Zawodowiec: hutnik

Opublikowano Maj 6, 2015 | przez MB

Hutnik

Wyszukiwarka Google w pierwszej kolejności sugeruje, że hutnik to polski klub piłkarski. Trudno o znalezienie bardziej męskiej rozrywki. Pod tym słowem kryje się jednak również wymagający wielkiego męstwa zawód i ciężko wyobrazić sobie drugi tak samo godny podziwu.

Wybór hutnika jako kolejnej profesji w cyklu „Zawodowiec” nie jest przypadkowy. 4 maja obchodzony jest  bowiem Dzień Hutnika. Jego patronem, tak samo jak patronem strażaków, został św. Florian.

To zawód o prawdziwie bogatej historii, której początek sięga starożytnego Egiptu i 3000 r. p.n.e. W Polsce pierwsze zwiastuny pojawiły się mniej więcej w IV w. p.n.e. Oczywiście hutnik nie od razu został hutnikiem, ale tak mocno zakotwiczył się w naszych realiach, że w 1612 r. powstał tu jeden z pierwszych europejskich podręczników do metalurgii – nauki o hutnictwie, której wówczas również tak nie nazywano. Największym skupiskiem hut było tzw. Zagłębie Staropolskie, czyli tereny województwa mazowieckiego, świętokrzyskiego i łódzkiego, które swój największy rozkwit przeżywało w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Choć na przestrzeni lat techniki związane z wytapianiem metali mocno ewoluowały, to zawsze wymagały krzepy, siły, tężyzny fizycznej i twardych jaj.

hutnik 3

Tym, którym hutnictwo kojarzy się z formą kibicowania Hutnikowi Warszawa, przypominamy, że przemysł ten obejmuje ogół procesów związanych z otrzymywaniem metali z rud oraz przeróbkę plastyczną metali w kuźniach i walcowniach na półwyroby i wybory gotowe. Wyróżniamy hutnictwo żelaza oraz hutnictwo metali niezależnych, dokładnie cynku, ołowiu, miedzi i aluminium. Obróbka metali ma trzy odmiany: cieplną, plastyczną, skrawaniem.

Co to wszystko oznacza w praktyce?

Pracę w najwyższych temperaturach i w piekielnym ogniu. Najwyższy stopień narażenia na zewnętrzne obrażenia oraz oparzenia termiczne trzeciego i czwartego stopnia. Działając pod tak wielką presją hutnik musi być precyzyjny jak szwajcarski zegarmistrz. Wielu twierdzi, że praca w hucie wymaga sztuki opanowania. Jeden niewłaściwy ruch może zaważyć nie tylko na całym zadaniu, ale również na zdrowiu kolegi. Przy dużych projektach pracownicy huty bardzo często pracują zespołowo, co zdecydowanie zwiększa ryzyko i odpowiedzialność. Dlatego właśnie, i zgodnie z powyższym, hutnik to dla nas zawód paradoksalny – będąc w gorącym piekle musisz zachować zimną krew.

hutnik 5

Oczywiście naukowcy dwoją się i troją, by zapewnić współczesnemu hutnikowi bezpieczeństwo, jednak niegdyś ten fach był jeszcze bardziej hardcorowy. Nikt nie słyszał o ochronnych skafandrach, które dziś są absolutną podstawą i ocaliły już życie niejednemu śmiałkowi gotowemu wejść w paszczę lwa. W kontekście ponoszonego ryzyka nie zmieniły one jednak wiele. Nieprzerwanie od czasów wspomnianej Rzeczpospolitej Obojga Narodów hutnik to jeden z najbardziej niebezpiecznych zawodów, również ze względu na wytwarzane w trakcie procesu szkodliwe dla zdrowia substancje. Wymaga też największego wysiłku fizycznego i, nomen omen, żelaznej odporności psychicznej.

Ludzi, którzy pracują w tej branży, można podzielić na dwie grupy: na tych, dla których jakiekolwiek ograniczenia organizmu nie istnieją, i na tych, którzy nie mieli innego wyjścia. Wszystkim należą się na najwyższe słowa uznania.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑