Z bzykalni na scenę. Eliza rozpoczyna karierę muzyczną

Opublikowano Styczeń 26, 2015 | przez MB

Eliza

Nie nazywalibyśmy się Wyszło, gdyby ominął nas najważniejszy dotychczasowy muzyczny debiut 2015 roku. Eliza z Warsaw Shore wypuściła klip do piosenki „Jesteś dla mnie kokainą” i rozpoczęła karierę pod przejmującym pseudonimem artystycznym ELIZKA.

Po zakończeniu pierwszej edycji Warsaw Shore uczestnicy, którzy przez kilka miesięcy smakowali celebryckie życie i sławę, szukali ścieżek, które pomogą im utrzymać się na fali (zapewne nie tylko takich). Najbardziej kuszący okazał się przemysł muzyczny. Z teledyskiem wyskoczyła Ewelina, teraz znana jako EwelONA. W piosence „Lato moja miłość” opowiedziała o swojej ulubionej porze roku (polonistka z klas 1-3 musiała być z niej dumna). Przy okazji zadbała o fejm swojego chłopaka Pawła, z którym poznała się podczas kręcenia Ekipy z Warszawy, wkręcając go do obsady teledysku (Paweł to ten złotousty myśliciel: „gdzie się mieszka i pracuje, tam się chujem nie wojuje” oraz „przy jednej dziurze, to i kot zdechnie”).

Podobną drogą, bez talentu, ale na fali popularności, zaczyna kroczyć Eliza. Po wyjściu z bzykalni miała największe parcie na szkło. Jej szalona miłość z Trybsonem zawróciła w głowie Polsce B. Teraz Ci sami ludzie będą słuchać jej piosenek.

„Kto jeszcze nie widział jak śpiewa dla mnie Moja cudowna żonka?” – pyta raczej retorycznie na swoim Facebooku Trybson.

W cztery dni utwór „Jesteś dla mnie kokainą” (broń Boże, nie mylić z „Jesteś moją kokainą” Stanisława Soyki) zdobył prawie milion wyświetleń na YouTubie. ELIZKA, czyli sceniczne alter ego Elizy, swoim wyznaniem miłosnym do Trybsona rozłożyła EwelONĄ na łopatki. Trudno się dziwić, piosenka jest jeszcze bardziej prostacka, a tekst jeszcze durniejszy (taki, żeby Trybson zrozumiał).

W warstwie lirycznej singiel ELIZKI brzmi jak relacja z Warsaw Shore: „zaczyna się szaleństwo”, „w klubie co noc”, „pełny dancefloor”, „zabawa trwa”, „wchodzę na stół”. Artystka z rozrzewnieniem wspomina beztroski czas spędzony w programie. Ten jeszcze przed ciążą, kiedy mogła sobie pozwolić na różnego rodzaju używki: „jeszcze jeden łyk szampana”. Sam tytuł zresztą nie pozostawia wątpliwości, że podmiot liryczny lubi się odurzyć. Lubi też balować do białego rana: „przed nami świt”, „witać nowy dzień”.

Oczywiście, piosenka przyjmuje formę listu miłosnego: „dam ci wszystko, czego tylko chcesz”, „ja dla ciebie mogę być boginią”. Ten fragment utworu jest w zasadzie kluczowy. Stanowi dramatyczny twist z wydarzeń kilkunastu ostatnich miesięcy z życia Elizy. Dzięki niemu w piosence dostrzegamy pełną alkoholu, bitów i laserowych świateł drogę, która swój początek ma na klubowym stole, a koniec przed ślubnym kobiercem.

Wizualnie nie ma wątpliwości, o co chodzi. Najważniejszy jest Trybsiak, który ratuje swoją damę z opresji nachalnego gamonia.

Nie ma wątpliwości, że muzycznym debiutem ELIZKA wzbudza sporo emocji. Fani są zachwyceni, ona sama również. Nie dziwią jednak regularnie wylewane na jej głowę wiadra pomyj. Eliza jest symbolem tego, jak miałka i bezwartościowa w dzisiejszych czasach bywa kariera w show biznesie. Szczerze mówiąc mamy nadzieję, że to jedynie chwilowy kaprys gwiazdeczki, bez planów na płytę, a w szczególności na występy na żywo, które mogłyby ją jeszcze bardziej skompromitować. O ile po uczestnictwie w Warsaw Shore to w ogóle możliwe…

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑