Zakład Tysiąclecia: waga w dół, stan konta w górę

Opublikowano Styczeń 2, 2014 | przez kozak

sumo

– Pamiętasz stare czasy, jak Michael był murzynem? – pyta WWO w kawałku „Kochać życie”. Ja się zastanawiam, kto z moich kumpli pamięta dawne czasy, gdy byłem chudzielcem?

Mówili mi: zjedz coś, zjedz, bo się złamiesz. Ewentualnie: zjedz coś, bo cię wiatr porwie. Albo: idź na siłownię, bo wyglądasz jak wieszak. Jakoś wtedy Paweł Zarzeczny pokazał mi swoje zdjęcie z młodości i naprawdę się zdziwiłem – czyli można wyglądać jak ja i po latach… jak on. Pouczające.

Dzisiaj nie jestem już szczupły, odkąd zacząłem pracować w domu – co niesamowicie rozleniwia – rozpoczął się okres przybierania na wadze. Podejmowałem kilka bardzo nieśmiałych prób walki z tą tendencją, natomiast dopiero teraz jestem przekonany, że mi się chce. Chce mi się przeprowadzić remont organizmu. Chce mi się zmęczyć. Chce mi się podjąć wyzwanie. Ponieważ się założyłem.

Sprawę opisywałem tu i ówdzie, ale z pewnością niektórzy czytają o niej pierwszy raz. Doszło do zakładu: ja, Krzysztof Stanowski, kontra Czesław Michniewicz (trener piłkarski, zwany dalej Grubym z Gdyni). Zasady były długo ustalane, ale ostatecznie stanęło na następujących – obaj wyznaczamy sobie bardzo ambitne cele na najbliższe cztery miesiące. Jeśli jedna osoba swojego celu nie spełni, wówczas musi zapłacić drugiej 3000 złotych. Jeśli obie osoby celów nie spełnią – płacą po 3000 złotych na cel charytatywny. Jeśli natomiast obie cel spełnią (na to liczymy) – nie płaci nikt. Zrezygnowaliśmy z elementu bezpośredniej rywalizacji, np. o to, kto spali więcej tkanki tłuszczowej. Po wielu konsultacjach doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w tak innym wieku, mamy tak inną masę i tak inne gabaryty, że nie da się wypracować zasad, które byłyby sprawiedliwe.

Konkretnie… Moje dane…

Wiek: 31 lat. Wzrost: 181 centymetrów. Waga: 89 kilogramów. Tkanka tłuszczowa: 23 procent. Obwód w pasie: 101,8 cm. Obwód bicepsa: 36 cm.

Cel do 1 maja… Waga: poniżej 81 kilogramów. Tkanka tłuszczowa: 12 procent. Obwód w pasie: 80 cm lub mniej.

Może się zdarzyć tak, że waga nie będzie aż tak niższa na skutek… nadzwyczajnie dobrych wyników, bo jak wiadomo mięśnie ważą więcej niż tłuszcz. Gdyby się więc okazało, że 1 maja ważę 83 kilogramy, ale jest to efekt większego niż zakładałem przyrostu mięśni, to oczywiście nie będę przegrany. Zasady naszej bezpośredniej rywalizacji trudne są więc do ujęcia w regulaminie, opierać się będziemy na zdrowym rozsądku. No i będziemy dla siebie ostrzy.

Wyników składu ciała Grubego z Gdyni nie publikuję, są one jego tajemnicą, ale wierzcie mi – ma co gubić. 1 maja sprawdzimy, czy zrealizował swój cel, oczywiście przeze mnie zaakceptowany, żeby nie miał zbyt łatwo. Jeśli nie (bo ja zrealizuję!), to zapłaci trzy tysiaki.

Co tydzień będę opisywał, co robiłem, gdzie i dlaczego, co robiłem źle, kogo spotkałem, co mnie irytuje i jakie robię postępy. Jednocześnie zachęcam wszystkich, by dołączyli do zabawy. Jeśli ktoś chce, może te cotygodniowe teksty o akcji odchudzającej tworzyć wraz ze mną. Wystarczy przysyłać na adres kontakt@weszlo.pl informacje (najlepiej ze zdjęciem) o tym, jak wam idzie i co robicie, by w 2014 roku wyglądać lepiej. Mój wago-blog może też służyć jako wasz, w kupie raźniej. Dodatkowo dla trzech osób, które osiągną najlepszy efekt do 1 maja ufundowałem trzy nagrody: dowolnie wybrane książki ze sklep.weszlo.com. Konkurs opiera się wyłącznie na zaufaniu, nie ma klarownych zasad, po prostu na koniec zastanowimy się, kto odmienił ciało w największym stopniu.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑