Zawody w noszeniu żon. Challenge accepted?

Opublikowano Listopad 17, 2015 | przez ZP

image1

Ta piękna chwila, kiedy wzajemnie mówicie sobie „tak”, a potem celebrant (ksiądz lub urzędnik – wybierzcie sami) oficjalnie ogłasza: „Możecie się pocałować”. Dzień, który każdy człowiek pamięta do końca życia. Niekoniecznie wspomina go pozytywnie – różnie bywa – ale pamięta. Później wyruszacie we wspólną podróż do sali weselnej. I nagle – jeśli twoja świeżo upieczona żona jest słusznych rozmiarów – zaczynają się schody. Musisz przenieść ją przez drzwi. Czujesz, jak zimny pot oblewa twoje ciało. Panikujesz. Piękna chwila zamienia się w horror.

Wyobraźcie sobie teraz, że istnieją na tym świecie zawody, w których robi się podobne rzeczy na czas. Taka – powiedzmy – dyscyplina sportowa. Są ludzie, którzy noszenie swoich wybranek opanowali do perfekcji i sprowadzili je do poziomu artyzmu. I mają z tego wymierne korzyści.

W Finlandii cyklicznie odbywają się bowiem „Mistrzostwa Świata w Noszeniu Żon”. Brzmi absurdalnie? Kiedy ktoś wpadł na pomysł kopania nadmuchiwanej skóry, też pewnie został wyśmiany.

Prekursorzy nie mają lekko.

Dlaczego akurat Finlandia? Pod koniec 1800 roku w fińskich lasach grasowała banda Herkko Rosvo-Ronkainena, specjalizująca się w „kradzieżach” żon. Takie niewinne hobby.  Porywali białogłowy z pobliskich wiosek, zarzucając je na barana i biegli z nimi, ile pary w nogach. Ową żonę można było wykupić z powrotem za odpowiednią ilość piwa (trunek ten odgrywa zresztą w całej zabawie kluczową rolę – później się przekonacie). Wynoszenie kobiet było testem dla nowych członków rekrutowanych do grupy. Jeśli chciałeś się do niej dostać, musiałeś go zdać. W innym przypadku uznawano, że jesteś do dupy i się nie nadajesz.

Pierwsze zawody zostały zorganizowane w 1992 roku. Aby sięgnąć po złoto, uczestnik rywalizacji musi oczywiście jako pierwszy minąć linię mety. Trasa, na której usytuowane są rozmaite przeszkody, liczy ponad 253 metry. Jeśli chodzi o samą technikę trzymania – jest ona dowolna. Bardzo popularny jest styl estoński – do góry nogami na szyi. Podobno skuteczny. Można też po prostu małżonkę przerzucić przez ramię niczym worek ziemniaków albo – to pewnie wiele osób praktykowało – wziąć na barana. Według regulaminu wybranka nie może ważyć mniej niż 49 kilogramów.

I jeszcze jedna ważna informacja: to… nie musi być twoja własna żona. Możesz ją pożyczyć, np. od życzliwego sąsiada, albo może to być kobieta, którą poznałeś właśnie na ulicy. Nevermind. Warunek: musi mieć ukończone 17 lat.

Jeśli reprezentantka płci pięknej, z którą stworzyłeś zespół, jest gruba – możesz zyskać naprawdę sporo (pytanie tylko, czy wytrzymałbyś trudy tej rywalizacji). Dlaczego? Im twoja żona jest cięższa, tym ewentualna nagroda będzie bardziej zacna. Zwycięzca konkursu otrzymuje bowiem tyle litrów piwa, ile waży jego druga połówka.

Zawody te popularne są  nie tylko w Finlandii. Noszenie żon to sport – tak to umownie nazwijmy – chętnie praktykowany również w Stanach Zjednoczonych, Australii, Hong Kongu czy Estonii (stąd wcześniej wymieniona technika). My również mamy się czym pochwalić. Jeśli uważacie, że dalibyście radę i chcecie spróbować swoich sił, wcale nie musicie wyjeżdżać za granicę. 15 sierpnia w Inwałdzie odbyła się bowiem II edycja krajowych mistrzostw. Sponsorem zabawy – a jakże by inaczej – jest browar Tyskie.

To co, panowie, challenge accepted?

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑