Wreszcie w Polsce narodził się malarz, który przebił wielkością talentu Matejkę i Beksińskiego

Opublikowano Luty 19, 2014 | przez ZP

gracjan

To prawdopodobnie najbardziej wszechstronny artysta od czasów Leonarda da Vinciego. Sam o sobie pisze tak: „Gwiazda Internetowa, fotografuję, filmuję, maluję i śpiewam piosenki. Występowałem w telewizji, w radiu i na koncertach, pisały o mnie gazety i portale.” W tych słowach nie ma ani krzty przesady. Gracjan Roztocki spokojnie mógłby zagrać tytułową rolę w polskiej wersji obrazu „Jestem legendą”.

A właśnie, skoro już użyłem słowa obraz, to chciałem wam napisać, że dziś skupimy się na malarskiej części olbrzymiego talentu Gracjana. Próbkę jego niebanalnych możliwości macie na fotce powyżej.

Szczerze? Ostatni raz takie wrażenie zrobiły na mnie „Słoneczniki” Vincenta van Gogha. Kiedy patrzyłem na dzieło Roztockiego, miałem te same objawy, co gdy po raz pierwszy podziwiałem obraz Holendra = nogi się pode mną ugięły, a czoło zwilgotniało od kropelek potu. I wówczas, i teraz czułem, że obcuję z absolutem. Że mam do czynienia z artystą genialnym, który stworzył coś ponadczasowego. Coś o czym ludzie będą mówić za dwieście, pięćset i tysiąc lat, czyli wtedy, gdy zapomną już o postaciach typu Barack Obama czy Władimir Putin.

Smuci mnie tylko jedno: Gracjan jest artystą równie genialnym co niezrozumianym. Polskie społeczeństwo nie dorosło do tego, by pojąć jak wspaniały malarz żyje tuż obok, po sąsiedzku właściwie, w artystycznym Krakowie.

Skąd taki smutny wniosek? Z tej aukcji Allegro:

http://allegro.pl/show_item.php?item=3981070168

Wynika z niej jedno: mimo że obraz naszego mistrza pędzla kosztuje 49 zł, NIE MA NA NIEGO CHĘTNYCH.

Szok. Skandal. Niedowierzanie.

Polsko, dokąd zmierzasz? Kraju zdolnych poetów, aktorów, muzyków i sportowców: czy nie ma w Tobie miejsca dla kogoś tak wybitnego? Przecie to nowy Matejko albo – tu pozwolę sobie zrównać Roztockiego z kimś bardziej mu współczesnym – Beksiński.

Nie dowierzam, że w tym państwie – kraju pięknych gór, czystego morza, szybkich autostrad i atrakcyjnych kobiet – naprawdę nie znajdzie się choćby jedna osoba gotowa zapłacić za wizję Gracjana równowartość pary niezłych bokserek z H&M.

Ludzie, opamiętajcie się! Przecież to dzieło za kilkadziesiąt lat będzie chodziło na największych aukcjach świata w cenie dwóch Salvadorów Dali.

A może nie chcecie Roztockiego, ponieważ… jego sztuka jest dla was nazbyt skomplikowana? Jeśli tak, pozwolę sobie w tym miejscu popełnić krótką interpretację „W górach na polanie”, która powinna wam nieco rozjaśnić obraz… obrazu.

Przede wszystkim trzeba zacząć od jednego: nie dajcie się zwieść pozorom. Artysta Gracjan Roztocki jest w nieustannej depresji. Ciemność pokrywa mu wszystko wokół. Żyje na granicy, ciągle myśli o tym, co by nie zrobić sobie krzywdy.

Te piękne, żywe kolory na obrazie to tylko gest rozpaczy malarza. Próba przekonania samego siebie, ale i resztę ludzkości, że świat jest cudowny = woda czysta, góry nie zaśmiecone przez turystów, a niebo nie zaczadzone trującymi smugami.

Roztocki, na co dzień jednostka zahukana i wycofana z życia publicznego, daje upust swoim towarzyskim lękom poprzez pokazanie się nago na pierwszym planie. Ta luzacka poza, którą przybrał na płótnie, to nic więcej jak tylko desperacka prośba skierowana w stronę Polaków: zaakceptujcie mnie takim, jakim jestem! Otwórzcie przede mną wasze domy i serca (bądźcie jednak przy tym delikatni, płochliwa ze mnie sarna)! Nie pożałujecie tego, dzięki mnie poznacie Wielką Sztukę. Ten obraz to tylko początek, za nim pójdą płyty, książki oraz filmy, które będę dla was produkował.

Polaku, naprawdę stać cię na to, żeby powiedzieć „nie” takiemu twórcy?!

 

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑