Zawodowiec: kaskader

Opublikowano Maj 20, 2015 | przez lucky bastard

kaskader

Wstajesz rano, robisz śniadanie sobie i dzieciakom, czytasz gazetkę przy kawie. A potem całujesz żonę na do widzenia i idziesz do roboty, gdzie skaczesz z czwartego piętra budynku. Spokojnie, to nie żadna depresyjna historia, a rzeczywistość niezwykłego życia kaskaderów.

Niektórym może się wydaje, że w dobie CGI, wszechobecnego „green screena” i gigantycznych budżetów kaskaderzy mają się jak pączki w maśle. Wszędzie zabezpieczenia, wielka przepaść dodana komputerowo, generalnie ryzyko jak podczas przechodzenia przez ulicę na migającym zielonym. Otóż tak dobrze nie ma i – trzeba powiedzieć wprost – nigdy nie będzie. Rozpoznajemy na podświadomym poziomie wirtualne, sztuczne zagrywki filmowców, dlatego nieporównywalnie większa moc oddziaływania ma – przykładowo – pościg ulicami zatłoczonego miasta z wykorzystaniem pracy kaskaderów. To samo jeśli chodzi o walki, upadki i wszystko inne, co jest chlebem powszednim dla kaskadera.

Wyobraźcie sobie, jak bardzo z perspektywy naszego spokojnego życia niesamowitym miejscem są szkoły dla kaskaderów (tak, istnieją takie w USA). Faceci i dziewczyny mają egzamin z wjeżdżania w drzewo, z rozbijania się o ścianię, z upadania z wysokości, z dostawania oklepu. Do tego siłka, różne sztuki walki, zaawansowana gimnastyka. Niektórzy potem wybierają specjalizację, na przykład walk bądź jazdy samochodem, a więc wchodzą na poziom wtajemniczenia jeszcze wyższy, dajmy na to skacząc po dachach pędzących samochodów.

Czytając wywiady z kaskaderami odkrywamy, że ich kłopoty nie ograniczają się wyłącznie do oswajania niebezpieczeństwa. Często muszą występować w pełnym make-upie, czasem dość hardkorowym – przykładowo, na planie „Walking Dead” kaskaderzy ucharakteryzowani są na zombie. Ciężki, niewygodny strój, na twarzy kilo różnorodnej tapety, nawet specjalne soczewki, które także utrudniają widoczność. I w takim rynsztunku musisz wykonać coś wymagającego skrajnie dobrej siły, zręczności i koncentracji.

Drugim, może nawet poważniejszym problemem, jest czas. Plany filmowe to pościg, atmosfera jak z deadline’u w gazecie trwa niemal nieustannie, wymagania jakościowe są zwykle bardzo wysokie. Trzeba więc choćby w krótkim odcinku czasu powtórzyć kilka diabelnie trudnych prób, które bezpieczniej byłoby rozłożyć, powiedzmy, na tydzień.

kaskader2

Do tego dochodzą kontuzje, które są nieuniknione. Po prostu się przydarzą i koniec. Kim natomiast staje się kontuzjowany kaskader? Bezrobotnym.

A po wszystkim, nawet po najbardziej udanym wyczynie, i tak pozostaniesz anonimowy. Podstawową zasadą jest, by kaskader nie został rozpoznany, ma wyglądać jakby to Liam Neeson własnie wyskakiwał z jadącego auta – w pełni to rozumiemy. Ale są inne sposoby, choćby kategoria podczas rozdania Oscarów. Zabiegają o to od lat kaskaderzy, wspierani przez potężne nazwiska jak Spielberg, Cameron czy Schwarzenneger, ale wszystko na próżno. Poza branżą najlepszych kaskaderów nie zna więc nikt…

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑