. Klik, klik, klik. Jego ostatnie zdjęcie. Live z pogrzebu.

Oby wam ta giełda wyszła bokiem, droga Wirtualna Polsko.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑