Zmieńmy kraj. Zbadajmy jednego celebrytę tygodniowo

Opublikowano Marzec 18, 2013 | przez ZP

F-CTD10898

Przeczytałem ostatnio dobry wywiad z Jackiem Bieńkuńskim. Kto to taki? Robert Lewandowski badań wariograficznych. Nikt w Polsce tak jak on nie potrafi pracować na wykrywaczu kłamstw.

Przez lata żmudnej roboty Bieńkuński przyczynił się do wykrycia setek przestępców: złodziejów, morderców, a także prawdziwych zwyroli.

Facet mówi wyraźnie: nie ma osoby, która mogłaby oszukać poligraf. Można nabrać przeprowadzającego test, dlatego raz na ruski rok jakiś gagatek się wywinie spod gilotyny.

– Ale jeżeli badanie robi prawdziwy ekspert , który zadaje odpowiednie pytania, to nie ma szans, by ktoś go nabił w butelkę – taki wniosek wysnuwa Bieńkuński.

W tym miejscu włącza mi się Dyzio marzyciel: chciałbym, żeby taki fachura jak pan Jacek raz w tygodniu badał wybraną w drodze internetowego głosowania osobę publiczną. A potem przedstawiał wyniki społeczeństwu.

Wyobrażacie sobie, ilu znanych ludzi  wyszłoby w takiej sytuacji na hipokrytów?

Jestem przekonany, że okazałoby się np. iż Antoni Macierewicz nie wierzy w to, że Rosjanie maczali palce w katastrofie smoleńskiej, a Donald Tusk uważa, że kilku z ministrów, których nominował, to idioci. I tak dalej, i tak dalej.

Jestem też pewien, że po wpadce kilku pierwszych rozpoznawalnych Polaków, pozostali założyliby sobie lejce= przestali hurtowo oskarżać i obrażać innych. Doprowadziłoby to do ograniczenia chamstwa w mediach, a tym samym do podniesienia poziomu debaty publicznej.

Niesamowite, że w tak banalnie prosty sposób można by było choć trochę zmienić nasz kraj na lepsze. I że nikt nie wpadł jeszcze na to (nie chciał), by pójść tym tropem. Przecież gdyby kilku znanych dziennikarzy – dajmy na to Tomasz Lis, Kamil Durczok, Piotr Kraśko i Marcin Meller – skrzyknęło się i zaczęło promować pomysł badania wariografem celebrytów, to naprawdę mogłoby się udać.

Ktoś powie, że cała ta teoria jest naciągana, ponieważ nikt nie może zmusić człowieka x do badania. Zgoda, tyle tylko, że jeśli pełnisz funkcję publiczną, albo pozujesz w mediach na moralną wyrocznię, to powinieneś mieć w sobie na tyle odwagi, by dać się podłączyć pod wariograf. Jeżeli ktoś z góry tego odmówi, to wiadomo, że ma niejedno za uszami, a tym samym staje się jasne, że takiej osoby nie warto słuchać ani nominować na odpowiedzialne stanowiska. Proste?

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑