Zwyrol, brudas, bałaganiarz i pedant. Cztery typy ludzi, którzy biorą lub nie biorą się za sprzątanie

Opublikowano Wrzesień 10, 2013 | przez Pato

fotopato

Dwa dni melanżu. Zaorane ciało. Nieposkładana głowa. I nagle budzę się, rozglądam dookoła i zdaje sobie sprawę, że w rozsypce jestem nie tylko ja, ale też moje mieszkanie. Dopiero co zamawiałem sprzątaczkę, dopiero co pękałem z dumy, że to wszystko może tak ładnie wyglądać, a tu nagle jeb. Wszystko trzeba zaczynać od nowa.

Sprzątanie. Pomyślałem, że o tym napiszę, bo to w sumie wdzięczny temat. Jednym kojarzy się z przykrym obowiązkiem z dzieciństwa (Posprzątaj to! Wynieś śmieci!), innym ze studencką beztroską (Dlaczego to wszystko jest zielone?), jeszcze innym nie kojarzy się w ogóle, bo całe życie sprząta za nich matka, dziewczyna albo sprzątaczka (uff, jak dobrze). Tyle napisano o tym poradników, książek, a ja ciągle się zastanawiam od czego to zależy, że osoba X układa ubrania w kosteczkę, a gość Y boi się zajrzeć do zlewu, bo zaraz zwymiotuje.

Wychowanie? Na pewno, ale reguły nie ma. Wystarczy, że ktoś, kto w domu zawsze był pod pręgierzem, poczuje trochę wolności i zaczyna się. Styl życia? Hmm.. Chyba też nie. Znam osobę, która w weekendy wali po nosie i ogólnie ma wyjebane na życie, a dzień rozpoczyna od umycia podłogi, zmycia naczyń i pościerania kurzy. Nie jest to też chyba zależne od cech charakteru, bo inaczej kilku znajomych, wydawałoby się zorganizowanych, nie traktowałoby deski do prasowania jako elementu wystroju.

Różne rzeczy w życiu widziałem. Pamiętam gościa, który w akademiku nie mył się przez tydzień, a ściana, przy której napieprzał w Diablo III od jego tłustych kudłów po jakimś czasie zrobiła się czarna. Pamiętam czerwone sufity (wynik otwierania wina śrubokrętem), setki skarpet porozrzucanych po mieszkaniu albo zlew, do którego nikt nie zaglądał przez trzy miesiące, aż w końcu szorować trzeba było go z szalikiem na nosie, bo przecież w każdej chwili groziło to bełtem.

Teraz standardy się zmieniły. Akademik? Już nawet ledwo to kojarzę. Mieszkanie, które ktoś kiedyś nazwał Kazachstanem?Zrobiłem z dwa kroki do przodu. Jeśli mam w domu bałagan, to tylko dlatego, że dzień byłem na wyjeździe, następne dwa szlajałem się po mieście i są to raczej rzeczy, które można ogarnąć w godzinę niż w pięć. Bardziej chwilowe bałaganiarstwo niż życie brudasa.

Myślę sobie zresztą teraz o tym sprzątaniu, obserwuję różnych ludzi ludzi i chyba można ich wszystkich podzielić na cztery kategorie:

Zwyrol – totalna skrajność, gość, który po przebudzeniu pierwsze, co robi to sika na deskę, a w toalecie zostawia niespodzianki w postaci klocka. Hodowca zieleni w lodówce i amator czterodniowych skarpetek. Zwykle przyspawany do komputera, żyjący w wirtualnym świecie gier on-line.

Brudas – ma szafę, która wygląda jak kontener pomocy dla powodzian. Wszystko rzucone jak leci. Nie wie, co to żelazko, nigdy nie składał ubrań, on nawet nie wie, co to pranie, bo ciuchy wywiesza w zaciemnionej przechowalni, a potem dziwi się, że gniją i śmierdzą. Śmieci nie wyrzuca w ogóle, bo po co? Zawsze pod ręką jest kolejna reklamówka. Ewentualnie opakowanie po chipsach, w które można napchać trochę papierów. W życiu nie wydał pięciu złotych na środki czystości. Lampka alarmowa włącza mu się tylko wtedy, gdy skończy się tzw. srajtaśma. Albo nawet nie. W końcu zawsze znajdzie się jakaś gazeta.

Bałaganiarz – rzuca ciuchy, gdzie popadnie. Zapomina o okruchach ze stołu, o naczyniach w zlewie, generalnie zapomina o wszystkim, ale raz na jakiś czas przychodzi mu złota myśl pt. tak się kurwa nie da żyć i pospiesznie chwyta za zmiotkę. Często jest to efekt prokrastynacji (muszę wysłać 5 maili, więc wolę posprzątać), najczęściej jednak chodzi o zwykłą iluzję kontroli nad życiem. Na zasadzie: posprzątam mieszkanie i od tej pory będę zorganizowany, opanowany, ambitny, no w ogóle będę wspaniały.

Pedant – mówi się, że mężczyźni potrafią sprzątać, tylko się z tym nie afiszują. On afiszuje się aż za często. Po imprezie potrafi nie tylko na autopilocie wrócić do domu, ale chwilę potem wstawić pranie, odkurzyć i poukładać ciuchy w kosteczkę. W domu ma kwiaty i zapas papieru toaletowego na pół roku. Jeśli jest impulsywny – gani bałaganiarzy i brudasów, pokazując do czego służy deska do prasowania. Jeśli nie – w ciszy porządkuje wszystko po swojemu, dbając o każdy detal i jednocześnie wkurwiając tym otoczenie.

Zwyrol, brudas, bałaganiarz, pedant.

Kogoś pominąłem?

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑