Zakład Tysiąclecia: w dwa miesiące od dwóch do dwudziestu kilometrów

Opublikowano Luty 27, 2014 | przez kozak

jogging

Dzisiaj napiszę wam o bieganiu. Gdyby ktoś powiedział mi 31 grudnia, że za dwa miesiące przebiegnę 20 kilometrów, nigdy bym w to nie uwierzył. A jednak to się zdarzyło – dzisiaj. W 58 dniu rywalizacji. W 58 dni od 2 kilometrów do 20. Nie jestem specjalistą od biegania, nie przeczytałem specjalistycznych książek na ten temat, nie studiowałem w Akademii Wychowania Fizycznego, będę więc pisał tylko o własnych odczuciach i spostrzeżeniach. Ale to chyba najcenniejsze: spojrzenie kompletnego laika. Laik dla laików.

Jeśli już biegasz – możesz dopisać swoje uwagi w komentarzach, a możesz też ten tekst pominąć, bo nie jesteś jego głównym adresatem. Kieruję go do osób, które rozważają rozpoczęcie tego rodzaju wysiłku fizycznego.

 1. Jak zacząć?

Spokojnie. Ja zacząłem od spacerów. Czasami szybszych, czasami wolniejszych, może z czasem spacery zamieniały się w marsze. Najważniejsze jest zresetowanie głowy i uwolnienie się od myślenia, że wszędzie jest daleko. Nie, wszędzie jest blisko. Zacznij od małych rzeczy. Masz 2 kilometry na pocztę? Idź piechotą. Za trzy dni chcesz odwiedzić oddaloną o 4 kilometry galerię handlową? Idź piechotą. Wtedy sobie pomyślisz: skoro poszedłem do oddalonego o 4 kilometry sklepu, to czemu by nie iść np. na obiad do oddalonej o 7 kilometrów knajpy. Muszę tylko wyjść odpowiednio wcześniej. Chodzenie odświeża, pozwala poukładać myśli. Powoli zaczniesz odczuwać satysfakcję z pokonanego dystansu, a miejscowość, w której mieszkasz okaże się naprawdę maciupeńka.

Ważne: chodź w dobrych butach. Jeśli nie masz takich typowych do biegania, powinieneś rozważyć ich zakup. 7 kilometrów w niewygodnych butach może być koszmarem, a ten sam dystans w butach do biegania – relaksem.

2. No dobrze, pochodziłem. Co dalej?

Nic. U mnie reakcję organizmu na chodzenie było to, że… pojawiła się chęć podbiegnięcia. Idziesz coraz szybciej, a twoje ciało zaczyna traktować to jako naturalny stan rzeczy. Gdzieś w głowie sama zaczyna kiełkować myśl: podbiegnij. Wtedy właśnie: podbiegnij. Kawałek. Pięćset metrów. Jak dasz radę – to więcej. Ale tyle, ile chcesz. Nie zmuszaj się. Po prostu zareaguj na impuls z mózgu. Przejście na bieg nie było moją decyzją, tylko decyzją organizmu. To brzmi dziwnie, ale kiedy będziesz miał ochotę chodzić, to z czasem będziesz miał ochotę też biegać. Powolutku. Nie forsuj się. Musisz to lubić.

Długie marsze i tak bardzo poprawią twoją kondycję. Wielu z was nie przebiegnie dzisiaj 500 metrów (wydaje wam się, że przebiegniecie, ale to gówno prawda), bardzo wielu nie przebiegnie kilometra, myślę, że większość z was nie przebiegnie bez zatrzymania dwóch kilometrów. Byłem dokładnie na tym samym etapie. Latami nic nie robiłem. Pamiętam jak ze dwa lata temu wyszedłem raz pobiegać – w ramach słomianego zapału. Po kilkuset metrach miałem odruchy wymiotne. To nie jest dobry start, bo zniechęca. Kiedy na początku spotyka nas rozczarowanie, trudno wytrwać w postanowieniu.

Regularne marsze – ale nie po dwa kilometry, tylko raczej po osiem albo dziesięć – sprawią, że na dzień dobry będziesz mógł pobiec dużo dalej. Naprawdę – dużo dalej. Nie wiem, czy u każdego pojawia się właśnie taki efekt, ale u mnie się pojawił. Jestem pewny, że 1 stycznia nie przebiegłbym na raz dwóch kilometrów, musiałbym się na chwilę zatrzymać, by ustabilizować oddech. A po długich marszach mój pierwszy bieg skończył się na sześciu kilometrach.

Moja rada: chodź, aż mózg sam wyśle ci sygnał: a może byśmy pobiegli?

3. No dobrze, zaczynam biegać. Czy powinienem coś kupić?

Pewnie nie jestem dobrą osobą, by dawać takie rady – jako że jestem gadżeciarzem i generalnie kupuję wiele niepotrzebnych rzeczy. Zegarek odmierzający dystans to fajna zabawka, moim zdaniem potrzebna. Jeśli dodatkowo może pokazać na mapie, gdzie byłeś – tym lepiej. Odpowiednie obuwie – bardzo pożądane. Osobiście korzystam z butów Nike połączonym z zegarkiem Nike+ (kooperacja z firmą TomTom). Zdecydowanie polecam też specjalistyczną odzież: rajtuzy i górę termoaktywną. Rewelacyjna sprawa. Możesz się spocić jak świnia, niczego nie poczujesz – „w środku” będziesz suchy, natomiast cały pot zostanie wyprowadzony na zewnątrz. To dziwne, gdy czujesz, że twoje ciało jest suche, natomiast lekka kurtka założona na termoaktywną odzież wręcz płynie. Polecam bardzo.

Gdy raz biegałem w temperaturze około 2 stopni Celsjusza, spotkałem sąsiada.
– Trudno się biega w takiej pogodzie – zagaił.

Wręcz przeciwnie. Jeśli jesteś odpowiednio ubrany, biega się świetnie, temperatura powietrza sprzyja oddychaniu.

4. Czego powinienem słuchać?

No właśnie – przy zakupach warto pomyśleć o jakimś źródle dźwięku. To sprawa bardzo indywidualna, każdy lubi co innego. Moim zdaniem podstawą jest, by to, czego słuchamy, w maksymalnym stopniu angażowało naszą uwagę. Nie lubię słuchać muzyki w czasie biegania, to nudzi i sprawia, że zaczynam zbyt często zastanawiać się, ile jeszcze do końca. A takie myśli – to murowane zmęczenie.

Osobiście słucham radia TOK FM. Żadnej muzyki. Rozmowy z reguły inteligentnych ludzi, różne tematy. Zapoznałem się już z konfliktem w Birmie, oczywiście z sytuacją na Ukrainie, z niepokojami w Bośni, z wieloma sprawami z zakresu gospodarki, polityki socjalnej czy inwestycji. Masa ciekawych informacji, które potrafią odpowiednio zająć uwagę. Muzyka nie jest aż tak absorbująca. Mój kolega słucha audiobooków, lecz ja sam jeszcze tego nie próbowałem.

 5. A nie lepiej bez muzyki, za to z kimś?

Moim zdaniem biegać trzeba samemu. Nie bez przyczyny mówi się o „samotności długodystansowca”. Bieganie nie jest sportem zespołowym i jakiekolwiek towarzystwo będzie ci po prostu przeszkadzać. Zacznij sam, biegnij swoim tempem, nie patrz na drugą osobę, nie dostosowuj się do niej. Poza tym jeśli biegniesz z kimś to pojawia się pokusa, by… porozmawiać. Rozmowy w czasie biegania męczą, gubisz regularność oddechu. Moim zdaniem nie ma żadnych plusów z biegania z kimś.

6. Biegnę bardzo wolno. Co robić?

Nic. Dalej biegnij wolno. Tempo na razie nie ma znaczenia (jeśli biegasz dla odchudzania – wolne tempo jest wręcz lepsze dla spalania tłuszczu, a nie mięśni). Tak długo jak jesteś z siebie zadowolony – jest dobrze. Pewnie na trasie wyprzedziło cię kilku innych biegaczy, wprawiając cię w zakłopotanie. Pomyśl wtedy, ile ty sam po drodze wyprzedziłeś osób.

„No tak, ale osoby, które ja wyprzedziłem, nie biegły, tylko szły”.

No właśnie. Oni może zaczną biegać za dwa lata – ty już biegasz i ich wyprzedzasz. Ci, którzy wyprzedzają ciebie – pewnie biegają już od dwóch lat. Nie przejmuj się nimi, nie rywalizuj. Biegnij tak, żeby spokojnie oddychać. Człap, człap, człap. Przyjdzie moment, że sam poczujesz, że jesteś w stanie przyspieszyć. Cierpliwie na to czekaj.

Zrzut ekranu 2014-02-27 o 22.23.367. Jak zwiększyć dystans?

Biegnąc zadaj sobie pytanie: czy naprawdę muszę już kończyć. Dzisiaj miałem przebiec 15 kilometrów. Gdy miałem do domu 2,5 kilometra, powinienem skręcić w lewo. Ale pomyślałem sobie: ejże, jeśli dziś nie przebiegnę 20 kilometrów, to kiedy? Jest dobra pogoda, dobrze mi się biegnie, nic mnie nie boli, nie jestem zmęczony. Dlaczego nie spróbować?

8. Szybko łapię zadyszkę.

Tak naprawdę z czasem przestaniesz się męczyć w sensie oddechu. Najgorsze są u mnie pierwsze dwa czy trzy kilometry, kiedy sam siebie pytam: po co biegnę, czy aby na pewno chcę biec tak daleko, może dzisiaj zrobię krótszą trasę? Wtedy oddycha mi się ciężko, a później jest już z górki. W okolicach ósmego czy dziesiątego kilometra w ogóle nie odczuwam jakiegokolwiek dyskomfortu.

Najwięcej zależy od głowy. Gdy ostatnio pobiegłem 10 kilometrów, zmęczyłem się bardziej niż gdy wcześniej pobiegłem 15. A to dlatego, że za wcześnie zacząłem patrzeć na zegarek i kontrolować przemierzany dystans. Włączyłem myślenie pt. „ale to wolno idzie”. Doszło do tego, że spoglądałem na nadgarstek co dwieście metrów.

Trzeba biec i myśleć o czymś innym. Powolutku. Jest coś takiego, że pojawia się zadyszka – u każdego biegacza – natomiast trzeba sobie uświadomić, że… ona nie będzie narastać, tylko utrzyma się na tym samym poziomie albo znikać. Wielokrotnie chciałem się zatrzymać z powodu oddechu, ale myślałem sobie: w sumie dlaczego miałbym stanąć, przecież jestem w stanie biec!

Najważniejsza jest głowa.

9. Mogę wziąć psa?

Jeśli jest posłuszny i będzie biegł obok ciebie – weź koniecznie. Odciąży twoją głowę, będziesz patrzył na niego i kontrolował jego ruchy, zamiast liczyć pokonywane metry.

10. Biegam już dość daleko, ale chciałbym zwiększać tempo.

Samo się będzie zwiększało. Ostatnio pobiegłem pierwsze 10 kilometrów o 6 minut szybciej niż poprzednim razem, mimo że wcale o tym nie myślałem. Natomiast czasami zdarza się, że odczuwam potrzebę szybkiego biegania. Siedzę w domu i myślę: człap-człap już było, a chętnie bym dał mocniej do pieca. Wprowadziłem małe urozmaicenie. Wychodzę rano z psem i… biegnę jak najszybciej jak najdalej mogę. Mam jednak założenie: zawsze muszę dobiec dalej niż poprzednim razem. Najpierw było to 500 metrów, później 600 metrów, ostatnio 700 metrów, w weekend zaatakuję 800. Później odpoczywam idąc i powtórka. Mówiąc krótko – interwały.

11. Boli mnie to czy tamto – powinienem biegać?

Człowieku, nie jestem lekarzem. Skonsultuj się ze specjalistą, zamiast szukać odpowiedzi w internecie.

1383104_568916189844998_1253559447_n

12. Nie znasz się na bieganiu, a się mądrzysz. Wal się!

Nie znam się. Jak napisałem jestem laikiem. Jestem jednak laikiem, który jest bardzo zadowolony z postępów jakie zrobił. Denerwują mnie „poradniki” napisane przez ludzi, którzy nie pamiętają już tych problemów, z jakimi mierzyli się na samym początku. Znacznie bardziej wolę rady od ludzi, którzy wyprzedzają mnie o dwa kroki niż profesjonalistów, którzy odjechali na dystans nie do nadgonienia.

A, no i jeszcze jedna rada z cyklu: niby głupie. Moim zdaniem dobrze jest tuż przed bieganiem umyć zęby, będzie się lepiej oddychało. Rześko. Jeśli macie swoje rady dla początkujących – dołączcie. Wyników badań w tym tygodniu nie zamieszczam, bo nie mam jak przeprowadzić badania. Dlatego następne wyniki dopiero w kolejnym odcinku.

Komentarze




Back to Top ↑