FIFA 15? Nie, dzięki, mam Championship Managera

Opublikowano Wrzesień 26, 2014 | przez lucky bastard

 Screen Shot 09-25-14 at 09.33 PM

Oglądam zdjęcia, na których ludzie stają w długich kolejkach po FIFA 15. Znajomi zasypują mi timeline swoimi refleksjami na temat zmian w gameplayu, grafice, opowiadają kim zamierzają grać. A co ja na to? Też czekam. Na jesienny update Championship Managera 01/02.

Gra ta pozostaje po dziś dzień żywa dzięki fanatykom, którzy cały czas uaktualniają składy, a robią to dla takich czubów jak ja, którym wciąż partyjka klasycznej CM-owej rozgrywki sprawia frajdę. To aktualnie jedyna gra, którą mam na dysku. Znajduję dla niej regularnie czas, by się odmóżdżyć, zrelaksować poprzez rozegranie kilku meczów. I co najlepsze, jak w rzadko której grze, mimo tylu lat, wciąż nawet najstarsi użytkownicy znajdą w niej wyzwanie!

Oczywiście, czasem trzeba owemu wyzwaniu… dopomóc. Nie biorę uznanego klubu, to nudzi się błyskawicznie. Ostatnio spróbowałem pograć Barcą i to mijało się z celem – ot, kompletuję sobie skład, który wygrywa wszystko i wszędzie, ma raptem góra kilka wpadek na rok. Granie polskim klubem? Kwestia kilku lat, a też Liga Mistrzów wygrywana jest niemal rokrocznie, bo i tu ściągniesz gwiazdy. Nawet wzięcie piątoligowego klubu angielskiego i zrobienie z niego potęgi stało się zbyt łatwe. Po paru latach, przy dobrej taktyce i zmyślnych transferach, jesteś europejską potegą. Prawdziwa rozgrywka zaczyna się, gdy sam wprowadzasz sobie utrudnienia.

Jakiś czas temu zastanawiałem się nad najtrudniejszym możliwym scenariuszem w grze. I udało mi się go znaleźć. Poprzez edytor umieściłem w piątej lidze angielskiej klub Truro. Boiska treningowe na poziomie pastwisk, najmniej ceniony klub w Anglii, ani jednego piłkarza w kadrze? Owszem, ale to za mało. Dodałem 150 milionów euro długu. Roczne odsetki na poziomie kilkudziesięciu milionów, dług rośnie błyskawicznie. Nigdy się z niego nie wygrzebię. Mogę zaproponować tylko absolutnie minimalną płacę potencjalnym zawodnikom bez kontraktu, kupić nie da się nikogo.

Jak idzie? W pierwszym sezonie – utrzymanie. W drugim walka o awans, w trzecim punktowy rekord ligi. Teraz League Two i lider tabeli. Ściągam darmowych juniorów, zawsze znajdzie się parę talentów, które na tym poziomie potrafią zrobić wynik. W pewnym momencie powinienem uderzyć głową o sufit, ale o to właśnie chodzi. Spróbować go wtedy przebić.

Nie udało mi się to w Nottingham Forest, gdzie ustaliłem sobie jedno utrudnienie – gram tylko Polakami. Samymi polskimi zawodnikami wygrać Premiership, pokonać potęgi Chelsea, Man Utd? Nie ma lekko. Co roku gram w Lidze Mistrzów, raz byłem wicemistrzem, ale póki co bez triumfu. CL też nie zwojowałem, dochodząc najdalej do ćwierćfinału. Jest wyzwanie.

Zawsze też interesująca jest reprezentacja Polski. Tu o wszystkim decyduje jeden mecz, a w tej grze można go przegrać nawet mając najlepszy skład, nie mówiąc o „biało-czerwonych”. Też są to ciekawe potyczki, gdzie nie ma patentu na wygrywanie, a duże zwycięstwo daje satysfakcję.

Screen Shot 09-25-14 at 09.32 PM

A wy macie jakąś grę, do której wciąż wracacie mimo upływu lat? To jest moja. Może działa na jej korzyść fakt, że bez trudu da się pograć godzinkę i mieć spokój, FIFA czy nowy FM to znacznie większy pochłaniacz czasu. Tak czy inaczej, polecam. Łatwo nie jest nawet jeśli zjadłeś na tej grze zęby, a miodna pozostała tak jak kiedyś.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑