Ci biedni dwudziestolatkowie [#smuteczek]

Opublikowano Styczeń 25, 2013 | przez Redakcja

zlamane_pokolenie

Przeczytałem artykuł o „złamanym pokoleniu” (przeczytajcie, a potem wróćcie tutaj, bo mam kilka kwestii do wyjaśnienia), siedzę i nie rozumiem.

Po pierwsze – przez całe kilka kilobajtów tekstu miałem nadzieję, że w pewnym momencie pojawią się jakieś dane. Nie wiem, jakie, ale dane. Jakieś wyniki badań, sondy, opinie pracodawców, relacje wielu młodych ludzi. Jakiś, wiecie, sygnał, że ten tekst nie opowiada o historii jednego dzieciaka.

Niestety, opowiada. Wypowiada się w nim, bowiem, Arek (21l).

Uwaga:

„Arek ma 21 lat. Powinien uczyć się do sesji egzaminacyjnej na drugim roku studiów. Jednak nie robi tego, gdyż właśnie rzucił studia. Kolejne studia. – Planowałem studiować informatykę. Studiowałem przez rok, ale w sumie jakoś… nie wiem… olałem sprawę chyba – mówi z ogromną szczerością Arek. – Byłem chyba zbyt młody, aby studiować i być może nie rozumiałem, że tam trzeba się uczyć, nawet tak dla samego siebie – dodaje. Arek rozpoczął więc nowe studia, które podpowiedziała mu koleżanka. – Poszedłem, bo myślałem, że będzie fajnie, ale papiernictwo i poligrafia okazały się niezbyt interesujące – mówi zniechęconym głosem.”

Niestety, jest mi przykro, że go obrażam, ale może ten Arek lat 21 jest po prostu… gamoniem-nieogarem? Albo po prostu pali za dużo jointów? W zasadzie – wygląda właśnie na to. Na gościa, który jara za dużo. Przez cały tekst wszystko mu zwisa. Informatyka, papiernictwo, poligrafia, pójdzie na studia, nie pójdzie na studia, pójdzie do pracy, nie pójdzie do pracy… Wszystko jedno. Pogodny hipis.

Arek, nie przejmuj się! Zapal, przejdzie ci!

Brak badań, jakiejś większej wiarygodności tez z tego artykułu, buduje też hejt w stronę dzisiejszych 20-latków, coś, na co ja się nie zgadzam, bo znam ich wielu i uważam, że są dokładnie tacy, jak my kiedyś. Niewiele się zmieniło. Cytuję, by udowodnić:

„Ci młodzi ludzie nie radzą sobie w poszukiwaniu drogi zawodowej. Przyczyną może być nasz system edukacji, który wymaga od nich by w wieku 15 – 16 lat podejmowali decyzje o tym, co chcą robić w życiu. Dwudziestolatkowie ponoszą konsekwencje swoich nastoletnich decyzji – tłumaczy psycholog dr Urszula Sajewicz-Radtke”.

LOL!!!

A ja co miałem? A moi koledzy co mieli? Kiedy szedłem do liceum (nie było wtedy jeszcze gimnazjów), wiedziałem tylko dwie rzeczy:

  1. chcę być kiedyś bogaty
  2. mieć wiele dziewczyn (już teraz) i uprawiać z nimi seks

I tylko to mnie interesowało. Nie miałem żadnego innego hobby oprócz piłki nożnej i gier komputerowych, nie wiedziałem nic o rynku pracy i nie wiedziałem nic o tym, jak będzie wyglądał świat.

Czułem, że będę miał pieniądze, bo wydawało mi się, że jestem inteligentny, ale wiele więcej raczej nie planowałem. To, na jakie poszedłem studia (humanistyczne), także nie wynikało z tego, co chcę później robić. Po prostu uznałem te kilkanaście lat temu, że egzamin zdam z palcem w tyłku, a kiedy to się faktycznie stało, po prostu wlokłem się na kolanach z tymi studiami, mimo, że mnie nie interesowały.

I co?

I nic, żyję. Pracuję w zupełnie innym zawodzie, niż… moment… ja przecież NIGDY nie brałem pod uwagę studiów jako drogi do zdobycia zawodu!

Natemacie – ogarnij się. Jest 2013 rok, XXI wiek. Prawnicy, lekarze, naukowcy – ludzie, których praktyka zawodowa wymaga tego, żeby odróżnili tętnicę szyjną od udowej i precedens od pterodaktyla muszą, oczywiście, mieć wyższe wykształcenie. MUSZĄ.

MU-SZĄ.

Ale inni? W biznesie internetowym – wykształcenie? Ostatnio na imprezie swój start-up internetowy pokazywał mi 16-letni młodszy braciszek 30-letniej koleżanki. Coś mu przeszkadza w pisaniu go? Czegoś by się miał na tych studiach nauczyć? Bzdura.

Może sobie zrobić studia, jeśli czuje, że ma ochotę pogłębić wiedzę w jakimś swoim hobby lub brać udział w korporacyjnym wyścigu lemingów, ale ja nie uważam, żeby to było dla niego wymagane.

A może wyrosło pokolenie, które nie uznaje pracy robotników? Może zbyt wielu ludzi idzie na studia, mimo, że powinno serwować frytki? Też nie wiem. W tekście nie ma faktów.

Myślę po tej lekturze, że młodzi ludzie mają dziś dokładnie tak samo, jak kiedyś, ale takie artykuły tylko odkręcają im korek z usprawiedliwieniami.

Wiecie, jak na W-F-ie. Kiedyś kto nie ćwiczył, ten leszcz. Teraz, podobno, odwrotnie.

P.S. Dlaczego to pokolenie jest „złamane”?

Komentarze


Tagi:



Back to Top ↑