Zawodowiec. Czy masz wyuczone umiejętności miękkie?

Opublikowano Październik 9, 2015 | przez Tomas

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Język obcy? Jest, angielski zna już właściwie każdy. Wykształcenie? Ha, ono być musi – pełne, licencjat i magister. Często wydaje nam się, że ze zdanym certyfikatem z języka i ukończonym kierunkiem (może nawet dwoma!), świat leży u stóp. Niestety, dokładnie tak samo myśli… zdecydowana większość wchodzących na rynek pracy. Dziś różnice robią umiejętności miękkie.

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, czyli OECD, jakiś czas temu ogłosiła wyniki badania, zgodnie z którym Polacy będą za kilka lat mieli najwięcej magistrów na świecie. Tak jak wciąż głównym celem społeczeństwa są własne cztery kąty – niezależnie od wyrzeczeń, kredytów czy popularnej migracji, własne mieszkanie być musi – każdy musi również iść i skończyć studia. Każdy!

– Bez studiów pracy nie znajdziesz – mówi mama.
– Posłuchaj matki – dopowiada ojciec.
– Wnuczek Jadzi spod „ósemki” kończy drugiego studia. A Ty? – troskliwie dopytuje babcia.

I tak w kółko, całe życie, ze wszystkich stron. To znaczy, głównie ze strony rodziny – tej, która na rynek pracy wchodziła ze znajomością języka rosyjskiego, bez angielskiego, kiedy podział na sektor prywatny i publiczny wyglądał nieco inaczej… Studia kończymy więc prawie wszyscy, wynosząc z nich – poza prawniczymi czy medycznymi – równie niewiele. Pięć lat mija, bądźmy szczerzy, bardziej na ciężkich melanżach niż ciężkich egzaminach. Jeśli nieprzespana noc, to rzadko z powodu nauki. Cóż, język obcy też wszyscy znamy raczej na zbliżonym poziomie.

Co więc dziś odróżnia dobrego od złego kandydata do pracy? Umiejętności miękkie.

Czyli nasza mowa ciała, autoprezentacja, umiejętność wystąpień publicznych czy komunikacja, która pozwala wyrazić własne, zdecydowanie zdanie, a jednocześnie przyjąć krytykę. Cenione są zdolności przywódcze oraz inteligencja emocjonalna. Ta ostatnia umiejętność brzmi banalnie, a jednocześnie… skomplikowanie. Czy umiesz słuchać innych, okazywać empatię, wzbudzać w drugiej osobie pozytywne uczucia, sprawić, by twój współpracownik czuł się doceniony?

Wielu teraz powie: „Po pierwsze, straszne pierdolenie. Po drugie, oczywiście, że umiem”. A w tym samym czasie konkurent na to samo stanowisko odbył szereg szkoleń z efektywnej komunikacji, efektywnych negocjacji i… wszystkiego, co efektywne (brzmi lepiej niż „skuteczne”, co?). To właśnie tego typu umiejętności są dziś w cenie. Te twarde – wiedza wyniesiona ze studiów czy przeczytanych książek – są postrzegane jako te, którą zazwyczaj da się nadrobić.

Można się z tym zgadzać bądź nie zgadzać, ale takie są dziś prawa rynku. Dla firm liczy się to, co pracownik jest w stanie zaoferować: ten ze świetnymi umiejętnościami negocjacyjnymi często zarobi więcej, niż ten z dobrą wiedzą finansową. Zresztą, osoba nieśmiała nie sprawdzi się jako przedstawiciel handlowy, a człowiek konfliktowy nie da rady jako menedżer zespołu. I te umiejętności miękkie oceniane są już na samym wstępie – do tego służy rozmowa kwalifikacyjna, popularny dziś assessment center.

Dziś same piątki wyniesione ze szkoły to za mało. Tym bardziej, że coraz mocniej liczą się naturalni liderzy czy sprzedawcy. Czyli ci, którymi na studiach się nie staniesz…

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑