7 polskich teleturniejów, których nie da się zapomnieć

Opublikowano Sierpień 5, 2014 | przez MB

koło

Jaki gatunek telewizyjnej rozrywki przez lata był w Polsce wodą na młyn rodzimych stacji? Teleturniej. Tradycję mamy bogatą, dopiero teraz odchodzi do lamusa. Kiedyś jednak wygrywania hajsu i nagród rzeczowych przed kamerami można było wziąć za chorobę narodową. Programów powstała cała masa, każda stacja regionalna miała swoje show, te największe nawet po kilka. Jednak zaledwie parę z nich zapisało się na trwale w historii polskiej popkultury. Skupiliśmy się głównie na tych z lat 90. zbierając samą śmietankę. Pominęliśmy programy nadal nadawane („Jeden z dziesięciu”) i powtarzane („Wielka gra”).

1. „Idź na całość” (Polsat)

Doskonała rozrywka dla całej rodziny i kultowe wcielenie Zygmunta Chajzera. Temu programowi cała Polska podporządkowała swoje życie. Były czasy, że te wszystkie bramki, konkurencje, licytacje, nagrody, gry i przebieranki pod względem oglądalności przebiły nawet Wiadomości! Rekordowy odcinek obejrzało prawie jedenaście milionów widzów. To był prawdziwy hit i totalny medialny kolos przynoszący producentom krocie. Telewidzom zaś sporo przaśnej, ale uroczej rozrywki. No i można było wygrać samochód, czyli prestiż. Wszystko byłoby zajebiście, gdyby nie ten skurwysyn Zonk.

 

2. „Koło fortuny” (TVP 2)

Podobnie jak w przypadku „Idź na całość” oglądalność była kolosalna. Dziesięć milionów z palcem w dupie. Nagrody pieniężne, wysiłek umysłowy, Polonez Caro, emocje? Przyczyną sukcesu tego teleturnieju było zupełnie coś innego. A właściwie ktoś inny. Wojciech Pijanowski, ten wąsacz? Oczywiście, że Magda Masny. Choć jak przypomnimy sobie jak to koło się kręciło i wskazywało kwoty jeszcze w starych milionach, jak na oślep waliło się w spółgłoski i samogłoski, to wciąż mamy ciary na plecach.

 

3. „Va banque” (TVP 2)

– Jest autorką książki „Jak kochać się jak gwiazda porno. Opowieść ku przestrodze.”
– Kim jest Jenna Jameson?

Program, który o trzysta sześćdziesiąt stopni obrócił kwestię zadawania pytań i odpowiadania na nie. Przez kilka pierwszych odcinków kompletnie nie mogliśmy ojebać tego systemu. Za to uczestnicy byli w tym świetni. No i wykazywali się naprawdę sporą wiedzą. By wygrać w „Va banque” trzeba było być kozakiem oblatanym z wielu dziedzin, wszechstronnym mózgowcem. Ci ludzie zawsze nam imponowali. Oczywiście nie bardziej niż Kazimierz Kaczor, kultowy „Zmiennik”. Był zdecydowany, opanowany, z ograniczoną mimiką. Jak prawdziwy hazardzista. Tego programu naprawdę nam żal.

 

4. „Miliard w rozumie” (TVP 1)

Żeby wystartować w „Miliardzie w rozumie” trzeba było mieć tendencje samobójcze. Ten diabelnie wymagający program powstał w Wydawnictwie Naukowym PWN. Sporo statystyk, danych, eksperymentów, pytania były bardzo precyzyjne, bardzo szczegółowe i zwyczajnie kurewsko trudne. W przeciwieństwie do zwycięzców „Va banque” uczestników „Miliarda w rozumie” było nam zwyczajnie żal. W fotelach przed małymi monitorkami siedzieli zesrani jak maturzyści przed egzaminem z matematyki. Z nerwów obgryzaliśmy paznokcie.

 

5. „Tele Gra” (TVN, TVN 7, Polsat)

Miliony Polaków wstawały specjalnie o szóstej rano, by trafić na wolną linię i dodzwonić się do Irka Bieleninika albo Agnieszki Wróblewskiej albo kogoś jeszcze innego. Program polegał na rozwiązywaniu rebusów, krzyżówek, zgadywaniu haseł. Nagrywany na żywo. Naiwni chcieli wygrać dziesięć tysięcy, ci, którzy wiedzieli, że to wszystko pic na wodę i dostaną najwyżej stówkę na lody, dostawali się na antenę i robili siupę. Po latach bardziej niż z rozrywką wysokich lotów „Tele Gra” kojarzona jest z okrzykiem „pokaż cycki!” (wymiennie z dupą). Niestety Wróblewska nigdy ich nie pokazała (dupy też nie). Raz miała zrobić to po programie, ale nikt nigdy tego nie zweryfikował.

 

6. „Piraci” (TVP 1)

Niezaprzeczalny klasyk wśród polskich teleturniejów. Opierał się na podobnej zasadzie, co „Tele Gra” – ludzie dzwonili. Dzwonili po to, by zagrać w statki (co?!). Charakterystycznym „ahoj, ahoj, ahoj” widzów witał geniusz telewizji Rafał Rykowski. Absolutnie zabójcze były scenografia, zaaranżowana na piracki okręt, oraz kostium Rykowskiego stylizowany na Orlando Blooma w „Piratach z Kraibów”. Żeby tego było mało, producenci postarali się o… ocean. Ciężko stwierdzić, czy wtedy był to już green box, czy zwykły rzutnik.

 

7. „Tele AS” (Telewizja Poznań)

Program, który nigdy nie podbił telewizji, za to zrobił furorę w Internecie. Mimo że filmiki na YouTubie oglądaliśmy z milion razy, nie mamy zielonego pojęcia, o co w nim chodziło. Wiemy jedynie, że warto było wziąć udział. Uczestnicy mogli wygrać takie cuda jak wspaniały słodki torcik, album albo walkman z radiem. Niezmiennie pozostajemy pod wrażeniem wiedzy Pana Irka z zakresu spółek giełdowych.

 

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑