Wszystko to posolone

Opublikowano Styczeń 26, 2013 | przez Dżordż

salt-stain-shoe

Potężne mrozy wcale nie są czymś, co wkurwia mnie zimą najmocniej. O wiele bardziej irytująca jest ta cholerna sól kamienna przez którą regularnie muszę wymieniać buty.

Dwa miesiące temu kupiłem sobie ładne obuwie na zimę. Zaimpregnowałem je jak trzeba. Regularnie czyściłem pastą. Dbałem o te zimówki bardziej niż o dziewczynę w pierwszym miesiącu związku. I co? I dupa blada. Moje buty wyglądają jakbym przeszedł w nich Sybierię. I to ze trzy razy.

Skóra jest bardziej zniszczona niż skóra laski regularnie odwiedzającej solarium. Popękana jak plecy niewolnika wybatorzonego w czasach starożytnego Rzymu. Kolejne buty nadają się na śmietnik. I ZNOWU nie jest to moja wina.

Czytam, że w Polsce musimy posypywać drogi solą, ponieważ nie stać nas chlorek wapnia, regularnie używany w bogatszych krajach. I zdrowszy dla środowiska oraz obuwia. Czytam, że raczej nie możemy korzystać ze żwiru, tak powszechnego w krajach skandynawskich, gdyż przeważnie nie sprawdza się w temperaturach ujemnych. Czytam wreszcie, że mądre głowy od lat debatują  czym zastąpić sól.

Czytam to wszystko i nie mogę się nadziwić jak to możliwe, że w dobie powszechnych lotów w kosmos, rozmów video z kimś, kto jest na drugim końcu świata, nie możemy rozwiązać tak prostego wydawałoby się problemu, jak to, czym posypywać ulice.

Tak szczerze to nie zdziwię się jeśli… nigdy go nie ogarniemy. A rozwiązanie problemu przyjdzie z innej strony: firm obuwniczych, które zaczną posyłać na rynek produkty soloodporne. Albo wielkich korporacji, które za kilkadziesiąt lat wymyślą pojazdy poruszające się w powietrzu. Może wtedy, gdzieś tak koło 2063 roku, nasze prawnuki nie będą chodzić zimą po ulicach w ujebanych solą butach.

 

 

 

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑