Święta z bajki tylko w „Klanie”

Opublikowano Grudzień 20, 2013 | przez MB

klan

Gdzie w historii polskiej telewizji odchodzą najlepsze świąteczne biby? Oczywiście u Lubiczów.

Ile razy zdarzyło się tak, że siedzieliście z dziadkami na kanapie i wlepialiście gały w kolejne odcinki „Klanu”? Nie oszukujcie się, setki. Naturalnie do pewnego wieku, potem to już obciach. Ale nic tak nie pomaga w odzyskaniu widza, jak problemy alkoholowe aktorów. Odkąd w mediach pojawiły się plotki o odwyku Agnieszka Kotulanki, czyli serialowej Krystyny, telenowela zanotowała olbrzymi skok w słupkach oglądalności. Jeśli bohaterka dotrwa do tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia, to wigilijna wieczerza u Lubiczów zapowiada się odjazdowo. Może żona Pawła golnie ciut za dużo, a potem obrazi Grażynkę? Albo wyśmieje rubaszny styl bycia Jerzego?

Regularnie cała rodzina spędza Wigilię na tzw. Sadybie. Idę o zakład, że ¾ publiczności „Klanu” nie ma pojęcia czym tak dokładnie ona jest. Wieś? Miejscowość? Posiadłość? Nie pies, ni wydra. Spieszę z wyjaśnieniem.

Za Wikipedią: Sadyba – część warszawskiego Mokotowa, leżąca w dolinie Wisły (Dolny Mokotów). Część Sadyby posiada status osiedla. Znani mieszkańcy: Stanisław Grochowiak, Marek Kondrat, Jeremi Przybora, Dariusz Rosati, Jacek Żakowski.

W 1997 roku do zacnego grona wspólnoty osiedlowej dołączyli bohaterowie Klanu.

Wszystkie dotychczasowe rodzinne spędy u Lubiczów były niczego sobie. Kompletna Narnia. Scenarzyści wymyślając sceny z Bożym Narodzeniem w tle musieli być na ciężkiej fazie i bawić się jeszcze lepiej niż widzowie.

Przede wszystkim w Klanie nie ma żadnych przedświątecznych spin. Nikt się nie kłóci. Matki nie drą ryja na swoje dzieci, dzieci nie wkurwiają matek podpierdalaniem żarcia i krzątaniem pod nogami, Elżbieta zamiast wzywać imię Pana Boga nadaremno w trakcie świątecznego sprzątania popyla ze szmatą z uśmiechem na ustach. O ile w ogóle popyla, bo dom Lubiczów zazwyczaj jest w nienagannym stanie, nawet podczas lepienia słynnych pielmieni.

Cudem jest też fakt, że klan co roku spotyka się w tym samym składzie uszczuplonym jedynie o kilku członków rodziny, którym w poprzednich odcinkach się zeszło z tego świata. Pod tym względem przełomowa okazała się wieczerza ubiegłoroczna. Były to bowiem pierwsze Święta bez Ryśka. Pełne zadumy, rozmyślań i darcia łacha z jego śmierci. Krewni do dziś się zastanawiają, co było bardziej drętwe: trup Ryśka czy gra aktorska Cyrwusa.

W każdym razie wszyscy żyjący bohaterowie jak jeden mąż stawiają się na wyżerę na Sadybie. Nie ma mowy o tym, że ktoś wyjechał do Irlandii myć gary i froterować podłogę albo spierdolił do Niemiec, dorobił się i ma wyjebane na rodzinę w Polsce. Nie, wszyscy są ze sobą zżyci jak Kajko i Kokosz, znają się jak łyse konie i nigdy nie panuje niezręczna cisza. Nie pojawiają się nowe gęby, do których nie wiadomo jak się zwracać, czasem tylko przed kamerę zaplącze się jakiś nowiusieńki bajtel.

A prezenty! O Jezusieńku, jakie piękne i bogate! Mimo że przez resztę odcinków bohaterowie serialu tracą pamięć, lądują w szpitalu, na wózkach inwalidzkich, tracą pracę, starzeją się i jadą na oparach emerytury, na Święta Bożego Narodzenia podarki zawsze buchają przepychem.

Stoły z kolei uginają się pod ciężarem jadła. Pierogi – w pięćdziesięciu rodzajach, karp – przyrządzony na osiemnaście sposobów, sałatki – żadne stoisko garmażeryjne tylu nie widziało. Do tego barszcz, żur, ciasta, kutia i inne.

I oczywiście ani kropli wódki. Ha!

„Matrix”, „Alicja w Krainie Czarów” i „Mad Max” w jednym. Fazulka po niezłym koksie. Scenarzyści Klanu od lat dorównują wybujałą wyobraźnią braciom Grimm i Wachowskim. Choć na takie Święta nawet oni pewnie by nie wpadli.

Redakcja Wyszło oficjalnie pragnie pogratulować twórcom serialu Klan niezwykłej fantazji i podziękować za wszystkie wspólnie spędzone Święta Bożego Narodzenia. Wesołych.

PS. Krysiu, naprawdę w ciebie wierzymy. Kto ma się najebać i odpierdolić w końcu jakiś numer jeśli nie Ty?

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑