7 kultowych nieudaczników popkultury

Opublikowano Sierpień 18, 2014 | przez MB

Jedną z ulubionych postaci popkultury od niepamiętnych czasów jest nieudacznik. Postać ta może przyjąć kilka wcieleń. Bohatera bez pracy, bez dziewczyny, bez sukcesów, którego życie nieustannie wodzi za nos. Takiego zwyczajnego poturbowanego kogoś, z kim można utożsamić się w chwilach słabości. Najlepiej, gdy wychodzi na prostą. W absurdalnych okolicznościach zostaje milionerem, ciężką pracą zdobywa medal w licealnych zawodach rzutu oszczepem albo zalicza trójkąt z modelkami „Playboya”.

Oczywiście happy endy nie dotyczą wszystkich pierdół. Zdarzają się przypadki skrajnie beznadziejne, którym nie pomoże absolutnie nic. W tym tekście pochylamy się nad nimi, nie zapominając jednocześnie o ciamajdach, które jakimś cudem wyszły na prostą.

 

1. Macaulay Culkin

culkin2

Jego kariera to pasmo uzależnień i porażek przyozdobionych worami pod oczami. Najbardziej żenujący przypadek upadku na samo dno w show biznesie. Mimo nieśmiałych prób odbudowy wizerunku przez akcję koszulkową z Ryanem Goslingiem, Culkin na zawsze pozostanie Kevinem, który zmarnował sobie życie. Jedynie czytelnicy „Vice’a” nadal mają go za bohatera.

 

2. The Dude („Big Lebowski”, reż. Joel Coen)

dude

Jeśli lubicie kino, to myśląc o człowieku przytłoczonym życiem, pewnie pierwszy przed oczami staje wam The Dude, czyli Jeff Bridges w „Big Lebowski”. Żyje w chlewie, ubiera się jak menel (bo właściwie jest menelem), nie ma pracy, ambicji, ani pieniędzy na czynsz. Typowy fajtłapa z nadwagą. Na szczęście potrafi wydobyć z siebie sporo skurwysyństwa i zaleźć za skórę kurewsko groźnej mafii.

 

3. MC Hammer

mc hammer

Po dziś dzień spekuluje się czy MC Hammer to wielka gwiazda muzyki pop przełomu lat 80. i 90., czy najsłynniejszy i najbardziej żałosny bankrut wśród muzyków. Rozwiewamy wątpliwości. Był taki czas, że facet mógłby sobie kupić np. jakiś kontynent. Ograniczył się do pałacu za 10 mln $, 17 samochodów, 18 koni wyścigowych, kortu tenisowego, boiska do koszykówki, boiska do baseballa, studia, sali prób i opłacania 250 osób obsługi. Nie mamy nic przeciwko rozpieprzaniu hajsu, bo sami byśmy tak robili, gdybyśmy byli amerykańskimi raperami. Do bogactwa trzeba mieć jednak mocną psychę. Pierwsze niepowodzenia i fala krytyki załamały Hammera, a Las Vegas oskubało z ostatniego grosza. Ogłaszając bankructwo miał 14 mln $ długu. Co za żal.

 

4. Rob Fleming („Wierność w stereo”, Nick Hornby)

stereo

Definicja słowa „nieudacznik” i główny bohater najsłynniejszej powieści Nicka Hornby’ego. W jego życiu nic nie jest tak jak powinno. Gówniana praca w mało popularnym sklepie muzycznym, niekoniecznie satysfakcjonujące życie seksualne, niezapłacone rachunki, nora zamiast mieszkania, kasa rozpływa się w powietrzu. Po prostu dół. Życie postanowiło przejechać po nim kurewsko wielkim walcem. Ofermą zostaje nawet na końcu książki, choć wydaje się, że miłość wszystko zmienia. Jedynym jego sukcesem jest to, że w filmowej ekranizacji zagrał go John Cusack.

 

5. Peter Parker

parker

Wiadomo, Peter Parker to Spider-Man. Zanim jednak ten zmutowany pająk go dziabnął, był uosobieniem największej ciamajdy. Jedynie trochę bardziej rozgarniętej niż Napoleon Wybuchowiec. Nerd do potęgi entej. Do momentu zbawiennego wypadku, jedyne co wyszło mu w życiu to test z fizyki. Na domiar złego w Parkera wcielił się Tobey Maguire, co raczej w CV dobrze nie wygląda (na szczęście pierdołę odegrał perfekcyjnie). Parker to totalna łamaga, w dodatku kujon mieszkający z wujkiem i ciocią. W normalnych okolicznościach nie miał prawa zaliczyć Mary Jane.

 

6. Napoleon Dynamite

napoleon

Archetyp losera w gigantycznych oksach, nielubianego w szkole frajera bez kolegów, z nadopiekuńczą matką i fatalną fryzurą. Zamykany w szkolnych szafkach, poniżany przez klasowych chuliganów, z nikłą szansą na znalezienie partnerki na bal maturalny. Mimo to czuje się cool, co podsyca żal, jakim widz obdarza Napoleona. Historia o ekscentrycznym i flegmatycznym Wybuchowcu (polskie tłumaczenie dystrybutora jak zwykle zwala z nóg) stała się jedną z najbardziej kultowych komedii początku XX w. A dlaczego? Bo Napoleon koniec końców zaczyna budzić podziw i tańczy jak natchniony. W pierwszej kolejności to jednak zwykły ćwok.

 

7. Spinal Tap

spinal

O zespole Spinal Tap można powiedzieć: nieudacznicy z przymrużeniem oka. W filmie przecież nic nie było na serio. Nawet zespół. Rockowa grupa, która robiąc karierę wszystko robi na opak. Wyrzuca najlepszego muzyka, zatrudnia najgorszego managera, na salonach zachowuje się fatalnie, zaś samo show sceniczne to jedna wielka farsa. Mają też fatalne poczucie humoru, bywają totalnymi prostakami i wykazują pogardliwy stosunek do mediów. Z instrumentami radzą sobie równie kiepsko, co z manierami przy stole. Mimo to zostali gwiazdami. Nie w filmie, ale w realu. Po boomie na „Spinal Tap” grupa ruszyła w prawdziwą trasę i została sezonową gwiazdą. No i stała się bohaterem jednej z najlepszym muzycznych komedii.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑