Rzucam duże miasto, jadę opiekować się żubrami

Opublikowano Sierpień 8, 2014 | przez ZP

zubry-zwierzeta-124869-large

Zmęczony życiem w dużym mieście zastanawiałem się ostatnio nad tym, żeby je opuścić. Wyjechać z Warszawy mogę jednak tylko wtedy, gdy będę miał w zanadrzu ciekawą pracę w spokojniejszym miejscu. Jaką? Ano chociażby specjalisty do spraw… żubrów.

Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze szuka właśnie pięciu osób, które zaopiekują się tymi sympatycznymi zwierzętami. W ich ogłoszeniu czytam, że aby dostać robotę trzeba mieć „brak obaw, dobry kontakt z dużymi ssakami (żubrami)”. Hmm, nigdy nie kontaktowałem się z żubrami, więc ciężko mi powiedzieć, czy złapałbym z nimi nić porozumienia. Mogę za to z całą pewnością stwierdzić, że dobrze dogaduję się z dużymi ssakami. Mam kilka grubych cioć, wszystkie bardzo mnie lubią. Szczególnie kiedy wpadam do nich na kawkę z jakimś pysznym ciastem.

Dalej dowiaduję się, że niezbędna przy tej robocie jest „biegła znajomość języka angielskiego lub niemieckiego”. Tym pierwszym językiem operuję akurat swobodnie, zastanawiam się tylko, co to będzie gdy trafię akurat na żubra, który sprawnie posługuje się mową Goethego, za to ni w ząb językiem Szekspira? Spróbujemy dogadać się na migi, czy też odejdziemy jak niepyszni każde w swoją stronę?

Ewentualnie dopuszczam do siebie możliwość, że moja bezradność rozsierdzi zwierzę. To chyba możliwe, ponieważ towarzystwo zwraca w swoim ogłoszeniu uwagę, iż niezbędna w tej robocie jest „odporność na stres”.

Odpowiem tak, nieco pokrętnie: byłem kiedyś na wiejskiej potańcówce, na której miejscowi chcieli mnie zaciukać swoimi kosami, ponieważ tańcowałem z ich koleżankami. Nie wystraszyłem się ich jednak, dzielnie polemizowałem, a kiedy rozmowa miała przeistoczyć się w napierdalankę, uciekłem im z lekkością sarny i prędkością Bolta.

Przyznacie, że gdybym nie był odporny na stres, potknąłbym się na pierwszej lepszej nierówności w lesie, ale tak się nie stało – spieprzając lawirowałem między drzewami sprawniej niż Alberto Tomba w najlepszych czasach między narciarskimi tyczkami.

Podsumowując: uważam, że jestem idealnym kandydatem do zameldowania się w wolnostojącym budynku mieszkalnym na terenie zagrody hodowlano-pokazowej żubrów w Jabłonowie w gminie Mirosławiec, w którym niektórzy z opiekunów mają zostać zakwaterowani. Zanim jednak uwiję tam sobie gniazdko, chciałem spytać członków towarzystwa: czy jest szansa, że raz w tygodniu będziecie mi dostarczać – dla odpoczynku – kratę piwka?

Jeśli tak, poproszę o Żubra!

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑