Asy bez kasy i – co gorsze – bez klasy

Opublikowano Październik 31, 2016 | przez lucky bastard

102916_s16

Jeśli widzisz plakat promujący film, a na nim zachętę w postaci dopisku „komedia gwiazdy Kac Vegas i producenta Millerów”, masz pełne prawo zakładać, że wizyta w kinie będzie miło spędzonym wieczorem. Najprawdopodobniej nie przyjdzie ci dyskutować o tym dziele w gronie znajomych, jego przekaz nie będzie nawet tak głęboki jak gardło Sashy Grey, ale to teoretycznie idealna opcja, by odpocząć po ciężkim dniu, odmóżdżyć się.

Niestety, film „Asy bez klasy” nawet nie stał obok trylogii „Kac Vegas”. Co gorsza nie trzyma również poziomu „Millerów”, których przecież głównym – niektórzy twierdzą nawet, że jedynym – atutem była Jennifer Aniston.

Scenariusz „Asów” zainspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami sprzed 19 lat. Z furgonetki firmy ochroniarskiej zniknęło 17 milionów dolarów, głównym podejrzanym i winowajcą był jej kierowca David Scott Ghantt, który – tak na marginesie – pracował przy filmie jako konsultant. Akcja dotyczy jednak tego, co działo się później, bo Ghantt wszedł w spółkę z kochanką, również zatrudnioną w firmie i jej kolegą, Stevem Chambersem. Miał on wysyłać łup rabusiowi zaszytemu w Meksyku, ale szybko skapnął się, że lepiej wysłać do niego płatnego zabójcę i samemu cieszyć się hajsem. FBI poradziło sobie z nieudolnym gangiem, wyroki już za nimi, więc twórcy postanowili na swój sposób pokazać tę historię na ekranie.

W rolę głównego bohatera wciela się znany i lubiany Zach Galifianakis. Sukcesem jest to, że grana przez niego postać jest jeszcze głupsza i jeszcze mniej przystosowana do życia w społeczeństwie niż Alan Garner w „Kac Vegas”. Mimo to grubas wzbudza sympatię przemieszaną z politowaniem. Sprawdzony patent działa również w tym filmie. Jego wspólnika gra równie znany, ale znacznie mniej lubiany Owen Wilson, który niestety również znacznie lepiej wypada w rolach ofiar losu. Cwaniaka zagrał słabo. Główną obsadę uzupełnia Kristen Wiig, w niej zakochany jest ślamazarny złodziej, ona popycha go do wszelkiego działania.

I mamy wrażenie, iż reżyser uznał, że jej pstrokate stroje, głębokie dekolty i ogólnie aparycja oraz osobowość będą tak mocną stroną filmu, że należy grać nimi do oporu, uczynić motor napędowy. A że nawet w skali dla MILF-ów nie jest to 9-10, efekt nie powala.

Kristen-Wiig-HD-Wallpaper

Działaniom tego tercetu towarzyszy szereg zabawnych scen. Tak zabawnych, że istnieje podejrzenie, iż autor scenariusza jest szczęśliwym posiadaczem kasety VHS z nagraniem „The best of Tadeusz Drozda i Karol Strasburger”. Strzelenie sobie pistoletem w dupę, schowanie pieniędzy w gacie i proces wyciągania ich z tyłka, wszelkiego rodzaju wywrotki, mylenie babki z facetem i bójka pomiędzy kobietami poprzedzona szczerą rozmową o zakażeniach miejsc intymnych. Takie tam.

W filmie są tylko niezłe momenty, ale niezłe momenty są też przecież np. w naszej Ekstraklasie, po czym polskie drużyny przegrywają w pucharach z pasterzami. Ten film też przegrałby, gdyby zestawić go z kilkoma teoretycznie słabszymi produkcjami.

Płytko, z reguły nieśmiesznie, przewidywalnie. Można odnieść wrażenie, że byłoby ciekawiej, gdyby opowiedziano tę historię od A do Z w zgodzie z faktami, bez uciekania w fikcję.

Komentarze

Elementy fikcji
Samo życie
Kristen Wiig jako kobieta, dla której można stracić głowę
Poziom humoru

Podsumowanie: Polecamy, jeśli a) wyhaczyliście vouchery i możecie obejrzeć za free, b) macie kaca, ale jesteście w stanie robić coś trochę bardziej ambitnego niż gapienie się w sufit.

2.3


Ocena użytkowników: 1.4 (8 głosów)

Tagi: , , , ,



Back to Top ↑