Dlaczego Polacy nie robią takich komedii? Prostych, a nie prostackich

Opublikowano Lipiec 14, 2014 | przez Jaskier

facet2

Alergicznie reaguję na słowa: przychodzi ktoś tam – najczęściej baba – do lekarza. Umówmy się, z reguły nie zwiastują one niczego dobrego. Zapala mi się czerwona lampka i przygotowuję się na mniej lub bardziej czerstwego suchara. W nowym filmie Dany’ego Boona  do lekarza przychodzi facet, który jest… bardziej irytujący niż wszystkie baby z tych brodatych kawałów razem wzięte.

A przy tym – jak to w komediach – całkiem rozbrajający. Z francuskimi komediami – podobnie jak z francuską miłością – mam tylko i wyłącznie dobre wspomnienia, tak więc idąc do kina na „Przychodzi facet do lekarza”, miałem prawo być spokojny o poziom. Z drugiej strony, poprzeczka była zawieszona dosyć wysoko. Przyczynił się do tego zresztą sam Boon, twórca świetnego „Jeszcze dalej niż północ”. Siłą rzeczy każdy kolejny jego film będzie porównywany do tego hitu.

Tak więc: „Przychodzi facet do lekarza” jest… inny. No dobra. Moja dziewczyna, która zagląda mi przez ramię „podpowiada”, że dużo słabszy. Co prawda – z sympatii do Boona – próbuję bronić jego nowego dzieła, lecz w tej nierównej walce, przegrywam przez nokaut, czego serdecznie zresztą nienawidzę. Tak, ten film jest słabszy od hitowej produkcji sprzed sześciu lat. Słabszy, co oczywiście nie oznacza, że kompletnie do dupy.

Główny bohater Romain Faubert (w tej roli genialny jak zwykle Boon) jest hipochondrykiem i bakteriofobem. U lekarza melduje się niemalże z taką samą częstotliwością, z jaką Marcin Najman zbiera wpierdol od kolejnych celebrytów. Z mieszkania urządził sobie niezłą aptekę, a w paryskich szpitalach dorobił się tytułu persona non grata.

Nie ma chłop łatwego życia. Cztery dychy na karku, sam jak palec, a każda próba podrywu kończy się w ten sam sposób – bo jak tu poderwać laskę, skoro mdli go na samą myśl o pocałunku? Nawet gdy jakimś cudem udaje mu się zameldować u napalonej czterdziestki na chacie, to grę wstępną musi przeprowadzić pod prysznicem, by dokładnie… wypucować pachy swojej wybranki.

Użerać się z nim musi doktor Dimitri Zvenka (Kad Merad, czyli sympatyczny Philippe z „Jeszcze dalej niż Północ”), jego osobisty lekarz, którego Romain napastuje już od 18 lat. To rozsądny facet, więc zdaje sobie sprawę, że jedynym remedium na dolegliwości wkurwiającego go pacjenta jest kobieta.

Niby plan prosty jak fabuła filmów z udziałem Sashy Grey, tylko jak tu załatwić laskę dla takiego dzika?  Jeśli ktoś z was osobiście zna jakiegoś hipochondryka (albo chociaż chorobliwego pedanta), ma świadomość tego, jak śmieszni bywają to ludzie. Niby to dość poważne zaburzenie psychiczne, więc śmiać się nie powinniśmy, ale sorry – ja przesadnie wrażliwy nie jestem, więc uważam, że to idealny materiał na komedię. Potwierdza to ten film.

Romain, wraz ze swoimi fobiami, bez dwóch zdań kradnie show. Siedząc w kinie, cały czas zadawałem sobie jedno pytanie: dlaczego my, Polacy, nie kręcimy takich – opartych na prostym, a nie prostackim humorze – komedii? Osobiście nazywam to „syndromem Killera”. Mam nieodparte – graniczące z pewnością – wrażenie, że rodzimi scenarzyści tak bardzo się spinają, by napisać coś co zapamiętamy na długie lata, że w rezultacie otrzymujemy zbiór tak wymuszonych żartów, że aż nieśmiesznych. Tymczasem humor, jaki serwuje nam Dany Boon, jest całkowicie nienachalny, co powoduje, że sala zanosi się śmiechem w najmniej spodziewanych momentach. Fabuła filmu jest moim zdaniem momentami bardzo przesadzona, ale o tym pozwolę wam się przekonać osobiście. Zmierzając więc do werdyktu, napiszę: nie jest to najlepsza francuska komedia, jaką w życiu widziałem, ba!, nie umieściłbym jej nawet w TOP3, ale zapewniam was, że wychodząc z kina, nie będziecie mieli poczucia, że zostaliście wykiwani na kasę.

Rozrywkowe kino na przyzwoitym poziomie. Tylko (albo aż) tyle.

Komentarze

Beka z hipochondrii
Rozwinięcie fabuły
Humor
Forma Boona

Podsumowanie: Nie ma co się czarować, Dany Boon lekko skręca w stronę masowego widza – ten film jest mniej wysublimowany niż jego wcześniejsze produkcje. Pomimo tego: warto, chociażby po to, by zobaczyć świetną grę aktorską.

4


Ocena użytkowników: 3.7 (9 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑