Zmęczyła go walka z przestępcami, więc zaczął pisać. I odniósł światowy sukces

Opublikowano Luty 15, 2013 | przez Dżordż

carofiglio

Walczył z mafią, handlarzami ludźmi i bronią. A kiedy poczuł przesyt tym zajęciem, znalazł sobie odstresowujące hobby: pisanie. W nowej roli sprawdził się chyba jeszcze lepiej niż jako prokurator – jego książki stały się bestsellerami na skalę światową. Poznajcie Gianrico Carofiglio, czyli… „Alessandro Del Piero pióra”.

Tak określił go kiedyś wspaniały przed laty zawodnik i miłośnik literatury Paolo Maldini. Idealne porównanie. Bo Carofiglio operuje językiem z taką łatwością, z jaką Alex zdobywał za najlepszych lat bramki dla Juventusu Turyn.

W książkach Gianrico mamy zabawne dialogi, dużą dawkę autoironii, świetne opisy jego rodzinnego miasta Bari, w którym toczy się przeważnie akcja, są też drwiny z absurdów włoskiego prawa oraz… taki typowy, południowy luz.

Bohater serii, mecenas Guido Guerriri, często siedzi  samotnie przy drogim winie i wykwintnym daniu (jest smakoszem, że ho ho) zastanawiając się nad tym, jak spędzić weekend. Przeważnie tego typu fragmenty książek pomijamy z irytacją, bo wieje z nich nudą albo rażą grafomanią, ale tutaj jest inaczej. Carofiglio pisze  z lekkością i poczuciem humoru o pierdołach, czyta się to jak ostatnią stronę najlepszego kryminału. A to cecha charakteryzująca tylko najlepszych autorów.

„Świadek mimo woli”, „Ponad wszelką wątpliwość”, „Z zamkniętymi oczami” i „Ulotna doskonałość”  – te książki Włocha ukazały się w Polsce. W sumie ciężko je sklasyfikować: nie są to klasyczne kryminały, thrillery ani dramaty sądowe.

I chyba to ich siła – Carofiglio czerpie z każdego z tych gatunków po trosze. Nie brakuje więc typowych intryg w stylu: kto zabił, ale mamy też wyjątkowo realistyczne, zimne do bólu opisy procesów, a także sceny walk wręcz Guerririego ze złoczyńcami. Boksu w książkach jest zresztą co nie miara – to ulubiony sport autora (aż dziw bierze, że jest Włochem), więc zrobił z niego konik Guido. Zabawnie jest szczególnie wtedy, kiedy bohater leje worek z każdej strony jednocześnie… rozmawiając z nim jak z najlepszym przyjacielem.

 

 

 

 

Komentarze




Back to Top ↑