Wracamy do czytania? 2,5%, które daje nadzieję

Opublikowano Luty 3, 2015 | przez Jaskier

439493024-picnic-hamper-love-couple-book-reading

Było źle. Co tam źle… było wręcz tragicznie! Z roku na rok liczby spadały, a mądre głowy wieściły, że już niedługo możemy stać się narodem analfabetów. Chodzi rzecz jasna o poziom czytelnictwa wśród Polek i Polaków. Drastycznie niski. Tak niski, że śmialiśmy się kiedyś, że akcja: „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka”, może grozić katastrofą demograficzną. Jak się jednak okazuje, jest nadzieja.

Naprawdę cieszymy się, że możemy napisać ten tekst. Przytłaczające były informacje o tym, że „statystyczny Polak” jest na coraz bardziej na bakier z kulturą. Że powoli można zamykać biblioteki, opery i teatry, a producenci filmowi powinni zrezygnować z wszystkiego, co ambitne na rzecz miałkich treści. Tym razem ów „statystyczny Polak” dał radę. Odbił się od dna i pokazał, że jeszcze nie jest z nim tak tragicznie.

Skąd ten optymizm? W zeszłym tygodniu wpadł nam w ręce raport Biblioteki Narodowej. Zaczniemy jak na filmach – mamy dwie wiadomości: dobrą i złą. Które chcecie pierwszą?

OK, ta zła jest taka, że w dalszym ciągu odstajemy i czytamy mniej niż powinniśmy. TYLKO 41,7% Polaków zadeklarowało, że w ciągu roku przeczytało przynajmniej jedną książkę. 16,4% sięgnęło po jeden lub dwa tytuły, 12,3% zmieściło się w przedziale 3-6, a 11,3% pochyliło się nad siedmioma lekturami lub więcej. Reszta pozostaje milczeniem.

A teraz ta dobra: odsetek ten, który od ponad dekady leciał w dół na łeb, na szyję, w końcu wzrósł. Jeszcze dwa lata temu sięgnięcie po marną jedną książkę deklarowało zaledwie 39,2% Polaków. Mamy więc 2,5% wzrostu. Bez szału, ale w sytuacji, gdy cały czas się cofaliśmy, należy docenić ten malutki krok w przód.

Na tym nie koniec. Raport mówi także o tym, że zwiększyła się liczba osób, które decydują się na to, by na literaturę przeznaczyć swoje ciężko zarobione pieniądze. Jeszcze w 2012 roku książki kupowało niecałe 30% Polaków, dziś to już ponad 40%. To dobra informacja również dla pisarzy i innej maści literatów, którzy tak narzekają na ciemny lud i swój ciężki artystyczny żywot. Ludzie coraz częściej chcą wyłożyć pieniądze, więc koniec z wymówkami, teraz waszą broszką jest sprawienie, by trafiły one do właściwych kieszeń.

Co najbardziej optymistyczne, najwięcej czytają ludzie młodzi. W przedziale wiekowym 15-19 po książki sięga aż 71% osób. Większość z nich to czytelnicy intensywni, którzy nie ograniczają się do szkolnych lektur i sięgają również po tytuły, które nie są im narzucane. Tu jest największy potencjał. Trzeba tylko chuchać i dmuchać, by nie porzucili oni tego dobrego nawyku. To chyba łatwiejsze zadanie niż przekonanie starszy pokoleń do powrotu do książki.

Oczywiście, wzrost nie przyszedł sam. W zeszłym roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego uruchomiło Program Rozwoju Czytelnictwa na lata 2014-2020. Tylko w trakcie ostatnich dwunastu miesięcy wydano na ten cel 120 milionów złotych.

Kupa kasy, prawda?

Jesteśmy jednak głęboko przekonani, że akurat ta inwestycja (bo tak to trzeba nazywać) ma sens i bez problemu znaleźlibyśmy kilka gorzej wydanych publicznych złotówek. Zwróci się.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑