A może by tak tę tęczę raz a dobrze… zlikwidować?

Opublikowano Sierpień 9, 2014 | przez lucky bastard

ad982ca1922bf7e328b6f015a37efa85

Nie jestem warszawiakiem i nie zanosi się, że szybko stanę się choćby napływowym. Nie wiem, czy powinno to mieć jakiś wpływ na mój punkt widzenia. Może, chociaż szczerze wątpię. Na nieszczęsnym Placu Zbawiciela byłem dosłownie parę razy w życiu, ale gdyby ktoś obudził mnie dziś w środku nocy i zapytał z czym mi się kojarzy, wyrecytowałbym bez zająknienia: z hipsterami. I z tęczą.

Huczą o niej nieustannie, bo przecież non stop płonie. Co ją odbudują, zaraz ktoś podpala. Słyszę w mediach, że strażnicy miejscy, którzy mieli mieć na nią oko w czasie służby przy Placu Zbawiciela, idą do zwolnienia, bo nie dopełnili obowiązków i o piątej rano pozwolili ją podpalić.

Jakby się nad tym chociaż moment zastanowić, to naprawdę mamy z całą tą tęczą niezły absurd.

Co i raz czytam, ile to kosztuje jej odbudowa. 200 tysięcy w grudniu (serio?!), mimo że ledwie dwa miesiące wcześniej wydano już 64. Wszystko jak krew w piach, bo żelastwo całe w kwiatach płonie nieustannie, o czym mnie non stop informują.

Tęcza ponoć jest atrakcją. Niektórzy mówią, że symbolem. Mimo to jak tak patrzę na tę szopkę z boku, to widzę tylko jedno sensowne rozwiązanie: ROZEBRAĆ JĄ W CHOLERĘ I NIGDY WIĘCEJ NIE ODBUDOWYWAĆ. Zrobić klomb, zasadzić kwiatki – to co tam powstanie jest zupełnie nieistotne, ale dla mnie tej artystycznej fanaberii bronić nie ma sensu.

Tylu mamy w kraju imbecyli, że ilekroć postawią ją na świeżo, za chwilę skończy się tym samym, czyli dewastacją. Ktoś oczywiście powie: halo, ale tak to by można było zrobić z wszystkim, co nie każdemu się podoba. Z wszystkim, co stanowi problem – nazwijmy to: publiczny, bo nie wszyscy stosują się do reguł. Przykład: skoro pani Basia co rano wyprowadza swojego pieska i ten piesek robi kupę na trawniku – pozwólmy mu na to, znieśmy zakaz, problem się rozwiąże. Skoro kierowcy notorycznie przekraczają prędkość, zrezygnujmy z ograniczeń.

Otóż nie! Bzdura. Jest naprawdę tysiące różnych rzeczy, które nie wszystkim odpowiadają, które wiele ludzi ignoruje, ale warto o nie walczyć, bo są zwyczajnie potrzebne i użyteczne. A  utrzymywanie tęczy tylko po to, żeby ją ktoś co jakiś czas podpalał i trzeba było znowu za nią płacić grubą forsę, sensu nie ma.

Tęcza jest bezużyteczna. Nie warto sobie nią zawracać głowy. Należy rozebrać, zburzyć, zlikwidować problem. Czy ktoś za nią zapłacze? Czy warszawiacy choć w najmniejszym stopniu ucierpią na jej zniknięciu? Czy poważnie dotknie, czy zaszkodzi to choć jednej osobie na tym świecie? Szczerze wątpię.

Nie dorabiajmy sztucznych teorii – tęcza stała się tak super popularna nie dlatego, że jest ważna, że jest symbolem, bez którego nie można by się obyć. Symbolem to ona się dopiero stała, kiedy rozgorzała o nią ciągła walka. Naprawdę, przecież ten mechanizm nie jest trudny do rozszyfrowania…

Póki stoi, będzie podpalana. Dopóki wszystkim tak zależy żeby ocalała, dopóty będą się pojawiać ludzie, którzy specjalnie zrobią na złość. Nie dlatego, że im się ona nie podoba albo widzieliby ją w innych barwach. Nie dlatego, że cokolwiek manifestuje. Bzdura. Będzie podpalana, tak jak do tej pory. Dla hecy. Dla afery. Ot kilku podchmielonych typów, a tacy na Placu Zbawiciela znajdą się o każdej porze dnia i – głównie – nocy, wpadnie na pomysł, że znowu będzie fajnie.

Nikt nie zlikwiduje śmietników, żeby ludzie mogli do woli brudzić. Nie usunie znaków drogowych, żeby przypadkiem żaden wandal ich nie wyrwał – to bez sensu. Ale nikomu niepotrzebną tęczę? Do śmieci z nią. Będzie spokój.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑