Z cyklu „miejsca nie do ogarnięcia”. Derweze w Turkmenistanie

Opublikowano Grudzień 27, 2014 | przez lucky bastard

ccNzGMA

Są takie miejsca i zjawiska, które – gdy tylko na nie natrafimy – wymagają szybkiej interwencji wujka Google . I sprawdzenia, czy to się aby dzieje naprawdę. Niewątpliwie jednym z takich – w sumie to aż dziwne, że tak mało znanym i rozpoznawalnym w świecie – jest wspomniane w tytule Derweze.

Po turkmeńsku znaczy to rzekomo „brama”, więc od lat – na zasadzie naturalnego skojarzenia – funkcjonuje jako „brama piekieł”, jak z rasowej gry komputerowej fantasy.

Tylko o co chodzi z tym wielkim dołem, wyglądającym jakby był w całości wypełniony lawą, niczym krater czynnego wulkanu?

Otóż pustynia Karakum, na której się ów krater mieści, jak cały Turkmenistan, dysponuje potężnymi złożami gazu. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zawitali tam radzieccy geolodzy i zaczęli szukać, kopać, wydobywać – po drodze zapewne, jak to Ruscy, popijając spirytus ze szklanki, na rozgrzanie. Pechowo jeden z odwiertów przeprowadzono jednak w miejscu, w którym złoża znajdowały się tak płytko pod powierzchnią ziemi, że ingerencja w nie spowodowała zapadnięcie się sporego kawałka. W jednej chwili, tam gdzie miała być kasa z wydobycia gazu, powstał krater o średnicy 70 metrów i 66 metrów głębokości.

Rosjanie obawiali się, że może dojść do naturalnej katastrofy, że z dziury zaczną wydobywać się do atmosfery niepożądane, trujące gazy, głównie metan, tak więc wpadli na genialny pomysł. Dziurę trzeba podpalić! Złoża wyczerpią się w ciągu kilku dni i przynajmniej jeden problem z głowy – zagrożenie zażegnane. Nie tylko szybciej, ale i dużo taniej niż w przypadku mechanicznego, trwającego miesiącami, oddzielania niepożądanych substancji.

Rzecz w tym, że podpalony w 1971 roku krater… nie zgasł aż do dzisiaj. Wyobrażacie sobie? 43 lata po interwencji radzieckich geologów, dziura dalej płonie, karmiona wielkimi pokładami gazów. W nocy widoczna jest z odległości kilku kilometrów, a miejscowe biura – choć działające niezbyt prężnie, bo Turkmenistan rocznie odwiedza maks 15 tysięcy turystów – organizują nawet wycieczki w miejsce tej pięknej katastrofy.

20NPMUW

Można wsiąść do starego radzieckiego busa i on za parę groszy zawiezie cię nad płonącą przepaść, z którą nie wiadomo co dalej robić. Prezydent Turkmenistanu najpierw orzekł, że dół trzeba raz a dobrze zasypać. Później zmienił decyzję o 180 stopni i ustanowił w tym miejscu rezerwat przyrody. Tylko jedno się nie zmienia. Derweze ciągle przypomina bramę piekieł i jak widać jest materiałem na mistrzowskie selfie:

brMaOmH

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑