Wrzucasz foty żarcia na fejsa? No i bardzo dobrze!

Opublikowano Październik 15, 2013 | przez Dżordż

zarcie

Ciosy były mocne i bolesne. Spadły na mnie znienacka, z kilku miejsc równocześnie. Wyprowadzili je moi… fejsbukowi znajomi. Powód? Ośmieliłem się wrzucić na walla zdjęcie swojego jedzenia (# wstyd, hańba, kompromitacja, wiocha).


–  Stop Instagraming Your Fucking Lunch – koleżanka zainterweniowała natychmiast. Bezkompromisowo. Kilka innych osób poszło jej śladem i w SMS-ach oraz prywatnych wiadomościach poinformowało mnie, że jestem burakiem (miło, że użyli tego porównania, pasuje do tematu, poza tym lubie buraczki, w szczególności na ciepło).

Przyjąłem te wszystkie strzały na klatę, przyjmę także Wasze oburzenie z powodu mojego postępku.

(pauza, dziesięć sekund na przetrawienie tego, co zrobiłem)

Doszliście już do siebie? No to nawijam, bronię się, brnę dalej w ciemny, niebezpieczny zaułek i oznajmiam, głośno, wyraźnie, dobitnie:

NIE UWAŻAM, ŻE DAWANIE FOTEK ŻARCIA NA FEJSIE TO GŁUPOTA

Ok, wypowiedziałem, a właściwie to wykrzyczałem swoje zdanie, pora rozwinąć tę myśl.

Oczywiście – nie chodzi mi o to, żeby zalewać zdjęciami żarcia ludzi codziennie. Nie chodzi mi też o to, żeby szpanować każdym zjedzonym w mieście kebsem czy zapiekaną. Nie, nie nie! Chodzi mi o coś innego: generalnie to nadal często jemy niezdrowo. W pośpiechu, a więc i bez celebracji posiłku oraz bez przejmowania się składnikami, które wsuwamy. Rach ciach i po sprawie.

Czasem chcielibyśmy wtrząchnąć coś porządnego i smacznego zarazem, ale nie mamy na to czasu, a jak już go znajdujemy, to ciężko podnieść dupę z kanapy i zawlec ją do kuchni.

Idealnym rozwiązaniem byłaby dla nas w tej sytuacji możliwość spłodzenia posiłku zdrowego, szybkiego do ogarnięcia, a jednocześnie dobrego, prawda?

I teraz wyobraźcie sobie, że pośród znajomych na fejsie macie typa, który lubi takowe przyrządzać. Często. Lubi też dzielić się szczęściem z innymi, dlatego daje fotki tej siamy pisząc jednocześnie, że chętnie zapozna każdego amatora gotowania z przepisem.

Wiocha czy jednak fajna inicjatywa?

Ja, nieskromnie, uważam, że wygrywa jednak opcja numer 2.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑