Jak poprawnie zachować się w restauracji?

Opublikowano Sierpień 20, 2014 | przez MB

tel zdjęcie

Savoir vivre niemal od zawsze przysparza ludziom spore trudności. Co wypada, czego nie, jak się ubrać, jak zachować – ciężka sprawa. W restauracji jest o tyle trudniej, że przebywanie w niej wiąże się z wieloma czynnikami: kontakt z ludźmi, kontakt z obsługą, forma składania zamówienia, obsługa sztućców, wejście, wyjście, wyjście do toalety, napiwek.

Za każdym razem należy uwzględnić też różnicę płci. Na szczęście te składowe ludzkość ma mniej więcej obcykane i rzadko kiedy zdarza się by ktoś w restauracji np. jadł stopami. Świat jednak idzie do przodu i zmieniają się nie tylko rozmiary biustów celebrytek. Zwyczaje także. Przeczytajcie jak poprawnie zachować się w restauracji.

Nie będziemy ponownie tłukli wam do głów, że do restauracji mężczyzna wyjątkowo wchodzi jako pierwszy, że należy kobiecie odsunąć krzesło, że nie wypada pstrykać palcami na kelnera i żreć jak z koryta. Od tego są wasi starzy i nauczyciele. Nie chcemy was wychowywać, lecz uświadomić. Ogólnie przyjęty zespół zasad zachowania się w restauracji na przestrzeni pięciu ostatnich lat został rozszerzony o nowe pozycje.

W XXI wieku zamiast prosić kelnera o menu w pierwszej kolejności pytamy, czy w lokalu jest wi-fi. Jeśli jest, to automatycznie prosimy o hasło. Jeśli nie ma, automatycznie wychodzimy.

Kiedy już sprawdzimy Facebooka, możemy zajrzeć do karty. Nie rzucamy się od razu na ceny jak pierwszy lepszy student albo nauczyciel. Szukamy sekcji z daniami dla wegetarian (najlepiej dla wegan). Niekoniecznie musimy preferować ten typ odżywiania, ale brak propozycji bezmięsnych to absolutna potwarz dla klienta. Wówczas najlepiej odwrócić się na pięcie, spojrzeć na kelnera spod tzw. byka i ostentacyjnie opuścić lokal.

Gdy już znajdziemy miejsce, w którym serwują ciecierzycę, możemy skupić się na zamówieniu. W złym guście jest wybieranie schabowego, żurku, golonki albo bigosu. Pamiętajcie, że jesteście w restauracji, a nie na wiejskiej stołówce. Proponujemy takie dania jak: zupa pomidorowo-bakłażanowa z czosnkową grzanką, wegetariańskie noodle z warzywami i mlekiem kokosowym albo żeberka pieczone w pomidorach, miodzie i chilli, podawane z pieczonymi ziemniaczkami i sałatką.

Oczekując na zamówienie trzeba szybko odnaleźć restaurację na Facebooku i napisać, że się w niej jest. Selfie z kartą dań nie jest konieczne, ale mile widziane. Szczególnie, kiedy dania tak śmiesznie się nazywają.

Jeszcze siedem, osiem lat temu po otrzymaniu jedzenia klient zacząłby je normalnie spożywać. Ewentualnie wcześniej by się pomodlił. W chwili obecnej rolę modlitwy przejęła obowiązkowa focia. Od niedawna wiadomo, że jedzenie jest po to by robić mu zdjęcia, nie po to by je jeść. Wszyscy wiedzą, że papardelle z orzechami, winogronami, boczkiem, pomidorami, śmietanką i parmezanem zajebiście wychodzi na zdjęciach, nikt nie ma pojęcia jak smakuje.

eat

Jednak jedna fota to za mało. Najlepiej z zamówionych dań tworzyć kolaże. Przystawka obok dania głównego, danie główne z zupą krem, przystawka, danie główne, zupa krem razem, możliwości jest masa. Można komponować sztućce, szklanki, butelki, wazony, kwiaty, obrusy, można poprosić kogoś o zrobienie zdjęcia albo połączenie stołów dosłownie na sekundę. Jeśli do restauracji przyszliście większą grupą, należy to uwiecznić. Wówczas Facebook wie, że jesteście towarzyscy i umiecie się dobrze bawić.

Co do randek, to obowiązują właściwie te same zasady z jedną tylko różnicą: nie wolno zamienić ani słowa. Najlepiej gdy partner i partnerka cały czas korzystają ze smartfonów.

telefony

Napiwków od pięciu lat nie zostawia się. Zwyczaj ten powróci, gdy będzie można je przelewać PayPalem.

Ale dziesięć procent, nigdy więcej!

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑