Był pijany i dostał za swoje, czyli o komentarzach w internecie

Opublikowano Listopad 7, 2014 | przez kozak

great-police-lights-jpg

Ostatni mój tekt w wiadomym temacie. Co jakiś czas ktoś pisze: przeszkadzał policji w interwencji, więc słusznie oberwał. Samo w sobie jest to idiotyczne, bo jak ktoś przeszkadza w interwencji, to powinien zostać zaprowadzony do radiowozu, a nie pobity. Są na to specjalne procedury. Skoro obywatel ma obowiązek przestrzegać prawa, to policjant tym bardziej. A – patrząc po komentarzach – mało osób wie, że policjant nie ma prawa lać pałką każdego, kto się nawinie. Akceptacja, gdy policja wobec kogoś łamie prawo, automatycznie wiąże się z akceptacją dla złamania prawa w jakikolwiek sposób wobec ciebie, twojej żony, matki albo dziecka.

Ale ja nie o tym.

Stoi dwóch kumpli. Podjeżdża policja i jednego z nich zaczyna się czepiać. Powiedzmy sobie, że policja ma to do siebie, że czasami czepia się bez powodu. Jeśli ktoś z góry odrzuca tę możliwość, to niestety nie zna życia. Różne przecież bywają sytuacje. O, przypomniało mi się, kolega stał raz na chodniku na Nowym Świecie, podjechał radiowóz, wjechał na chodnik i… przejechał mu po stopie. Kumpel się wkurzył i wyjął telefon, żeby nagrać numer rejestracyjny. Za dużo nie nagrał, bo jak gliniarze zobaczyli aparat, to kumpla… zawinęli na izbę wytrzeźwień, mimo że wypił bodaj tylko trzy piwa. Czyli wyszedł przed knajpę o 23.00, żeby zapalić, ale już nie wrócił.

W każdym razie stoisz z kumplem, policja ma z nim jakiś problem. Jesteś posłem albo aktorem, kimkolwiek znanym. Sorry, ale naturalna reakcja – podchodzisz i mówisz: – Spokojnie, on jest ze mną, przecież nic nie robi… Tak mówisz w większości przypadków.

Oni ci na to, wiadomo: – Spierdalaj pan!

Ty na to, wiadomo: – Ej, jestem posłem… Jak jesteś posłem, to z automatu przychodzi ci do głowy, że to jest dobry moment, by to powiedzieć. Oczywiście, twój mandat nie powinien mieć większego znaczenia, ale kiełkuje ci w głowie myśl, że może pomóc.

Normalny policjant reaguje tak: – Jest pan posłem? To bierze pan odpowiedzialność za swojego kolegę? Może pan sprawić, żeby wsiadł do taksówki i pojechał do domu?

I ty na to: – Mietek, chodź już. Wracamy.

Dużo osób wypisuje w internecie komentarze: „przeszkadzał w interwencji”, „po co się mieszał”. Prawda jest taka, że (abstrahując od tego, że w ogóle nie widać podstaw do jakiejkolwiek interwencji) każdy normalny człowiek stara się w takiej sytuacji postawić w roli mediatora. Jeśli ktoś twierdzi, że stanąłby w bezpiecznej odległości, ponieważ „policja podejmuje interwencję”, to albo jest strasznie zakłamany, albo jest – hmm – chujkiem wobec kumpli. Najbardziej zdrowe zachowanie: podchodzisz i próbujesz negocjować. Teraz „mądre głowy” powiedzą, że tak nie wolno, że trzeba dać policjantom wykonywać obowiązki służbowe, że w USA by od razu strzelali z karabinu maszynowego (bla, bla, bla), ale praktyka jest inna. Nikt normalny nie dąży do bójki z policją, natomiast prawie każdy chce policję udobruchać. Jest reakcja tak powszechna i naturalna, że każdy policjant spotkał się z nią tysiąc razy i wie, jak należy się zachować, by wszyscy skończyli wieczór cali i zdrowi.

Ciągle powraca temat, że ktoś był pijany. Oczywiście. To naprawdę ciekawe, że jeśli gwiazda telewizyjnych show i seriali Joanna L. przyłapana zostaje za jazdę po pijaku, to nie spotyka się z żadną nagonką. Kiedy jednak pijany człowiek czeka na taksówkę – to już tak. „Menel”. Dlaczego menel? Menel to leży pod ścianą zarzygany, w ubraniu sprzed tygodnia, niedomyty, prosi przechodniów o pięć złotych. Tu mamy eleganckiego człowieka, który poszedł na miasto z kolegami i pił alkohol w miejscu do tego przeznaczonym. Trzeba to powtarzać do znudzenia: picie alkoholu jest dozwolone. Niedozwolone jest wsiadanie po alkoholu za kółko, więc może lepiej się zająć panią Joanną, co?

„Ubliżał policji”. Ale skąd to wiadomo? Świadkowie tak mówią? Przypominam, że TVN24 doszczętnie skompromitował się świadkiem, który do kamery naopowiadał niestworzone historie, a ze stosowanego charakterystycznego słownictwa dało się łatwo wyczuć, że jest… policjantem. Zeznania tego świadka zostały całkowicie ośmieszone przez nagranie video, nie zgadzało się absolutnie nic. Skoro więc świadek okazał się niewiarygodny i zmyślił wszystko, co tylko dało się zweryfikować, dlaczego ufać mu w jedynej nieweryfikowalnej kwestii – mianowicie, że Wipler obrażał policjantów (mając ciągle w pamięci, że i za obrażanie policjantów nie przysługuje nikomu łomot). Sam Wipler mówi, że nie obrażał. Wcześniej mówił, że nie pobił policjantki. Na razie w tym całym zdarzeniu jest najbardziej wiarygodną osobą, ponieważ jako jedynego nie przyłapano go na żadnym kłamstwie.

Podsumowując: przed Enklawą stoi pijany Wipler i czeka na taksówkę. Dziesiątki razy stałem pijany pod Enklawą i czekałem na taksówkę. Podjeżdża policja i zaczyna rozmowę z kolegą. Bankowo podszedłbym i próbował łagodzić spór, i myślę, że zrobiłoby to 90 procent osób – a już na pewno wszystkie, które poczułyby, że ich pozycja zawodowa bądź rozpoznawalność mogą w jakikolwiek sposób pomóc. Naprawdę, wyciągnąć z tej całej sekwencji zdarzeń przesłanie, że „pijany menel przeszkadza policji i słusznie został pobity”, to nie tylko bieda intelektualna, ale i zbydlęcenie. Ani przez moment policja nie próbuje w sposób DOZWOLONY pozbyć się natręta, za to od razu przechodzi do zachowań nielegalnych. I to jest problem.

Jeśli ktoś sądzi – a tak sądzę „elity” – że pijanych ludzi można bić do woli, to naprawdę żyjemy w strasznym państwie.

KRZYSZTOF STANOWSKI

Komentarze


Tagi: ,



Back to Top ↑