Zawodowiec: chciałbym choć trochę poudawać Greka

Opublikowano Lipiec 1, 2015 | przez Tomas

benefits

W „Zawodowcu” zwykliśmy opisywać przeróżne zawody – od absurdalnych, przez popularne, po mocno szanowane. Ale dziś doszedłem do wniosku, że najlepszy zawód do wykonywania wiąże się… z pracą w Grecji.

Jak wiecie z wiadomości, Grecy są dziś w głębokiej dupie. Gigantyczny dług państwa, pozamykane banki, dzienne limity wypłat z bankomatów, do które prowadzą ogromne kolejki. Bankructwo kompletne. Nie jest jednak przecież tak, że oni byli biedni od zawsze. Nie jest też tak, że biedni stali się z dnia na dzień. Cały ten dzisiejszy obraz to nic innego, jak efekt szeregu wszelakich działań i decyzji, które doprowadziły ten kraj nad przepaść. No i ich zachowania.

Otóż u Greków zapanowała rzecz bardzo groźna dla człowieka – stworzyli sobie własny świat. Świat kompletnie odrealniony. I świat, w którym…

– pracownik zakładów kolejowych, nawet nie zakładu mięsnego, otrzymuje za mycie rąk 420 euro miesięcznie dodatku

– pracownik państwowej firmy otrzymuje 600 euro miesięcznie za przychodzenie do pracy na czas

– urzędnik państwowy za doręczenie koperty do rąk otrzymuje 290 euro miesięcznie

– pracownik za to, że korzysta z darmowej stołówki, otrzymuje dopłatę 120 euro miesięcznie

– pracownik administracyjny otrzymuje 870 euro za wysyłanie faksów

– 13. pensja z okazji Bożego Narodzenia i 14. pensja na Wielkanoc

– no i premie dla kierowców: 69 euro za rozgrzanie silnika samochodu i 310 euro za punktualny przyjazd na miejsce

Czujecie to? Przychodzisz do pracy na czas, myjesz ręce i puszczasz faksy – pach, 1890 euro premii. Albo po umyciu rąk odpalasz auto, przejeżdżasz na drugą stronę miasta i do rąk własnych doręczasz kopertę – proszę, 1689 euro dodatku. Tak, stosujemy tu pewne uproszczenia, bo te premie w większości się nie łączą, ale… dawać pracownikowi finansowy bonus, że w trakcie płatnej przerwy korzysta z darmowego jedzenia?

Te wyliczanki kolejnych premii brzmią jak wyciągnięte ze szkolnego wypracowania pod tytułem „Moja praca idealna”. Nawet nie zdziwiłbym się, jeśli ktoś za taką pracę – gdyby trzeba było trzymać się rzeczy realnych i możliwych – dostałby pałę. Bo, powiedzmy sobie szczerze, kogoś tutaj zdrowo pojebało.

Przypomina mi się kawałek Pezeta – „Gdyby miało nie być jutra”. Zaczyna się tak:

Gdyby miało nie być jutra, kupiłbym 45-tkę Naładował magazynek i za*****ł komuś portfel

Zgarnął cały hajs, jaki miał na koncie I wyjechał nową Carrerą z salonu Porsche

Kupił dwa bilety na Majorkę albo do Meksyku

I Grecy zachowywali się tak, jakby tego jutra faktycznie miało nie być. Rzecz w tym, że „jutro” właśnie nadeszło…

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑