Za dużo tej koki. Dajcie dziewczynie żyć

Opublikowano Wrzesień 6, 2014 | przez MB

hera koka2

„Hera, koka, hasz, LSD” w wykonaniu Karoliny Czarneckiej szybko stała się hitem Internetu. Prawie dwanaście milionów wyświetleń na YouTubie, produkcja koszulek, skuteczna akcja crowdfundingowa na teledysk, wywiady, Dzień Dobry TVN itd. Szum jest ogromny, zabawa przednia, ale chyba czas z tym skończyć.

Już pomysł nakręcenia klipu był jednym krokiem za daleko. Czy dodaliście „Herę, kokę” do playlisty na Youtubie? Czekacie aż wyjdzie na maxi singlu i będzie dostępna w Empikach? Chodzi o to, że nikt nie robi z „Jestem Hardkorem!” czy „Forfitera” filmów pełnometrażowych. Czemu więc kolejny hit polskiego Internetu jakim jest „Hera, koka, hasz, LSD”, próbuje udawać coś więcej? Teledysk został oblany hejtem. Internauci dopytują na co poszły ich pieniądze, miłośnicy muzyki – dlaczego Czarnecka zżyna z The Knife?

 

Nie dość, że wideo spotyka się z jękami zawodu, to w dodatku z niskim zainteresowaniem. Nieco ponad siedemset pięćdziesiąt tysięcy wyświetleń to pryszcz w porównaniu z dwunastoma milionami, jakie zyskało nagranie z 35. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Efekty zachowania himerycznej publiczności mogą być różne. Czarnecka jest bardzo młoda i być może nie tak silna psychicznie jak np. Doda, stara wyga show bizu. Na miejscu Karoliny podcięlibyśmy sobie żyły.

Hera, koka, hasz i LSD ewidentnie przestają działać i haj jest coraz mniejszy. Media najwyraźniej próbują ciągnąć na oparach tak długo ile się da. Cisną tę cytrynę do ostatniej kropli, a ta jest już lekko nieświeża, cierpka i za długo leżała w lodówce. Od czasów premiery teledysku jedne na siłę doszukują się skandalu związanego z promocją niedozwolonych substancji wśród młodzieży. Drugie mówią, że wręcz przeciwnie. Sama wokalistka nie wie, co ma powiedzieć, bo to raczej wygłup niż zaangażowana piosenka, kabaret bardziej (choć w nieco innym stylu niż The Tiger Lillies). Dostała tekst i zaśpiewała, cała filozofia.

Prawda jest taka, że dotychczas anonimowa studentka szkoły aktorskiej sławę zdobyła przypadkiem i pewnie jest nią totalnie zszokowana. Poszła na przegląd, nie wygrała, smutna wróciła do domu, odpaliła Fejsa i okazało się, że cała Polska ogląda ją na YouTubie, nuci cover, który wykonała i nosi t-shirty z legendarnym już wersem. Prosto z próby do szkolnej etiudy znalazła się w studiu TVN obok Prokopa. Może odbić palma. I pewnie trochę odbiła, bo leniwie machała rączkami gdzie popadanie. No i uzbierała niespodziewanie dużo hajsu na swojej akcji. Niedługo ma być recital i ma być płyta. I wszystko się tak naprawdę wyjaśni. Do tej pory było sporo funu i rumoru, ale trzeba pamiętać, że Czarnecka nadal pozostaje jedynie internetowym viralem, który przyjął się, bo młoda dziewczyna śpiewa o dragach i zakłada dziurawy sweter. A z tego, co mówi wynika, że ma chrapkę na dużo więcej.

Dajcie więc dziewczynie żyć. Niech nie szlaja się po talk showach, tylko pracuje na swoje nazwisko. W pamięci internautów pozostanie już na zawsze, to ma jak w banku. Nastrój po herze, koce, haszu i LSD był przyjemny, ale już opadł. Karolina Czarnecka musi zacząć dealować czymś innym.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑