Jestem mordercą – polski kryminał, na który czekaliśmy

Opublikowano Listopad 8, 2016 | przez lucky bastard

Film jm-foto-3_b66a2350ab

Opublikowano Listopad 8, 2016 | przez lucky bastard

0

Znacie z pewnością klimat mrocznych skandynawskich kryminałów, gdzie nawet przez chwilę nie świeci słońce? Jak się okazuje, taki sam klimat mają kryminały z czasów PRL-u w pełnej krasie, czyli lat 70. Szaro, buro i ponuro – prawie zawsze pochmurno i prawie zawsze po zmroku. Atmosfera tak przygnębiająca, jak dworzec w Kutnie w nocy. I wydarzenia, które naprawdę mrożą krew w żyłach.

Tym bardziej, jeśli fabuła filmu oparta jest na faktach, a tak jest w przypadku „Jestem mordercą”. Obrazu, który przedstawia jedną z najczarniejszych kryminalnych kart powojennej Polski, czyli sprawę wampira z Zagłębia. Tu, zwłaszcza młodszym czytelnikom, warto byłoby przybliżyć trochę tę postać, ale… No właśnie, im mniej będziecie wiedzieć o całej historii przed pójściem do kina, tym bardziej zostaniecie wgnieceni w fotel.

Już sam tytuł jest zapowiedzią, że będzie się działo naprawdę wiele, i to na wielu płaszczyznach. Tak naprawdę podczas trwania filmu nawet kilku bohaterów wypowiedziało lub mogłoby wypowiedzieć słowa: „Jestem mordercą”. Maciej Pieprzyca serwuje nam obraz skomplikowany, wielowątkowy i historycznie niedopowiedziany. Obok zawiłej i przerażającej – bo przecież prawdziwej – intrygi kryminalnej dostajemy też poważne dylematy moralne, osadzone w przytłaczającej rzeczywistości PRL-u.

Autentyzm to jedna z największych sił całego filmu. Wnętrza, ubrania, samochody – można się poczuć jak po podróży wehikułem czasu i zarazem uświadomić sobie, jak mocno zmienił się świat wokół nas. Dla fanów klimatu i designu tamtych lat będzie to prawdziwa gratka, bo scenografia została przygotowana z niezwykłą starannością. Mamy tylko nadzieję, że przy zbieraniu eksponatów nie pozbawiono mebli sporej grupy poczciwych emerytów.

Autentyczne jest także postępowanie śledcze. Żyjemy w takich czasach, w których kino zrobiło z nas niebywałych ekspertów od różnorakich dochodzeń i zbierania materiału dowodowego. Oglądając, jak to robiło się w Polsce w latach 70. widz przeżywa swego rodzaju szok. Wraz z bohaterami odkrywa na nowo wykorzystanie w śledztwie portretów psychologicznych, komputerów czy nawet pozornie oczywistego narzędzia, jakim jest wyznaczenie nagrody za pomoc w schwytaniu przestępcy.

Wybierając się na „Jestem mordercą” musicie się przygotować na coś nieoczywistego, a także być gotowi na brak wszystkich odpowiedzi. To jednak film, który później skłoni was to wygooglowania sprawy i zapoznania się z wątkami, które z powodu oczywistych ograniczeń nie zmieściły się w filmie. I właściwie czy można sobie wyobrazić lepszą rekomendację?

A jeśli jeszcze wam mało, warto zobaczyć chociażby świetne role Arkadiusza Jakubika, Agaty Kuleszy oraz mniej znanego Michała Żurawskiego. Małym minusem może być nieco sztywna gra głównego bohatera, Mirosława Haniszewskiego, ale jest to zdecydowanie do przełknięcia. Obsada, w której znalazł się także Piotr Adamczyk, jest kolejnym atutem filmu, a podobać się może właśnie przemyślany dobór aktorów. Nawet młoda, atrakcyjna fryzjerka, grana przez Karolinę Staniec, jest klasyczną pięknością z tamtych czasów, kiedy kobiety częściej zajmowały się praniem i gotowaniem, a nie chodzeniem na fitness czy jogę. A przekonać się o tym można po kilku naprawdę odważnych scenach…

Jednym słowem – warto.

Komentarze

gra Michała Żurawskiego
nieoczywistość fabuły
klimat PRL-u
śledztwa prowadzone w latach 70.

Podsumowanie: Mroczny, polski kryminał, w dodatku oparty na faktach. Historia zapierająca dech w piersiach.

4,5


Ocena użytkowników: 4.5 (5 głosów)

Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑