Ze skrajności w skrajność, część siedemdziesiąta dziewiąta

Opublikowano Listopad 2, 2013 | przez Gofrey

„Nie zapomnij napisać, że byłeś na cmentarzu”. „To święto zadumy, a nie przestawiania kwiatków i świeczek”. „Pamięć, a nie rewia mody”. Pobieżne przejrzenie wczorajszych społecznościówek, kwejków, twitterów i facebooków prowadzi do prostych wniosków – znowu przesadzamy. Przesada i wpadanie w skrajności to już niemal sport, prawie że dyscyplina olimpijska – kto bardziej, kto przy lepszej okazji, kto efektowniej przejdzie z jednego, absolutnie krańcowego stanowiska w drugie, równie odległe od „złotego środka”.

Obserwuję to zjawisko od dawna, powtarza się co kilka miesięcy, przy szczególnych okazjach. Pierwszy raz? Chyba wówczas, gdy uświadomiłem sobie po pierwszych opadach śniegu, że więcej na moim Facebooku postów typu: „mam okno, widzę że pada śnieg, nie muszę o tym pisać na fejsie”, niż postów faktycznie traktujących o tym przeklętym białym prochu. Pisaliśmy już o tym kilka razy – pokolenie doktora House’a i innych równie błyskotliwych, cynicznych i zgryźliwych bohaterów za cel życia, przynajmniej tego wirtualnego, stawia sobie finezyjne zjebanie „pospólstwa”.

Walentynki? „Boże, rzygam już tą miłością” – siedemnaście wpisów na Facebooku. „Z moim Misaczquiem :****” – dwa wpisy. Szerokie grono wojowników z internetowymi wyznaniami miłości i wszędobylskim walentynkowym pierdolcem serduszkowym przewyższyło w liczebności skromną grupę istotnie świętujących. Tak jak kilkanaście tygodni wcześniej ci wszyscy krytykujący „jarających się śniegiem” przewyższyli liczbę istotnie „jarających się śniegiem”.

Najnowszy przykład to właśnie pierwszy dzień listopada, dzień w którym czcimy pamięć wszystkich Świętych, lub – w opcji ateistycznej – po prostu naszych zmarłych. Nie ukrywam, przez długie lata też się frustrowałem, że na cmentarzach roiło się od paniuś w futerkach, które więcej czasu poświęciły na misterne lakierowanie swojej obszernej fryzury, niż wspominanie nieżyjących członków familii. Przez długie lata wkurzałem się na taktyczne niuanse – czy czerwony znicz stanie się prawoskrzydłowym, a może trzeba mu przypisać funkcje reprezentacyjne i ustawić w pierwszej linii? Wiązanka w prawo, kurwa, w prawo mówię, to jest lewo, babka. Okej. To było męczące, gdy starałem się pozbierać myśli wokół wspominania i słyszałem jednocześnie zewsząd o tym, że przed nekropolią sprzedają KAPITALNE obwarzanki.

Tym razem było inaczej.

Nie wiem czy ludzie się ucywilizowali, czy po prostu miałem szczęście, ale faktycznie dominowała atmosfera zadumy. Rodziny faktycznie zbierały się w skupieniu wokół pomników, większość (wreszcie!) bez tych wszystkich fikuśnych futerek i lakierowanych hełmów na głowie. Spokój. Obwarzanki raczej w odwrocie, baloników z Myszką Miki (sic! Dwa lata temu!) też już nie było. Tym razem wkurzające było coś innego. Setki. Tysiące. Może nawet dziesiątki tysięcy postów internetowych bezlitośnie jadących po zachowaniach i postawach, które faktycznie występowały na cmentarzach dwa czy pięć lat temu, ale które powoli odchodzą do lamusa. Tak jak przy walentynkach, czy pierwszym śniegu, znowu krytycy zjawiska przerośli zdecydowanie samych uczestników zjawiska. Uciążliwe gderanie nad chamskim zachowaniem na cmentarzach stało się częstsze, niż chamskie zachowanie na cmentarzach.

Jakie to typowe. W tym roku JESZCZE bardziej uciążliwi byli ci, którzy obchodzili haloween, niż ci, którzy przypominali że to zagraniczne święto niewarte uwagi i wyśmiewali cały „dyniowy” biznes. Czy tak będzie za dwa lata? Wątpię, wtedy zamiast Frankensteinów i zombiaków moje konta społecznościowe zaleje fala obrazków krytykujących haloween i choć sam tego święta nie znoszę i nie obchodzę – znów będę musiał wziąć je w obronę.

Przesadna krytyka, konkurs domorosłych asów internetowej napinki i medalistów zgryźliwości to coraz częściej coś znacznie bardziej uciążliwego, niż sam obiekt tejże krytyki. Weźcie pod uwagę, zanim ironicznie zaspamujecie swoim znajomym przestrzeń postami o braku potrzeby pisania o spadającym śniegu i swoich planach na walę-tynkową imprezę.

A memy z tym panem…

graf

…zostawmy Amerykanom i ich archaic rapowi.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑